Sylwetka

Poprzednia Początkowa sylwetka
Obecna Obecna sylwetka
Cel Mój cel

O mnie

Mam 29 lat, jeszcze.. chce zmienic swoje zycie o kilka stopni a do tego potrzebuje czuc sie dobrze w swoim ciele :P mam nadzieje, ze uda mi sie przed nastepnymi urodzinami spojrzec w lustro i powiedziec do swojego odbicia "jestem z ciebie dumna" :)

Archiwum

CzarnaMaamba

kobieta, 30 lat,

178 cm, 67.00 kg więcej o mnie



Wpisy

no i troche mnie tu nie bylo

27 listopada 2011 , Skomentuj

nie wiem co sie ostatnio dzieje, caly czas bym spala.. nie mam sily na nic.. powrot do pracy po chorobie okazal sie bardzo wyczerpujacy. najgorsze, ze nie moge spac w nocy a potem  caly dzien sie mecze i walcze by nie zasnac.. co ostatecznie konczy sie nerwowa drzemka kilkugodzinna i znowu problem zaczyna sie od nowa. staralam sie przynajmniej dietetycznie nie przegrac i w zasadzie mi sie udawalo az przyszla niedziela... nie lubie niedziel.. odkad pamietam byl to dzien, w ktorym nic sie nie robi tylko chodzi i szuka co by jeszcze przegryzc. no i znowu mam juz za soba kilka powaznych grzechow... kurcze blade, wyglada to jak niekonczaca sie historia..
jak na zmilowanie czekam na okres, bedzie to mj pierwszy odkad odstawilam tabletki i mimo tego ze obawiam sie bolu to wiem, ze potem bedzie mi latwiej znowu wziasc sie za siebie i pilnowac tego co jem.  a poki co zima zbliza sie coraz wiekszymi krokami.. jak zawsze uwielbialam zime i snieg tak teraz wydaje mi sie, ze przestalo mnie to cieszyc..musze sie naladowac pozytywnie bo inaczej bedzie to bardzo ciezki czas... szkoda ze nie mozemy ciagle byc dziecmi o ile latwiej bylo wtedy wierzyc ze mozemy zrobic wszystko :)
Dodaj komentarz

tydzie minal

18 listopada 2011 , Skomentuj

uff, jak to dobrze ze juz piatek pierwszy tydzien uplynal nawet calkiem dobrze, bez wiekszych wpadek.. chociaz oczywiscie nie obylo sie bez drobnych grzeszkow..przez dwa tygodnie meczylam sie z grypa i w kocu czuje, ze wygralam ta bitwe teraz moge wrezcie wziasc sie za rozruszanie "starych" kosci..oczywiscie po weekendzie, bo  zawsze mam problem z podejmowaniem nowych (?) wyzwan na koniec tygodnia. dzisiaj weszlam na wage a tam niespodzianka!!!! 67 kilo !!! wiem ze zasluguje ten wynik grypie ale w tym momencie nie ma to takiego wielkiego znaczenia, widze, ze cos sie dzieje wiec postaram sie tego nie zaprzepascic , juz nawet ciesze sie ze, w poniedzialek wracam do pracy, co mi samej wydaje sie nieprawdopodne.. ale trzeba korzystac z mocy, ktore teraz we mnie drzemia i dzialac.. dzialac i jeszcze raz dzialac... pewnie az do nastepnego spadku mocy..

razem z dieta postanowilam wprowadzic kilka zmian w swoim zyciu i teraz nie mam innego wyjscia jak tylko kazda z nich doprowadzic do konca .. tym razem czuje, ze wszystko musi sie udac.. no po prostu nie ma innego wyjscia


Dodaj komentarz

juz sroda..

16 listopada 2011 , Skomentuj

kilka dni nie pisalam, odkladalam to na nastepny dzien i prosze, mamy juz srode.. jezeli chodzi o diete to bez wiekszych wpadek, nawet trzymam sie dzielnie, natomiast ciagle nie moge zabardzo rzucic sie w wir cwiczen fizycznych, bo grypa nie daje za wygrana.. nie ma co.. musze przeczekac bo inaczej skoncze z zapaleniem pluc. mam wolne do konca tygodnia i szczerze mowiac juz mnie to troche meczy, najchetniej wybralabym sie na zakupy.. albo do kina.. albo poprostu polazic sobie i pozwiedzac aleboje sie ze sie tylko jeszcze bardziej rozchoruje..oczy juz bola o czytania..nie mam nic nowego do ogladania.. no pozostaje jeszcze muzyka.. moze w koncu nadrobie zaleglosci i przeslucham pozyczone jakis juz czas temu plyty..kurcze ale mnie nosi.. poszlabym na silownie, albo na jakis aerobik.. o albo na zumbe..czuje ze sie troche zasiedzialam i cialo samo sie domaga ruchu.. czytalam kiedys o fantastycznym wplywie chodzenia na chudniecie.. dlugie sacery z muzyka na uszach.. czy potrzeba nam czegos wiecej?? opusc mnie w koncu chorobo!!!!!!
Dodaj komentarz

dzisiaj poleglam czyli dzien"3"

13 listopada 2011 , Skomentuj

pieknie, jestem na starcie i juz popelnilam tyle grzeszkow, ze az wstyd sie przyznac.. dobrze ze jutro jest poniedzialek.. jakos latwiej zaczynac wszystko z poczatkiem tygodnia.. weekendy sa dla mnie zabojcze i chyba nie bedzie mi latwo przerwac ta zla passe.. no ale nic kolejny raz musze sie otrzasnac po niedzieli i ruszyc do boju od samego rana :) kurcze, nie wiem skad brac motywacje ... wiem co mnie czeka na finishu ale dlaczego tak latwo o tym zapominam?? moze wiecej brzuszkow przed snem  pozwoli mi spokojnie zasnac..:)
Dodaj komentarz

nie cierpie byc chora :(

12 listopada 2011 , Skomentuj

pieknie, dopiero co postanowilam wziasc sie za siebie i juz pierwsza porazka ... juz od tygodnia walcze z przeziebieniem a wyglada na to ze z dnia na dzien jest coraz gorzej... nie mam sily na nic a siedzenie na kanapie wcale nie pomaga w  unikaniu niezdrowych przekasek:( zdaje sie, ze przede mna ciezki sprawdzian silnej woli.. obym wytrwala..) no nic zobaczymy jak sie potoczy wieczor
Dodaj komentarz

dzien "2"

12 listopada 2011 , Komentarze (4)

wczoraj obylo sie bez zadnych grzeszkow, jablko z gruszka na kolacje i koniec;)
dzisiaj nowy dzien, nowe mozliwosci wydaje sie ze nie bedziecie az takiego problemu z utrzymanie sie na sciezce do upragnionego celu, zreszta jak tylko zaczne widziec efekty powinno byc z gorki .narazie ze wzgledu na przeziebienie swoje cwiczenia ograniczam do brzuszkow przed snem, powolutku, zeby rozruszac to zastane cialo, masakra do jakiego stanu sie doprowadzilam.. no ale bedzie lepiej
Dodaj komentarz

dzien "1"

11 listopada 2011 , Skomentuj

no wiecpoki co nie wyglad to zle, sniadanko (buleczka z twrogiem i pomidorem) i obiad (zupka brokulowa - krem) jeszcze kolacja przed mna i mam nadzieje ze nie pokusi mnie nic slodkiego:P
Dodaj komentarz

dzien "0"

10 listopada 2011 , Skomentuj

Ok, wiec dzisiaj postanowila wziac byka za rogi i od jutra (tak wiem..zawsze odkladam to na jutro a potem i tak nic z tego nie wychodzi;) zaczynam swoj program. Cel: 10 kilo mniej do marca. Zobaczymy czy tym razem sie uda.. ale trzymam kciuki :). Na poczatek musze dobrze rozplanowac co i kiedy jesc i jaki rodzaj ruchu wybrac.. myslalam o bieganiu.. ale poniewaz znowu zbliza sie zima i boje sie zezamiast sie zahartowac (chyba juz na to i tak za pozno;P) zafunduje sobie niekonczace sie przeziebienie i znowu bedzie wymowka by zarzucic odchudzanie. Kurcze w teorii to ja juz wiem doslownie wszystko o tym jak cwiczyc i co jesc... dlaczego tak ciezko wprowadzic to w zycie??? no ale nic.. jutro pierwszy dzien wiec mam nadzieje ze motywacja bedzie i mnie zbyt predko nie opusci :P  ZAczynam nowe zycie by znowu (a moze wreszcie) zaczac cieszyc swoim cialem, byc pewna siebie Babka, ktora juz nie zakrywa niczego pod zaduzymi ubraniami :) a wiec do jutra :)
Szable w dlon!!! :)
Dodaj komentarz