Vitalia.pl  dieta, odchudzanie, fitness Vitalia - dieta, odchudzanie, fitness

energeticgirl

kobieta, 23 lat,

175 cm, 59.30 kg więcej o mnie


Postanowienie noworoczne: zejść poniżej 61kg i utrzymać wagę

Masa ciała

Najskuteczniejsze odchudzanie w Polsce.

Wpisy

co z tą energią?

11 lutego 2012 , Komentarze (3)

Jak dotąd luty nie układa się po mojej myśli:

-ciągle zaliczam słodyczowo-fastfoodowe wpadki
-ćwiczę coraz mniej  (staram się codziennie cokolwiek poćwiczyć tylko jakoś siły mnie opuściły)
-brakuje mi energii (szczególnie dzisiaj:/)
-życia prywatnego brak...jedynie "mój" Turek czasem napisze, że tęskni.. no wow!
-pokłóciłam się z mamą.. ehhh
-zapomniałam oddać książki do biblio...



No cóż... jak widać dobra passa nie trwała zbyt długo ale mam nadzieję, że ta gorsza będzie trwała jeszcze krócej. Muszę jakoś zwalczyć swoje lenistwo i wykrzesać z siebie jakieś pokłady energii. Powinnam się zabrać za naukę do egzaminów...niby jeszcze trochę czasu jest ale materiału jest na prawdę dużo... muszę opanować:

-geografię Polski
-atlas samochodowy
-przepisy, ustawy, trudne przypadki
-style: romański, gotycki, renesans, barok, rokoko, neostyle itd.
- i wiele, wiele innych...

Z tego co słyszałam w pt na szkoleniu część dziewczyn zaczęła już czytać a ja co? Jejku jaka ja się czasem głupia czuję... łapię się, że nie znam takich podstaw, co każdy powinien wiedzieć...


Wracając do życia prywatnego... ja nie wiem jak to jest ale ostatnio nie mogę się z nikim zgrać, moja M. ma niedługo obronę inż. więc siedzi bidulka i się uczy, druga cały czas lata między jedną siostrą a drugą i pomaga w pilnowaniu dzieciaczków, trzecia wgl się wyprowadziła i chyba z 3-4 miesiące jej nie widziałam... a jak już któraś ma czas to ja jestem w Kato;p, K.-mój dobry kumpel za granicą, nie wiem kiedy zjeżdża... wtf?

Ale pociesza mnie fakt, że jak moja M. się obroni to będzie powód do świętowania:)!
I pod koniec marca szykuje mi się jeszcze wycieczka szkoleniowa z ludźmi ze szkolenia-także może być ciekawie, zwłaszcza, że wszyscy wydają się być sympatyczni:)

Co do studiów to wymyśliłam sobie jeszcze jeden kierunek, który może średnio mnie interesuje ale poważnie się zastanawiam czy go nie studiować...sprawdziłam, że po mojej eko mogę- jest sporo plusów i jeden minus... ehh ja już chcę studia! Na prawdę, choć wiem, że jak zbliży się pierwsza sesja to będę miała ochotę je rzucić:P zawsze tak miałam-ale moja ambicja mi nie pozwoli:)


Dzisiejsze MENU:
-drożdżówka z serem, kawa zbożowa
-placuszki z sera i ziemniaków (wtedy w końcu nie zrobiłam i ziemniaki się zmarnowały) + zestaw surówek (mniam)
-sałatka owocowa, zielona herbata
-bułka sojowa z twarożkiem, herbata z hibiskusa
+ woda

Buźka ;***

EDIT:
Właśnie dostałam propozycję od wspomnianego kumpla na wtorek i wiecie jaka była moja pierwsza myśl? "Jejku nie chce mi się" No i o co mi do jasnej .... chodzi? hahaha i tak źle i tak niedobrze;P

Dodaj komentarz

skończyły się słodycze...

8 lutego 2012 , Komentarze (8)

Tak! skończyły się słodycze w domu (prawie)-więc może w końcu łatwiej mi się będzie ogarnąć, pozbierać i wgl... ostatnio cały czas coś zawalam, źle mi z tym a dalej nic z tym nie robię... kurde luty miał być lepszy od stycznia a puki co jest tylko gorzej i gorzej. I z dietą i samopoczuciem... ale nie poddaje się złym nastrojom, szkoda na to czasu...

Wczoraj byłam na laserze zamknąć naczynka na nosie...i co? i się laser zepsuł... pani dr zamknęła mi nawet jedno naczynko ale powiedziała, że to nie ma sensu bo impulsy powinny lecieć seriami a nie lecą...plusem sytuacji jest, że nie zapłaciłam za to, minusem to, że mam dzwonić tam dopiero za ok 2-3 tyg... a ja już bym chciała być piękna hahaha


Co do studiów...
Niestety minusy chyba przeważyły plusy rozpoczynania mgr w semestrze letnim... ale strasznie mi szkoda tego straconego roku bo wszyscy dookoła robią już tą mgr a ja stoję w miejscu... co prawda robię kurs i to zawsze już coś...ale co studia to studia...
Wczoraj cały dzień się nad tym zastanawiałam....potem całą noc nie mogłam zasnąć z natłoku myśli i już nie wiem nic, strasznie chciałabym studiować tą Turystykę ale myślę jeszcze o Uniwersytecie Ekonomicznym... ale to byłyby 2 ciężkie lata... nie wiem! NIE WIEM! Zarządzanie czy Turystyka oto jest pytanie;/


Ok po raz enty biorę się za siebie! Mam nadzieję, że po raz ostatni. Dla lepszego samopoczucia, pewności siebie i dla zdrowia! Co prawda nie zależy mi już na utracie wagi stąd też nie zamierzam sobie wszystkiego odmawiać, ale czuję, że ostatnio zdrowo przeginam z ilością i jakością moich posiłków. Dlatego wracam do planowania posiłków.

Jutrzejsze menu:
śniadanie: kiwi, pomarańcza, zielona herbata
II śniadanie: 2-3 wafle paprykowe
obiad: kasza jęczmienna z sosem pieczarkowym (zaraz idę robić sosik na jutro)
kolacja: placuszki z sera białego i ziemniaków albo sałatka z ziemniaków ze szczypiorkiem (musi być coś z ziemniakami bo dziś ugotowałam i nie zużyłam)




Dodaj komentarz

Leniwy ranek

6 lutego 2012 , Komentarze (7)

Dzień dobry :)
U mnie na razie leniwie... wstałam po 9, zrobiłam sobie zieloną herbatkę, zjadłam małą bagietkę z ziołami (niestety białą :/) i mam chwilę, żeby do Was coś naskrobać. Weekend upłynął mi również dość leniwie, w sobotę z uwagi na mrozy nie ruszyłam się z domu a wczoraj wybrałam się jedynie na zakupy bo lodówka świeciła pustkami. Kupiłam sobie ser biały (znowu zrobię kotleciki :) ), jogurty, pomidorki, kiwi, kapustkę kiszoną itd.



Dalej nie umiem się całkowicie pożegnać ze słodyczami, ale z dnia na dzień pozwalam sobie na coraz mniej. Żebym jeszcze zrezygnowała z białego pieczywa to będzie duży sukces:). Weekendowe ćwiczenia również zaliczone ale niestety jedynie minimum... nie wiem czemu tak ciężko mi się ostatnio zmotywować, pogoda, brak innych zajęć, lenistwo? Trzeba się porządnie wziąć za siebie, w końcu chcę wyglądać i czuć się dobrze w TE wakacje. Chcę pierwszy raz nie przejmować się tym jak wyglądam, chcę mieć jędrne ciało! A jeśli to się uda-zakupię sobie jakiś rewelacyjny strój kąpielowy;)



Co do obowiązków...W tym tygodniu mam trochę bieganiny, muszę załatwić kilka spraw, między innymi:

-kurs (dziś i w pt)
-wizyta u dermatologa (wt)
-wizyta w urzędzie pracy (pt)
-może zapisy na studia? (kurde nie umiem się zdecydować czy zaczynać teraz czy w październiku, mam kilka za i przeciw ale o tym może kiedy indziej)
-może kino z koleżanką (so?)
-wizyta w biblio



No nic, zbieram się powoli bo muszę jeszcze jechać na kurs a to się wiąże z następującymi czynnościami. Trzeba:

-wstać
-wziąć prysznic
-wyprostować włosy
-pomalować paznokcie
-znaleźć ciuchy
-zrobić 'mejk ap'
-zjeść obiad
-pojechać do Kato

Nie wiem jak ja przeżyję ten mróz, ile warstw mam ubrać, żeby było dobrze???



Miłego dnia Skarbeńki ;*

Dodaj komentarz

pyk

3 lutego 2012 , Komentarze (6)

Moja dzisiejsza wyprawa do Kato to był jakiś koszmar, miałam na sobie tyle warstw ubrań, że ledwo się mogłam ruszyć a i tak wróciłam do domu przemarznięta do granic możliwości...mam nadzieję, że temperatury szybko wzrosną bo nie widzę, kolejnej takiej wyprawy...


Co do jedzonka...Pięknie się trzymałam cały dzień po to aby na sam wieczór pochłonąć 5 galaretek w czekoladzie, 3 żelki i resztę z obiadu... więcej grzechów nie pamiętam ;) Ciągle ostatnio łapię się na czymś niedozwolonym, nie pamiętam idealnego dietkowo dnia. Fakt faktem bardziej się pilnuję ale ciągle zaliczam wpadki (wpady), chciałabym rzucić słodycze, a przynajmniej bardzo ograniczyć, nie jeść codziennie...ale ciągle coś mnie kusi... do tego moja mama dostała właśnie jakąś paczkę ze związku pracowników czy kij wie czego i możecie sobie wyobrazić ile pysznych rzeczy na mnie czyha. Albo lepiej nie wyobrażajcie sobie :)

Dziś czekają mnie jeszcze ćwiczenia, nie wiem co mam ochotę: może hula-hop albo w ramach rozruszania się potańczę sobie z godzinkę do mojej ukochanej muzyki? Zobaczę ;)

Ok uciekam , a potem wpadnę jeszcze zobaczyć co u Was :).



Dodaj komentarz

Podsumowanie stycznia

31 stycznia 2012 , Komentarze (13)

Dopiero co był nowy rok a tu już pierwszy miesiąc za nami... czas na małe podsumowanie:

żywienie :
 Tu może nie specjalnie się jest czym chwalić... było dużo słodkiego (zwłaszcza ostatnio), dużo pieczywa i późne pory posiłków... plusem jest fakt, że parę razy potrafiłam się zreflektować i odmówić sobie dodatkowego sera do makaronu albo kolejnego ciasteczka...

ćwiczenie:
Jeśli chodzi o aktywność fizyczną to miesiąc jak najbardziej zaliczam do udanych, nie odpuszczałam, raz na jakiś czas zdarzał się dzień przerwy, choć ostatnio strasznie ciężko mi to przychodzi... np. dziś ćw dalej przede mną...ale jako, że wczoraj odpuściłam muszę cokolwiek poćwiczyć...

waga:
Powiem szczerze-nie mam pojęcia ile ważę, ostatnio waga wskazywała ok 59 kg ale od tego czasu wpadło kilka bardzo kalorycznych dni, czuję, że trochę mi przybyło i żeby się nie denerwować zważę się za jakieś 5 dni (bo zakładam, że będą wzorowe)

życie:
Ogólnie ogarnęła mnie jakaś pozytywna energia, czekam na to co przyniesie los... w końcu ile dni może być szarych... bardzo się cieszę, że chyba depresyjny czas już za mną...a przynajmniej mam taką nadzieję, pozostała mała nerwica-ale to chyba z za dużej ilości wolnego czasu... Oczywiście żeby nie było tak pięknie obecnie głównym problemem jest stan mojej twarzy a dokładnie skóry przy nosie;/. Poza tym:
-zaliczona super impreza
-zaliczona w końcu prezentacja (poszło dobrze:))
-udana 'impreza' urodzinowa (bardziej spotkanie towarzyskie niż impreza)

Jutro nowy miesiąc, nowa energia :)

Zasady/zadania na luty 2012:
-ograniczenie maksymalnie słodyczy
-nie podjadanie wieczorami
-białe pieczywo raz na tydzień
-kawa/cappuccino maksymalnie raz na tydzień
-ćwiczenia: 8 min abs, legs, stretch (Bobo pytałaś a ja chyba zapomniałam Ci odp), hula hop, trucht, ciężarki, agrafka i inne
-zaliczyć kolejną dobrą imprezę
-odwiedzić lekarzy! (dentysta, dermatolog, ogólny)
-napisać za miesiąc, że to był pozytywny miesiąc :)

 :)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))



Dodaj komentarz

raport :):

30 stycznia 2012 , Komentarze (5)

Najpierw mała dawka marudzenia: Jejku ja nie mogę na siebie patrzeć, mój nos wygląda tak jakbym miała katar a makijaż nie zakrywa tego tak idealnie jakbym chciała... i co teraz już zawsze nawet po domu mam chodzić w tonie make up'u? Za tydzień idę do dermatologa, zobaczymy co powie...choć ja się jeszcze nie spotkałam z sytuacją w której lekarz by mi coś przepisał i by mi pomogło...

O jedzeniu: Wczoraj miałam urodzinki i postanowiłam upiec swój pierwszy w życiu tort. Mówiąc nieskromnie: jestem genialna:) Tort wyszedł pyszny, wszystko się udało i czekoladowy biszkopt i pyszny czekoladowy krem na bazie serka mascarpone i polewa z białej czekolady i wiśnie (choć to akurat nie moja zasługa;p). Także możecie sobie wyobrazić ile kcal mi wczoraj wpadło...ale poza tortem było w miarę ok: na obiad była pierś z kurczaka i zestaw surówek... mmm objadłam się warzywek za wszystkie czasy:), na kolację bułka z dynią z serkiem i 2 łyżki sałatki ziemniaczanej. Jedyny problem...dalej nie pamiętam, żeby pić, wczoraj dopiero o 14 wypiłam pierwszą szklankę i to wcale nie dlatego, że miałam pragnienie tylko dlatego, że mi się przypomniało...

Dziś na obiadek zaplanowałam kotleciki z ziemniaków i sera białego, zaraz się za to zabieram bo potem jadę na kurs.... a propo :

O kursie: Dziś trzecie (i mam nadzieję ostatnie) podejście do prezentacji... w pt jak już niektóre z Was wiedzą pomyliły mi się zajęcia i wcale nie było z tym gościem od prezentacji, dziś już na 100% zajęcia z nim i myślę, że przyjemność przedstawiania prezentacji mnie nie ominie... dam Wam znać jak poszło...

O ćwiczeniach: Ćwiczę, ćwiczę choć muszę się strasznie do tego zmuszać... myślałam, że kryzys już za mną ale niestety.... najgorsze, że efektów nie widać i chyba to mnie demotywuje.... no nic ważne, żeby się nie poddawać!

Jutro mam strasznie zabiegany dzień: muszę posprzątać na błysk mój pokój.... zrobić zakupy, upiec kruche babeczki, zrobić wypełnienie, zrobić kanapeczki i może jakąś sałatkę... kupić owoce do lodów... a to dlatego, że wpada do mnie kilka osób z którymi zawsze świętuje urodziny. Dziś nie dam rady tego zrobić bo pewnie wrócę bardzo późno...ale mam nadzieję, że się wyrobię!! Mam nadzieję, że nie pożrę tego wszystkiego i ograniczę się do 1 babeczki i małej porcji lodów (w to, że nic ze słodkości nie ruszę i tak nie wierzę więc nie będę kłamać)

Ok uciekam, wpadnę do Was i nadrobię pamiętniki, obiecuję ;)

Dodaj komentarz

pt

27 stycznia 2012 , Komentarze (13)

Mój poimprezowy super humor niestety rozwiała rzeczywistość, ale cóż trzeba iść na przód i się z nią zmierzyć...

Prezentacja o której Wam kilka razy wspominałam dalej przede mną, prawdopodobnie dziś ją będę przedstawiać i choć teraz się nie boję i wiem co mówić to jak będę czekała na swoją kolej zapomnę jak się nazywam...mam nadzieję, że dam radę...

Koleżanka pisała mi o fajnych szkoleniach z urzędu pracy... kurde gdyby nie ten kurs to bym się zapisała, ale trochę mi się godziny wykluczają yghhhhhhhhhhhhh, no nic po kursie muszę się choćby na 2-3 miesiące gdzieś zatrudnić, coś dorobić, nawet w jakimś sklepie z ciuchami co nie jest szczytem moich marzeń... a wgl to nawet nie wiecie jak ja już chcę na studia wrócić! ;)

A teraz do rzeczy:

-dalej jem za dużo ale nie przeginam już tak jak ostatnio
-ćwiczę (chyba kryzys nie chcenia już za mną)
-waga pod kontrolą ok 59 kg (czasem więcej czasem mniej ale bez większych odchyleń)
-cm nie chcą spadać (buuuuu)
-odstawiam maść, zobaczymy co będzie...

Idę kombinować obiad bo za 2 h muszę jechać, trzymajcie się ;***

Dodaj komentarz

poimprezowo:)))

25 stycznia 2012 , Komentarze (8)

Właśnie wróciłam z imprezy o której pisałam we wcześniejszej notce, choć strasznie nie chciało mi się iść napisałam mojej M., że pójdę i będę miała dobry humor... i tak było...autentycznie mimo początkowej niechęci...najpierw poszliśmy do akademika do znajomych M. chłopaka, którzy się dzisiaj/wczoraj bronili a przed 23 zebraliśmy się do pobliskiego pubu. Oczywiście z mojego jednego piwa nic nie wyszło ale nie szalałam i starałam się być grzeczna, nie wpadło nic do jedzenia i do tego trochę nawet potańczyłam:)

W akademiku był jeden chłopak od którego nie mogłam oderwać wzroku. Moja M. powiedziała, że on też się na mnie patrzy ale ja w to nie wierzę, tak czy inaczej pogadałam z nim później trochę i muszę przyznać, że chłopak ma dużą wiedzę na różne tematy, strasznie mi imponują tacy ludzie:) szkoda tylko, że więcej go nie spotkam...Ale cieszę się, że ostatnio wgl mi ktoś przypada do gustu, bo to się u mnie zdarza niesłychanie rzadko... Może jeszcze znajdę jakiegoś prywatnego Księcia na biały rumaku, ewentualnie w białej maździe (jak to kiedyś raczył rzec mój ex)

Podsumowując dzień (w sumie już wczorajszy):
jedzenie: ok (malutkie wpadki)
ćwiczenia: ok (hh+8min abs+taniec)
piwo: za dużo (o 2)
humor: jak najbardziej ok (nic dodać nic ująć ;)

Wpadnę do Was rano ;*****  ;)))))))))))))))))))))



Dodaj komentarz

nd

22 stycznia 2012 , Komentarze (5)

Najpierw z rzeczy nieprzyjemnych: z moją buzią jest źle... łooo matko po co ja wgl zaczynałam coś przy niej robić, no ale zobaczymy daje sobie czas do końca stycznia na poprawę jak nie pomoże to olewam tą maść i idę do lekarza again...


Już jutro mam tą prezentację a ja właśnie przed chwilą zmieniłam koncepcję mojego wystąpienia...to będzie jakaś masakra bo NIC a NIC nie umiem (i moi drodzy to nie jest ściema:P), mam za to ładnie wydrukowane, połżę sobie pod poduszkę przed snem i będzie git, taaak wierzę w to, pozytywne myślenie mnie uratuje:)

Jutro poniedziałek więc to dobry dzień na ogarnięcie się:
1. Zwracanie większej uwagi na to co zjadam...
2. Jeżeli mam zamiar zjeść porządny obiad to pozostałe posiłki muszą być skromniejsze
3. Koniec z podjadaniem w nocy (kolacja maksymalnie do 20.30-chodzę spać grubo po północy)
4. Ćwiczyć-ale z tym na razie nie mam problemów:)

Ten tydzień zapowiada mi się całkiem 'pracowicie'. Mam nadzieję, że moja dieta na tym nie ucierpi: zajęcia w poniedziałek i piątek, impreza w akademiku we wtorek z okazji obrony inżyniera chłopaka mojej przyjaciółki i jego znajomych, w środę pewnie też coś wyskoczy, a w czwartek zamierzam upiec jakieś cudo... do tego wrócił mój bardzo dobry kumpel z zagranicy i jego też wypadałoby gdzieś upchnąć w grafiku :)...


Aaa zapomniałabym... pisałam Wam ostatnio, że jakiś koleś wziął ode mnie mój nr telefonu i się nie odezwał... otóż jeszcze w tym samym dniu kiedy to napisałam się odezwał, chciał mnie nawet na colę wyciągnąć ale nie bardzo miałam czas i siły...jeśli się jeszcze odezwie to się zastanowię...najgorsze, że autentycznie nie poznałabym go na ulicy jakby koło mnie przeszedł;P

Dziś o wszystkim i o niczym-uciekam! Dobrej nocki:*:*:*:*


Dodaj komentarz

Najgorsze już za mną?

19 stycznia 2012 , Komentarze (10)

O twarzy...

Moja twarz wygląda źle ale już nie tak źle jak to było kilka dni temu! Wróciłam do wyglądu sprzed używania maści..używam jej dalej i na razie nie jest ani lepiej ani gorzej...wtf?

O diecie i ćwiczeniach...

Strasznie się obżeram ostatnio, nie wiem co się dzieje...nie mogę się opanować, powiedzieć sobie dość...moje główne rzechy to porażające ilości makaronu... Drugim grzeszkiem jest coca-cola... stawia mnie na nogi i uwielbiam ją (coli 0 nie lubię).

Na szczęście ćwiczę (nawet jak mi się nie chce a nie chce mi się codziennie) i jakiegoś wzrostu wagi na razie nie odnotowałam ale nie mam już takiego 'płaskiego' brzucha jak niedawno...Moje główne ćw to:
-trucht
-8 min legs
-8 min abs
-hula-hop
-rozciąganie
-motylek
Po 8 min abs mam siniaka na kręgosłupie, początkowo był jeszcze mega spuchnięty ale teraz ćwiczę na kocu polarowym, co jak co ale plecy to jedyne miejsce na moim ciele bez grama tłuszczyku...

Reszta...

W pn mam wygłosić prezentację, właściwie muszę tak jakby poprowadzić wycieczkę... ustalić trasę przejazdu, zaplanować postoje, czas pracy kierowców i program wycieczki... czyli zupełnie coś innego niż myślałam, że będę musiała zrobić...wybrałam sobie taki temat, że nie zdążę się tego nauczyć za choooo.... najlepsze jest to, że czas znajdę dopiero w sobotę a 2 dni to trochę za mało... dziś jadę do koleżanki a jutro mam zajęcia do wieczora... trzymajcie kciuki bo może być bardzo ciężko wyjść z tego obronną ręką....

Ostatnio jak wracałam z kursu zaczepił mnie jakiś chłopak i chciał zaprosić na herbatę... nie wiem co mi się stało, że mu podałam nr bo zazwyczaj nie podaję ale i tak nie zadzwonił... nie jest mi smutno ale takie mam właśnie szczęście do facetów....

Za parę dni mam urodziny i planuję upiec swój pierwszy tort, macie jakieś proste, wypróbowane przepisy, które zawsze wychodzą?

Koniec marudzenia, to ma być kurde dobry rok...biorę się za siebie! Dam radę!


Dodaj komentarz