wyznanie milosci, jak to waga wplywa na uczucia...
( 2010-10-21 13:39:31 )
...Nowina dnia-waze oficjalnie 56kg, nieoficjalnie 55kg, ja sie zabije!!!!!!!!:) Dzis mamy rocznice, ja i Pierro:)Miesiecznice, czwarta..Wytrwalismy razem, ja juz myslalam, ze Go zdradze, On mnie przetrzymywal, waga stala, powietrze stalo, kijki w kacie staly, ale uczucie tez bylo stale i zo(stalo)!!!!!!21 czerwca ,w dwa dni po lekturze ksiazki Pierro "Nie potrafie schudnac", w poniedzialek postanowilam sie w Nim zakochac..I ma racje ,kto twierdzi ze milosc rozum odbiera, maci w glowie , w sercu maci, ba nawet czlowiek z milosci chudnie!!O tak!Prosze jestem tego ;przykladem!Najwierniejsza z wiernych, romans trwa a ja juz 14 kg mniej!!!Ciekawe ile na tej milosci stracil Pierro (kilogramow oczywiscie).Musze Mu nieustannie, zadawac pytanie (jak w kabarecie, Hela Marianowi), Pierro, czy Ty mnie jeszcze kochasz???!!!!Szczegolnie kiedy jade czysto proteinowo, kiedy zaczyna mnie nudzic jadlospis, kiedy czekolady przemawiaja ludzkim glosem.O, taka mleczna dla przykladu z calymi orzechami, ostatnio do mnie mowi(nie krzyczy wlasnie a mowi), "skosztuj mnie, przeciez mnie lubisz.., przeciez rozplywam sie delikatnie w ustach, zostaja ze mnie orzechy laskowe, do pochrupania...dla rozkoszy podniebienia i slodyczy przelyku, no skosztuj jeden rzadek, raptem 4 kostki, to malo, a jestem warta grzechu, oj jestem"..I gada i kusi i mizdrzy sie na blacie w kuchni, i blyszczy sreberkiem odziana..I wracaja wspomnienia blogiego smaku mlecznej na jezyku, cudnego chrupania okruchow orzeszkow, jakims cudem, ten rzadek w przeszlosci zmienial sie w kilka rzadkow i czekolady nie bylo!!Znikala tajemniczo w moich wnetrznosciach, jeszcze z glebin mego ciala slodko szeptala...a potem pokazywala swe szatanskie oblicze, ile razy ?nie zlicze!!!!Pokazywala je w moich bylych 70kg..., z polowa tego ponad 30kg, to byla ta wlasnie czekolada, pomnozona przez rozne smaki, ilosci i rodzaje...Slodki szept przeradzal sie w glosny warkot, byl we mnie obcy!!!Obcy kaloryczny!!!I co szeptala, sobie idiotka kilka dni temu, szeptala cudnym temprem glosu, a ja co?A ja gu...cio!!!Pierro byl ze mna, czuwal jak dobry Aniol stroz, moj kochanek ukochany...Odrazu wtrabilam Nutelke, ale na Nutelke Pierro sie zgodzil, bo sam Ja wymyslil...W ogole Pierro taki trosze zadufany w sobie jest(powiem w sekrecie), chwali to co swoje przepisy pod nos podsuwa, codziennie wyciaga z kata w kuchni wage, poi mnie woda i tez szepcze i kusi...Ale Pierro jak juz mowilam setki razy-prawde mowi, kusi, ale prawdziwie, kilogramy uciekaja jak widza Francuza przy Zoyce...a ja poprostu zostalam wzieta w jasyr...Na wieczne nieoddanie chyba..No przynajmniej do 50tki wagowej(ale chce wiecej), Pierro kocha wiec laskawie i jeszcze bardziej pozwala sie kochac...Mowi do mnie codziennie, moja Ty blondi masz tu w Anglii 1000ksiazek(tak naprawde tylko 850 tutaj), a ciagle wracasz do mojej...Bo ja Cie Pierro tak lubie czytac, sluchac Twych szeptow w literki ubranych, lubie na Ciebie patrzec , stad zdjecie w moim pamietniku, w ogole lubie, kocham, szanuje, wierze, caluje...Infantylna milosc?Skadze dojrzala, piekna , trwala..Nawet jak waga przystopuje wiem, ze moj aniol jest przy mnie , wiem ze uspokoi, powie, przeczekaj...wiem ze masz racje..Zoyka wie, juz wie...Zoyka dzis zobaczyla 14kg mniej!!Oficjalnie na wadze cyfrowej, analogowa ze szczescia strzelila lampke koniaku i pokazala 55kg...Pierro dla tych ponad 14kg...ja juz moge pic wode po 3litry dziennie, ja juz moge jogurciki, otrebki, wedzone rybki i chuda wedlinke jesc..Ja dla Ciebie wszystko..Juz nawet moj drugi P, Pierra zaakceptowal, a dziecko przebakuje o 3 Tatusiu, tak dziecko Pierro bedzie z Nami, nawet jak Mamusia dojdzie to upragnionej wagowej cyferki, tak dziecko Pierro bedzie...Taka milosc sie nie konczy, bede trzymala sie zasad Pierrowych i w ogole i w szczegole i pod kazdem innym wzgledem... Dla Niego nawet moze dzis sie zzumbuje....TOz to prawie poniewierka, ale co tam dla Niego.... zmykam na kijasy, dla Niego...I w ogole, zabojad On niemozliwy, jak twierdzi Kitkatka, ale moj Ci On...Nie obchodzi mnie rzesza innych Pierrowych narzeczonych..Moj CI Ona a ja Jego.Amen Wasza Zoyka Pe.Es wlasnie rozmawialam telefonicznie ze stylistka fryzur, przyjezdza dzis o 17 do Zoyeczki zobaczyc te nieuczesana, bedziemy kombinowac, co by ZOyeczce stworzyc na urodzinki za fryzuszka:)I czy blondziki zstana cycus inszego, trzymajcie kciukasy, Zoyka zmienia image:)dla Pierro oczywista:)Byla Joanna, stylistka.Bardzo ladna kobieta, stylistka, technik sprzedazy, technik fryzjerstwa, madra i mila osoba.Wymyslilysmy sobie takie cos z takim czyms do takiego czegos:)Zoyka zostanie blondynka ale taka mieszana, skoloryzowana, swietlista, mglista, przejrzysta:)A rzecz ta bedzie miala miejsce 12 listopada na chwile przed Zoyki urodzinami:)Joasia bierze poprawke na Zoyki humory i fanaberie zaklepalysmy sobie caly piatek na Zoyki nieuczesana..Ach Zoyka jest wymagajaca, w koncu prawie 4 miesiace dalam wlosiskom odpoczac...odrost jak stad do Chicago...Ale 12 tuz tuz, orkiestra tusz:)Przez pania stylistke nie zdazylam na kijaski, zmykam teraz na roweros, mam nadzieje ze pozniej sie zpamietnikuje, choc juz chyba nikt tego nie doczyta, wiele tego dzis bylo:)Zumba dopiero za tydzien:) Postaram sie dzis poodpisywac na wszystkie komantarze, za ktore oczywiscie bardzo dziekuje ...