02-06-2010 - ... uda się czy się nie uda? - nieważne, spróbować warto!
( 2010-06-02 21:17:18 )
...A tak postanowiłam sobie, że rzucę palenie.Małymi kroczkami, powolutku, nic nie mówiąc mojemu organizmowi. Żeby szoku nie dostał i nie zaczął ostro protestować.Jak K. przedostatnio podejmował próby wyszarpnięcia się ze szponów nałogu, kupił sobie plasterki pewnej firmy na N.Nie napiszę jakiej - nie będę im robić kryptoreklamy ;PPonieważ wysiłki zakończyły się fiaskiem, a w pudełku zostało kilka. Od poniedziałku codziennie naklejam jeden na swe ciało, dzięki czemu w ciągu dnia zapalam do 5 papierosów - głównie z nudy w pracy, a nie prawdziwej potrzeby ciała.W porównaniu do ilości, którą wcześniej 'normalnie' wypalałam w ciągu dnia, a było to ok. 15 papierosów, to uważam, że i tak jest nieźle.Co prawda do pełnego sukcesu przede mną jeszcze długa droga, a i na pewno okaże się kręta i wyboista. Jak (prawie) wszystkie w Polsce :PNajgorsze jednak są rytuały, które towarzyszą paleniu.Poranna kawka i papieros.Pyszny obiad i pełniutki brzuszek, to i papieros.Wyjście do klubu z papierosem. Zimne piwko i papierosCzekanie na tramwaj/autobus na przystanku - wiadomo papieros.Po prawie dziesięciu latach trudno jest zmienić swoje rytuały, które do tej pory tak starannie kultywowałam.Na razie udało mi się wyeliminować pary: "zimne piwko i papieros" oraz "czekanie na przystanku i papieros".Na towarzyszy 'poranną kawkę' i 'pyszny obiadek' też przyjdzie pora.Obawiam się.Autentycznie mam stracha, że jak rzucę palenie, to poprawi mi się smak, co przełoży się na większą ilość smakołyków codziennie, co nieuchronnie doprowadzi do ogromnego i niekontrolowanego wzrostu wagi.Dzisiaj z pewną obawą weszłam na wagę.Ufff...Nic się nie zmieniło.Ani na plus ani na minus.Constans 85 kg. Inne zalety rzucenia palenia?Oszczędność - dużo kasy idzie sobie z dymkiem.Hmmm... im więcej masz tym więcej wydajesz...Wątpię jednak, żebym nie znalazła sposobu na wydanie tych dodatkowych pln-ów ;)Ładniejsza cera, zęby, paznokcie i włosy.I może jeszcze odmłodnieję?A w nocnym sklepie będą mnie pytać o dowód, jak będę kupować %?Niemożliwe, za dobrze mnie tam znają ;)Ale pomarzyć dobra rzecz...Ale! Jeśli chodzi o dietę, to jem ładnie 5 małych, zbilansowanych posiłków, w tym 2 przekąski.Nadal nie potrafię zmusić się do ćwiczeń 'dywanowych'.Nawet już sobie nie obiecuję, że 'popołudniu poćwiczę' ani nie mam złudzeń.Leń ze mnie okropny.Na dodatek wiecznie zdziwiony, że sama dieta nie zmienia mnie w super laskę ;) Inna rzecz, że mam teraz też sporo na głowie.Tia, każda wymówka jest dobra - ważne, żeby była nowa :PZa miesiąc zmieniamy mieszkanie, chcemy wynająć coś bliżej pracy mojego K.Żeby nie musiał tak długo dojeżdżać.Jutro jadę do mojej mamuni - muszę Kitę zostawić tam na przechowanie.Nie wiadomo czy w tym nowym mieszkaniu będę mogła ją trzymać.Nie każdy właściciel na to pozwala, niestety.Ale jego własność, to ma prawo ustalać własne zasady.Przekonałam mamę, że to rozwiązanie tymczasowe.Ale sądzę, że kiedy Kita zasmakuje prawdziwej wolności, mieszkając w domku na wsi, to nie zechce tego zamienić na jakieś marne 30 m2 ;)Mantra na najbliższy czas: Musi się udać, musi się udać, po prostu musi...I mam tu na myśli absolutnie wszystko.Znalezienie mieszkania, rzucenie palenia i... rzecz jasna odchudzanie.Które ostatnio bardzo, ale to bardzo zaniedbałam.pozdrawiam, mada ...