Wyniki wyszukiwania dla: Babcia

Babcia i jezioro
( 2010-07-02 06:44:49 )
...Wróciła z pobrania krwi i stwierdzam, że nic nie bolało  Wyniki będę miała dopiero w poniedziałek Z ciekawości się dzisiaj zważyłam i waga wskazała 67kg albo mi się przewidziało  I tak w poniedziałek wprowadzę dopiero nową wagę Wczoraj na grillu zjadłam swoją dietetyczną rybkę, sushi i pół małej kromki chleba  Jestem z siebie dumna! Popołudniu jadę do babci na tydzień (lub dłużej) i będę mogła spalać kalorie pływając w jeziorze  Mam nadzieję, że znajdę czas, aby pisać w pamiętniku. ...
URLOP!
( 2010-07-03 16:17:07 )
...Od dzis jestem na urlopie. Czekalam na ten moment od 6 miesiecy! Co prawda to tylko jeden krociotki tydzien, ale lepszy rydz niz nic! Czuje, ze naprawde bardzo, ale to bardzo potrzebuje chwilowego oderwania od codziennosci. Ja lubie swoja prace, to dla mnie przyjemnosc, nie stres; ale ostatnie miesiace byly tak intensywne, ze czasami juz nie wiedzialam jak sie nazywam. Praca na caly etat, praca dorywcza w barze, proby i koncerty, pogodzic to wszystko i nie zwariowac to istna sztuka magika! A magia to nie jest moje powolanie... Tak czy inaczej - wreszcie moge zlapac gleboki oddech. Dzis rano pojechalam do Bresci po moja mame. Ktora to po calodobowej podrozy, jak Wenus z morskiej piany wylonila sie z bialego autokaru Eurolines, wykonczona, lecz szczesliwa. Przez najblizszych kilka miesiecy bedziemy dotrzymywac sobie towarzystwa, doskonalac sie w nie zawsze latwych stosunkach rodzicielka - latorosl (uscislijmy: latorosl dorosla i jak pies broniaca wlasnej niezaleznosci...)  W moich stronach nagly wybuch upalu; ciezko jest sie poruszac, ciezko oddychac. Pies i koty miejsca sobie znalezc nie moga, pokladaja sie po kafelkowej podlodze, ale i tak dysza bidaki z goraca. Bieganie tez nieco bardziej meczace - trzeba wyjsc albo wczesnie rano, albo czekac prawie do zachodu slonca, w innym razie juz po paru minutach ma sie dosc. A na paru minutach przeciez nie mozna poprzestac!! Ambicja i bez watpienia poprawiajaca sie kondycja wyznaczaja coraz to nowe cele. Jutro zaczynam piaty tydzien treningu, pozycja wyjsciowa (juz osiagnieta) -  20 min. biegu + 5 min. marszu + 20 minut biegu. Tak bylo wczoraj. Dosc meczaco, ale bez lizania asfalutu i bez slaniania sie. Pozostaja dwie kwestie. Pierwsza: po dwoch tygodniach diety vitalii schudlam 100 g. Wow. Co za osiagniecie. Gratulacje Dejav, masz przyszlosc jako modelka u Botero! Nic to, zaciskam zeby i daje sobie kolejna szanse. I tu nalezy poruszyc druga kwestie. W poniedzialek lece do Polski. Z bieganiem nie powinno byc problemow, ale dieta jest nieco bardziej zagrozona. Ja mam dwie babcie, ktore tucza wnuki jak gaski!! I dziadka, ktory czeka z piwkiem, albo z jednym glebszym! Wszyscy mnie beda goscic, podejmowac, stol suto zastawiac.. . a ja, niewdzieczna, bede odmawiac! No przeciez beda na mnie patrzec jak na kosmite! Och, ciezkie jest zycie odchudzaczki! ...
Powrót
( 2010-07-13 04:52:30 )
...Wróciłam już od babci  Zważyłam się dzisiaj rano i ujrzałam na wadze 67kg  Nie schudłam od piątku, ale zmniejszyło mi się w centymetrach... Wrócę do 1700kcal i będę dużo ćwiczyła  ...
Dzień sześdziesiąty siódmy - moja matka, urodzona motywatorka
( 2010-08-12 11:45:28 )
...Dziś po siłowni zajechałam na moim wspaniałym rowerku do babci na kawkę. Jestem z nią bardzo blisko i często do niej wpadam. Akurat tak się złożyło, że była też u niej moja mama. Kiedy mnie zobaczyła, oto co od niej usłyszałam: - Ty chyba nas kłamiesz, że schudłaś prawie 10 kilo, wcale tego po tobie nie widać. Babcia (na szczęście) od razu zaprzeczyła i powiedziała, że mama ma nie wygadywać bzdur i że pięknie się trzymam. Ale mimo wszystko to ciekawe, że widzą wszyscy, nawet obcy sąsiedzi, a moja matka nie widzi. Mąż się wściekł, kiedy mu powiedziałam i wysyczał przez telefon: - Jeszcze trochę i twoja matka usłyszy ode mnie kilka słów gorzkiej prawdy!Nie zrozumcie mnie źle, mam z moją mamą bardzo dobre relacje i bardzo się kochamy, ale prawda jest taka, że to ona zaszczepiła we mnie kompleksy. Chyba zawsze marzyła o pięknej, szczupłej córce, bo sama nigdy taka nie była. a jednocześnie pewnie trochę mi zazdrości mojego samozaparcia. Usprawiedliwiam ją, ale tylko ona ma taką moc, żeby jednym zdaniem zniweczyć całe moje zadowolenie z tego, co już osiągnęłam. Ale nie moją wolę walkiTrzeci dzień protein (i ostatni, na szczęście) idzie pięknie, półtorej godziny na siłowni było (30 minut rowerek, 30 minut bieżnia, 20 minut orbitrek i 10 minut masażer). Dziś chyba jeszcze się wybiorę na aerobic po południu, bo będzie pump (ćwiczenia ze sztangą), a ja go bardzo lubię:)...
Dziękuję Wam kochane za wsparcie...
( 2010-10-03 16:59:27 )
...Tak dobrze wiedzieć, że ktoś tam daleko w świecie zawsze się znajdzie, żeby słowem przynieść pocieszenie. Kochane jesteś. Wszystkie razem i każdą z osobna ściskam . Dzisiaj nie dałam się Halinie. Chociaż jest nieco naburmuszona, to ja nie traciłam pogody ducha i jej uwagi, co do Zuzi puszczałam mimo uszu. Raz tylko głośno, wręcz teatralnie westchnęłam i już nic nie mówiła. Najlepsza z tego wszystkiego jest Pysia. jak babka coś do niej mówi, to odwraca głowę. nie wiem, czy coś czuje.. hehe Niedługo powiedzą, że ją napuszczam przeciwko nim hihihi I cały czas coś do mnie mówi po swojemu. Jakby chciała mnie pocieszyć. jest niesamowita. Moje Słoneczko.Koniecznym jest napomknięcie, że moja przyszła teściowa jest hipohondryczką i ciągle coś jej doskwiera. Masakra, ile ona po lekarzach jeździ. Wczoraj zadarla sobie skórkę przy palcu u nogi. Założyła sobie taki opatrunek, że myślałam, że to gips. Ale najlepsze jest to, że opowiadałam jej o znajomej mojej mamy, która ma raka kości-czy coś tam takiego. Zwapnienie? Od kąt opowiedziałam o tym Halinie, twierdzi, że ma to samo Ludzie to mają nasrane w tych łbach jak nic. Ale mam Wam coś ciekawszego do powiedzenia... Moja babcia obiecała mi, że cały swój dom przepisuje mnie!!! Miało być na pół z moim bratem, ale powiedziała mu, że on już ma dom, a ja nie mam nic i muszę się tułać po świecie. Ucieszyłam się, bo jak mi przepisze, to na pewno skorzystam. Ale musi być przepisane. Moja kuzynka z Poznania nie popuści. Chociaż z babcią ma kontakt raz na rok. Przyjedzie weźmie kupę żarcia i tyle. Nawet kartki nie wyśle na święta. Pipa.Moja babulka ma dzisiaj imieniny... Jak dzwoniłam do niej to tak płakałyśmy. Pierwszy raz nie było mnie u niej na imieniny. Wysłałam jej kartkę, ale co to kartka... Babcia jest taka spoko:D Mówi, że do kościoła nie chodzi, bo wkurwiają ją te dewoty wszystkie-takie jak HalinaNo i jeszcze coś dla mamy...Mamusiu, kocham Cię najbardziej na świecie. Jesteś dla mnie najważniejsza.. Gdy w Twoich oczach widzę łzy i znów przeze mnie wpadasz w złość gdy moje słowa ranią Cię ja też już mam tych kłótni dość ja wiem Ty to rozumiesz że kiedy robię źle do swojego błędu tak trudno przyznać się a tak bym chciała Mamo Ty wiesz jak przykro jest Twe smutne widzieć oczy żałuję każdej łzy ja nie chciałam wybacz mi gdy noc zabierze szczęścia dzień ja wiem bez słów zrozumiesz mnie usłyszysz każdą moją myśl bez Ciebie życie traci sens ja wiem Ty to rozumiesz że kiedy robię źle do swojego błędu tak trudno przyznać się a tak bym chciała Mamo Ty wiesz jak przykro jest Twe smutne widzieć oczy żałuję każdej łzy ja nie chciałam wybacz mi Ty wiesz kiedy jest mi źle gdy czuję strach wspierasz mnie za to tak bardzo kocham Cię ja wiem Ty to rozumiesz że kiedy robię źle do swojego błędu tak trudno przyznać się a tak bym chciała Mamo Ty wiesz jak przykro jest Twe smutne widzieć oczy żałuję każdej łzy ja nie chciałam wybacz miPamiętajcie, że mama jest najważniejsza na świecie...Buziaki kochane....
1 dzień diety Smacznie dopasowanej - po roku
( 2010-10-18 19:12:33 )
...Ha! Okazuje się, że dokładnie w tym samym okresie rozpoczęłam dietę w zeszłym roku. Po około miesiącu przerwałam ją. W sumie hmm....dlaczego? Chyba w wyniu stresu w postaci pisania magisterki no bo gdzie mi wtedy w głowie było trzymanie diety a i jeszcze podczas remontu domu? Magisterkę obroniłam, w styczniu. Mimo, iż pracę oddałam przed 15 grudnia terminu innego wyzaczyć się nie dało. No cóż trudno. A ile się wtedy u mnie rzeczy wydarzyło Huhuuu! W dniu obrony magisterki, wchodząc po schodach do domu dostałam telefon....on mojego przyszłego pracodawcy... to było 18 stycznia! Obecnie od 8 miesięcy pracuję w super firmie. Świetny zespół, bardzo mili ludzie. Nie powiem bo stresowo bywa i to jak szczególnie jak ludzi wysyłamy na drugi koniec świata  a tu wszystkie loty wstrzymują bo wybuchł wulkan albo kogoś cofnięto z lotniska bo miał paszport ważny o dwa tygodnie za krótko by wylecieć na Filipiny. A no branża turystyczna kieruje się własnymi regułami.Wracając do meritum sprawy czyli pierwszych dni diety. Zaczynam od jutra. Tym razem wybrałam opcję składającą się w większej częsci z posiłków robionych na prędce i aż jednego posiłku na ciepło. Do tego posiłku zatrudniłam babcię. Babcia siedzi teraz sama i hmm...no zmarli obaj moi dziadkowie, w tym roku w przeciągu jednego miesiąca więc w zasadzie obie babcie siedzą same teraz. No prawie same bo druga babcia to sama sobie czas świetnie gospodaruje, obrotna kobita, pełna życia, ma psa i ciągle cieka po mieście. Druga to taka romantyczka, domolubna więc po śmierci dziadka już zdązyła wydać 2 tomiki jego wierszy a dziadek zmarł w kwietniu a mamy wrzesień....no cóż nic innego nie robi jak siedzi i grzebie  w jego papierach,. Toteż "zaprzęgnę" ją do tych ciepłych posiłków. Wracam po 19 (wychodzę z domu o 6.30) więc w sumie układ mam nadzieję, jak znalazl. Babcia będzie czuła się przydatna a babcie lubią jak wnuczki przychodzą na jedzonko :)No zobaczymy jak mi to się uda. Jutro dorsz zapiekany z pieczarkami....
xxx
( 2010-12-03 16:47:42 )
...Nie mam pomysłu na tytuł jedynie, że byłam dzisiaj na obiadku u babci. Czyli innymi słowy katastrofa dietetyczna... Ok, zjadłam 2 talerze zupy szczawiowej z jajkiem i ryżem, którą uwielbiam, sałatkę z majonezem i rybę. Tu jeszcze tragedii nie ma. Tragedia to 8 biszkopcików, w środku z dżemem, a na zewnątrz z czekoladą i 1 cukierek. W sumie te biszkopty nie były takie duże, ale dużo ich zjadłam, a jeżeli chcę jakoś wyglądać to nie mogę jeść słodyczy. Jutro będzie jeszcze gorzej- idę do koleżanki na spóźnione andrzejki, będzie dużo słodyczy, chipsów i bóg wie czego jeszcze... Nie umiem nie ulec, to moje przekleństwo...
Parę baaaardzo ważnych spraw...
( 2010-12-04 14:03:18 )
...Witajcie kochaneZaniedbuję się strasznie z tym pamiętnikiem, dobrze wiem. Ale odkąd pamiętam nie umiałam wyrobić w sobie systematyczności jeśli chodzi o wpisy do pamiętnika. To mnie w pewien sposób chyba przerasta News tygodnia jest natomiast taki: PRZYSZŁA ZAMÓWIONA PRZEZE MNIE WAGA!Niby taka dobra, cieniutka, z panelem dotykowym i funkcjami pomiaru ilości tłuszczu, wody i mięśni w organizmie. Taa, tylko, że ja nie wiem, czy mogę jej ufać...Gdy tylko ją rozpakowałam, stanęłam na niej 4krotnie (bez zdejmowania czy zakładania jakiś cześci garderoby, więc waga powinna być taka sama), a ona za każdym razem pokazała mi inny wynik. I to były rozbierzności od 92,9kg do 88,9k. 4kg to przecież bardzo duża różnica! Wkurzyłam się na nią i zostawiłam ją w spokoju. Ponowiłam próbę wieczorem i tym razem uparcie oscylowała wokół wagi 88,4kg. Chyba przemyślała swoje zachowanie i obiecała poprawę . A tak na serio, to nie wiem co się jej stało... Rano weszłam na wagę trzykrotnie i za każdym razem pokazała mi 88,1kg. Jak tak dalej pójdzie, to za tydzień osiągnę swój cel. Hehe, ale tak na serio, jak myślicie laski, można jej wierzyć, czy nie??? HELP.Gdy 2 tygodnie temu ważyłam sie u Mamy w pracy (jest położna i ma super dokładną ekstra wagę, no bo musi dokładnie ciężarne kobiety ważyć), to mi waga tam pokazała 91kg. To możliwe, spadek 3kg w 2 tygodnie? Kiedy, ah niedobra ja, przyznaję się uczciwie, ze nie ćwiczę i nie piję tyle wody ile powinnam dziennie.Na razie jeszcze nie zmieniam paska wagi, poczekam na wasze opinie...Na studiach jakoś leci. Póki co 2 kolokwia zaliczone na 5. A kolejne 3 przede mną.We wtorek ciężkie z kultury języka a w środę megaciężkie z socjologii.Trzymajcie za mnie kciuki babeczki pliiiisZimno u mnie strasznie, ale to pewnie każda z Was ma za oknem. O! Ale wiecie co zauważyłam? Że Dukan niesamowicie OSŁABIŁ MOJĄ ODPORNOŚĆ. Kiedyś nawet najgorsze mrozy nie były mi straszne, a teraz? Pierwszy śnieg a ja już w łóżku z antybiotykiem! I w ogóle jestem dużo słabsza, często robi mi się niedobrze, mam zawroty głowy i czuję się naprawdę słabo. Biorę regularnie witaminy, ale za dużo to nie pomaga. Wiem, powinnam się więcej ruszać, dotlenić organizm, wiem... Szkoda tylko , że głęboko zakorzeniona we mnie już od dzieciństwa niechęć do sportu zapiera się rękoma i nogami, jak tylko może. Na samą myśl o lekcji wf robi mi się niedobrze ...SŁUCHAJCIE, DUKANKI, JESZCZE JEDNA BARDZO WAŻNA SPRAWA! Słyszałam ostatnio we wiadomościach w RMFFM, że jacyś naukowcy i dietetycy podjęli się analizy diety proteinowej Dukana i wyszło im, że [UWAGA] sprzyja ona powstawaniu nowotworów i u kobiet znacznie podnosi ryzyko bezpłodności! Przestraszyłam się tą wiadomością, nie wiem co o niej myśleć. Możecie się podzielić swoimi odczuciami?Nastrój przedświąteczny bardzo dobry. Non stop słucham świątecznych piosenek i dekoruję pokój. Dziś piekłam z moja landlady pierniczki z orzechami i cynamonem. BOMBAŚNE. Chociaz jest jedna rzecz, bardzo ważna rzecz, która smuci niezwykle mnie i mojego faceta. Niedawno okazało się, że jego babcia ma raka mózgu, złośliwego w dodatku. Lekarz alarmuje, że operacja jest jak najbardziej konieczna i trzeba ją zrobić jak najszybciej, póki jest jeszcze szansa na uratowanie babci, ale ona się nie zgadza. Boi się i mówi, że jak to ma być koniec jej życia, to chce go spędzić z rodziną a nie nieświadoma w szpitalu, umierając na łóżku (ma w pamięci mojego wujka, który tej wiosny zmarł w szpitalu w czasie śpiączki farmakologicznej). Ani jej matka (jeszcze zyje!), ani dzieci, ani wnuki nie potrafią jej przekonać, że to nie jest to samo (mój wujek miał krwiaka a nie raka) i że musi poddać się tej operacji  i żyć dla nich wszystkich, bo rodzina się załamie, gdy jej nie będzie (babcia jest naprawdę ważnym członkiem rodziny). Ja też chciałabym do niej pojechać, ale nie wiem jak moja wizyta tam zostanie odebrana. Skoro bliskie osoby nie umieją jej przekonać, to co dopiero ja... Ale przecież mówiła, że chce być na ślubie moim i Michała...Dzisiejszy wieczór zapowiada się całkiem milo, idziemy z misiem do kina na "Zaplątanych". Znajomi byli u mówią, że ubaw po pachy . A potem jeszcze skoczymy coś zjeść (coś zgodnego z Dukanem -w moim przypadku- oczywiście). No i może kupimy już mi prezent na gwiazdkę- wypatrzyłam sobie w CCC śliczne szpilki na sylwka. I nie gadajcie mi nic o przesądach, że facet nie może kobiecie butów kupić. Ja juz parę par od niego dostałam i póki co, w żadnych mu nie uciekłam . Chcę się dziś dla niego na bóstwo, więc muszę już kończyć i brać sie do roboty.Buziam was wszystkie na raz i każdą z osobna. Trzymajcie się cieplutko. PS. JESZCZE JEDNO! Pochwalcie się jakie macie plany na sylwka? Co chcecie robić, gdzie i z kim? Potrzebuje natchnienia w tej kwestii......
kapusta czyli bebe babcią!
( 2010-12-30 16:13:22 )
...wszystko zaczęło się od nadmiaru kapusty. a właściwie nie. wszystko zaczęło się od.... CZYTAJ DALEJ ...
u babci bebe jest fajnie
( 2011-01-07 18:57:46 )
...u babci bebe jest fajnie. bo babcia ma fajne rzeczy. między innymi dziadzia wiewióra, który chodzi ze mną na polowanie światła i.... CZYTAJ DALEJ ...