Parę baaaardzo ważnych spraw...
( 2010-12-04 14:03:18 )
...Witajcie kochaneZaniedbuję się strasznie z tym pamiętnikiem, dobrze wiem. Ale odkąd pamiętam nie umiałam wyrobić w sobie systematyczności jeśli chodzi o wpisy do pamiętnika. To mnie w pewien sposób chyba przerasta News tygodnia jest natomiast taki: PRZYSZŁA ZAMÓWIONA PRZEZE MNIE WAGA!Niby taka dobra, cieniutka, z panelem dotykowym i funkcjami pomiaru ilości tłuszczu, wody i mięśni w organizmie. Taa, tylko, że ja nie wiem, czy mogę jej ufać...Gdy tylko ją rozpakowałam, stanęłam na niej 4krotnie (bez zdejmowania czy zakładania jakiś cześci garderoby, więc waga powinna być taka sama), a ona za każdym razem pokazała mi inny wynik. I to były rozbierzności od 92,9kg do 88,9k. 4kg to przecież bardzo duża różnica! Wkurzyłam się na nią i zostawiłam ją w spokoju. Ponowiłam próbę wieczorem i tym razem uparcie oscylowała wokół wagi 88,4kg. Chyba przemyślała swoje zachowanie i obiecała poprawę . A tak na serio, to nie wiem co się jej stało... Rano weszłam na wagę trzykrotnie i za każdym razem pokazała mi 88,1kg. Jak tak dalej pójdzie, to za tydzień osiągnę swój cel. Hehe, ale tak na serio, jak myślicie laski, można jej wierzyć, czy nie??? HELP.Gdy 2 tygodnie temu ważyłam sie u Mamy w pracy (jest położna i ma super dokładną ekstra wagę, no bo musi dokładnie ciężarne kobiety ważyć), to mi waga tam pokazała 91kg. To możliwe, spadek 3kg w 2 tygodnie? Kiedy, ah niedobra ja, przyznaję się uczciwie, ze nie ćwiczę i nie piję tyle wody ile powinnam dziennie.Na razie jeszcze nie zmieniam paska wagi, poczekam na wasze opinie...Na studiach jakoś leci. Póki co 2 kolokwia zaliczone na 5. A kolejne 3 przede mną.We wtorek ciężkie z kultury języka a w środę megaciężkie z socjologii.Trzymajcie za mnie kciuki babeczki pliiiisZimno u mnie strasznie, ale to pewnie każda z Was ma za oknem. O! Ale wiecie co zauważyłam? Że Dukan niesamowicie OSŁABIŁ MOJĄ ODPORNOŚĆ. Kiedyś nawet najgorsze mrozy nie były mi straszne, a teraz? Pierwszy śnieg a ja już w łóżku z antybiotykiem! I w ogóle jestem dużo słabsza, często robi mi się niedobrze, mam zawroty głowy i czuję się naprawdę słabo. Biorę regularnie witaminy, ale za dużo to nie pomaga. Wiem, powinnam się więcej ruszać, dotlenić organizm, wiem... Szkoda tylko , że głęboko zakorzeniona we mnie już od dzieciństwa niechęć do sportu zapiera się rękoma i nogami, jak tylko może. Na samą myśl o lekcji wf robi mi się niedobrze ...SŁUCHAJCIE, DUKANKI, JESZCZE JEDNA BARDZO WAŻNA SPRAWA! Słyszałam ostatnio we wiadomościach w RMFFM, że jacyś naukowcy i dietetycy podjęli się analizy diety proteinowej Dukana i wyszło im, że [UWAGA] sprzyja ona powstawaniu nowotworów i u kobiet znacznie podnosi ryzyko bezpłodności! Przestraszyłam się tą wiadomością, nie wiem co o niej myśleć. Możecie się podzielić swoimi odczuciami?Nastrój przedświąteczny bardzo dobry. Non stop słucham świątecznych piosenek i dekoruję pokój. Dziś piekłam z moja landlady pierniczki z orzechami i cynamonem. BOMBAŚNE. Chociaz jest jedna rzecz, bardzo ważna rzecz, która smuci niezwykle mnie i mojego faceta. Niedawno okazało się, że jego babcia ma raka mózgu, złośliwego w dodatku. Lekarz alarmuje, że operacja jest jak najbardziej konieczna i trzeba ją zrobić jak najszybciej, póki jest jeszcze szansa na uratowanie babci, ale ona się nie zgadza. Boi się i mówi, że jak to ma być koniec jej życia, to chce go spędzić z rodziną a nie nieświadoma w szpitalu, umierając na łóżku (ma w pamięci mojego wujka, który tej wiosny zmarł w szpitalu w czasie śpiączki farmakologicznej). Ani jej matka (jeszcze zyje!), ani dzieci, ani wnuki nie potrafią jej przekonać, że to nie jest to samo (mój wujek miał krwiaka a nie raka) i że musi poddać się tej operacji i żyć dla nich wszystkich, bo rodzina się załamie, gdy jej nie będzie (babcia jest naprawdę ważnym członkiem rodziny). Ja też chciałabym do niej pojechać, ale nie wiem jak moja wizyta tam zostanie odebrana. Skoro bliskie osoby nie umieją jej przekonać, to co dopiero ja... Ale przecież mówiła, że chce być na ślubie moim i Michała...Dzisiejszy wieczór zapowiada się całkiem milo, idziemy z misiem do kina na "Zaplątanych". Znajomi byli u mówią, że ubaw po pachy . A potem jeszcze skoczymy coś zjeść (coś zgodnego z Dukanem -w moim przypadku- oczywiście). No i może kupimy już mi prezent na gwiazdkę- wypatrzyłam sobie w CCC śliczne szpilki na sylwka. I nie gadajcie mi nic o przesądach, że facet nie może kobiecie butów kupić. Ja juz parę par od niego dostałam i póki co, w żadnych mu nie uciekłam . Chcę się dziś dla niego na bóstwo, więc muszę już kończyć i brać sie do roboty.Buziam was wszystkie na raz i każdą z osobna. Trzymajcie się cieplutko. PS. JESZCZE JEDNO! Pochwalcie się jakie macie plany na sylwka? Co chcecie robić, gdzie i z kim? Potrzebuje natchnienia w tej kwestii......