dzień 21 - deprecha :(
( 2010-05-25 18:24:05 )
...Przepraszam, że marudzę, ale muszę jakoś sobie poradzić z tym, co we mnie siedzi. Ver ostatnio nie ma jakoś czasu, czy coś... I w sumie to mnie trochę chyba dołuje, że nie mogę z nim porozmawiać o tym co mnie męczy... A świadomość, że to ostatni miesiąc tutaj, z nim, bardzo mnie przytłacza... Może ja się znów zbyt bardzo zaangażowałam... W sumie nie jest źle, nie ma żadnych kłótni, nawet w sb w końcu powiedział mi, że mnie kocha (miesiąc po mnie, ale luuuz;P). Może ja znów zbyt wiele wymagam... Może to przez te durne pigułki jestem ostatnio taka płaczliwa i zdołowana... Dziś w nocy spać nie mogłam, takie koszmary miałam, że się mocno wystraszyłam. Dziwne rzeczy mi się śniły, jakieś antychrysty, szatany i takie tam. Rano krzyżyk założyłam, dawno go nie nosiłam. Pewnie Wam się to wyda głupie, że niby 24 letnia baba i do tego studiująca fizykę, czuje się lepiej z krzyżykiem na szyi...Pewnie już głupoty piszę, których się już czytać nie da, ale mam taką papkę w mózgu, że nie potrafię skleić czegoś normalnego...podsumowanie dniamenuśniadanie-jogurt malinowy 0%II śniadanie-4 ciasteczka pełnoziarnistelunch-sałatka z kuskusu, papryki i korniszonów-makaron, mintaj, warzywapodwieczorek-banan, bułeczka z serkiem topionymkolacja-kromka chleba z seremaktywność-2x 10 min spacer-1x 80 brzuszków...