Wyniki wyszukiwania dla: Kawa

dzień pierwszy
( 2010-05-19 21:19:38 )
...Muszę powiedzieć a dokładniej napisać, że jestem najedzony i czuję się dobrze. Tylko herbata zaczęła nagle inaczej smakować. Zauważam spory brak kawy....ale cóż czasami trzeba nieco wyrzeczeń...
kopenhaska cd
( 2010-05-21 10:22:24 )
...Świat jest piękny, kiedy wiem, że robię dla siebie coś dobrego. Przy takiej samej wadze, przechodząc na dietę czuję się piękniejsza (nie piękna), szczęśliwsza niż na diecie nie będąc. Nie mówię tutaj o permanentnej diecie, do tego nie byłabym zdolna. Chodzi o postanowienie, że zaczynając od dziś będę zbliżała się do mojej upragnionej sylwetki. Wiem, że kopenhaska jest zła bla bla bal/efekt jojo/osłabienie organizmu/ograniczona podaż kalorii/ koszmar sodoma i gomora, ale w moim przypadku nawet konsultacja z dietetykiem i wywalenie ok. 600 złotych nie dały efektów bo ja nie potrafię iść małymi kroczkami. Na zbilansowanej diecie, nie czuję efektów i tracę mobilizację. Teraz jestem zmobilizowana jak nigdy. Trzymam się idealnie planu dnia, ćwiczę, nawet nie piję alkoholu, chociaż muszę nieźle kombinować, a to dopiero trzeci dzień. Za to palę. cóż. bywa. Wracając do mojego dzisiejszego dnia, na razie wypiłam kawę i zjadłam sucharka, z ćwiczeń 15 aeorobiku, 10 minut kickboxing, +brzuszki, trochę na nogi i rozciąganie, muszę przyznać, że miałam lepszą kondycję, teraz nie byłam w stanie wytrzymać całego treningu z płyty shape'a. Ale cóż poradzić kiedy to było jakieś 10 kg temu. Ważę teraz ok. 62-63 kg, czyli schudłam ponad 2. Zdaję sobie sprawę, że to na razie sama woda ale czuję się o niebo lepiej. Czuję się bosko. Rano po ćwiczeniach trochę mnie zakręciło, ale potem sobie poleżałam, potem jeszcze parę ćwiczeń i jest mega. Nie jestem ani osłabiona ani nie mdleję, wręcz przeciwnie mam powera. A jeszcze zaraz zjem plaster szynki, sałatę i jakiś owoc. Jak na razie nie widzę wad. Może ta, że trudno mi będzie na biforze nie pić, ale tak się zawzięłam, że dam radę.Myślę o wakacjach, o tym jak pójdę do klubu w rozpuszczonych włosach i czerwonej szmince na ustach, ubrana w krótką czarną sukienkę i poszarpane rajstopy. Mam wieeele innych wizji, ale niech one lepiej pozostaną w mojej głowie ;) ohhh ma mam o czym myśleć, mam....
Napoje w diecie
( 2010-05-29 10:11:10 )
...Tak sobie uświadomiłam wczoraj, że nie piszę w ogóle co piję. Czasami piszę, jak trzeba to coś zsumować z innymi pochłoniętymi kaloriami. Przeważnie jednak piję wodę mineralną niegazowaną, herbatę (głównie czerwoną, czasem jakąś ziołową, bardzo rzadko czarną z cytryną) bez cukru i kawę bez cukru i bez mleczka (jak czasem piję kawę z dodatkami, to wszystkie kalorie dodaję). Wody wypijam mniej-więcej 2 litry w dni, kiedy jestem raczej w domu i około litra, kiedy jestem bardziej zabiegana. Herbaty pewnie około 4 szklanek. Muszę przyznać, że na początku miałam duży problem z piciem wody. Nie lubiłam takiej bez gazu i ciężko mi się było zmusić do wypicia szklanki, a co dopiero mówić o 1,5 l. dziennie. No ale się przemogłam i piję już z mniejszą niechęcią, aczkolwiek dalej z poczucia obowiązku, a nie z potrzeby serca. Tak już chyba zostanie do końca świata. Może taką malutką przyjemność sprawia mi szklanka wody z cytryną, którą wypijam zawsze rano, w celu odkwaszenia. Do tego ta nieszczęsna kawa. Niby nie ma kalorii, ale strasznie nią straszą dietetycy. A ja lubię. Nie chodzi nawet o jakieś działanie pobudzające, bo chyba tak na mnie nie działa kawa. Zwyczajnie mi smakuje. Z wywaleniem z diety napojów gazowanych i słodzonych nibysoków nie miałam problemów, bo nigdy ich nie lubiłam specjalnie. Właściwie to poza kawą mało co piłam zanim się zaczęłam w miarę świadomie odchudzać. Może wodę z gazem i bardzo słodką czarną herbatę. No i bardzo kaloryczne i rozpychające piwsko, po którym dostawałam napadów wilczego apetytu. A piszę to wszystko, bo chyba jednak picie jest ważne przy odchudzaniu. I to złe, z którego kalorie przeważnie zupełnie ignorujemy, i to dobre, które przyspiesza metabolizm, oczyszcza i pomaga ciału dobrze pracować. Ale się rozpisałam:). Idę dzisiaj na jakiś większy spęd ludzki z grillem i innymi takimi świństwami. Mam zamiar tam zjeść ewentualnie kawałek kury i jakieś warzywa, jeżeli będą, ale nie wiem jak mi wyjdzie:D. Dzisiaj był dzień bez biegania, za to z wymęczonym callanetics (wszystkie mięśnie moje spały i chyba dalej śpią). Słońce pięknie świeci, więc może uda mi się trochę połazić. Miłego dnia dziewuszki.Śniadanie: 2 ogórki małosolne, jajo na miękko, 2 wasy, sok grapefruitowy bezcukrowy, pół szklanki mleka z niezabitymi bakteriami (około 317 kcal) Jak bym nie mogła sobie darować: Kawa z miodem (tego miodu darować, znaczy się) (około 55 kcal)...
środa
( 2010-06-02 18:59:20 )
...drugi dzień diety. wprawdzie nie odmierzam zbyt dokładnie składników potraw, ale staram się utrzymywać jej główny kierunek. Jak czegoś nie mam albo nie lubię to zjadam mniej. poza zapisami diety wypiłam dwie kawy z cukrem. mam nadzieję, że kalorycznie mnie to nie zabije  :-(   Zamiast bułek na kolację zjadam kisiel wiśniowy ze słodzikiem. do wagi nie podchodzę, bo mój dzień ważenia przypada na piątek. może wytrzymam?...
dzisiaj był ładny dzień i słoneczny
( 2010-06-03 19:30:14 )
...dzisiaj był ładny dzień, od rana świeciło słonko i po prostu się tak letnio poczułamwymyśliłam spacerek nordic walkingowy - krótki w sumie był, no ale krótki, bo krótki, ale zawsze :Dnastępnie spędziłam trochę czasu na leniuchowaniu - w końcu święto dziś i w ogóle - i na martwieniu się o moją tzw. przyszłośćw efekcie wymyśliłam wieczorne spotkanie z przyjaciółką - poszłyśmy na pyszną kawę i na krótki spacer, a potem zaległyśmy na ławce w ostatnich promieniach słońca, ech....teraz już w domku, chyba jakiś film w tele leci, to może się uda coś obejrzeć głupiego (:...
ile jest?
( 2010-06-14 08:22:11 )
...Dziękuję za komentarze. Po zastanowieniu stwierdzam, że mój problem polega chyba na tym, że generalnie (nie tylko w diecie) nie uznaję odstępstw. Musi być perfekcyjnie. Choć nie nazwałabym siebie perfekcjonistką, bo zbyt często (i ja to wiem najlepiej) godzę się wewnętrznie na coś nie perfekcyjnego. Z różnych przyczyn: braku czasu, braku sił, lub dla świętego spokoju (myślę w tej chwili o swojej pracy i dzieciach :-))). Muszę się poobserwować pod tym kątem. A wracając do diety: mam się za nałogowca, to znaczy osobę, która póki twardo trzyma się zasad, to jest ok, ale najgorzej, kiedy pozwolę sobie na jakiś mały skoczek w boczek. O! Wtedy strumyczek łatwo może przerwać tamę (niespecjalnie, ale jakże "na czasie" mi się skojarzyło). Zawsze tak było ze słodyczami. Jak nic to nic, bo jeden biszkopcik bywa zabójczy. Nigdy nie pozwalałam, żeby się czuł samotny :-) A serio. Tym razem mój poziom motywacji jest zdaje się na tyle wysoki, że widzę ogromne szanse na sukces. Mam zwyczajnie frajdę z diety i z gotowania proponowanych mi posiłków. Bardzo chciałabym trzymać się jej konsekwentnie, bo wtedy tylko będę w stanie ocenić jej skuteczność. No a poza tym, muszę sobie udowodnić, że mam silną wolę! Kiedyś miałam, ale potem żartowałam, że urodziła się razem z Tosią.... I "urodziła" w znaczeniu "wybyła ze mnie". A dziś na wadze rano 72,5. Zawsze ważę się rano, na czczo i po... :-) W ten sposób mogę obiektywnie obserwować zmiany wagi. W ciągu dnia waga się bardzo zmienia, a ja muszę mieć stały punkt odniesienia. Aha! Wczoraj na obiad miałam pierś z indyka w panierce migdałowej. No pycha. Pozdrawiam. Zabieram się za pracę. Do tego ogromny kubek kawy. Dzieci wydałam: Tosia w przedszkolu, Grześ u babci. Nawet w deszczowy dzień może być fajnie :-) Szkoda tylko, że Tosi przeszła dziś wycieczka do zoo - odwołana z powodu aury. Może uda im się pojechać jeszcze przed wakacjami? Gaduła jestem (na piśmie, nie w rzeczywistości). Spadam. ...
2.
( 2010-06-14 22:35:28 )
...Stwierdziłam, że dołączę do zabawy z punktowaniem ruchu. Pewnie nie będzie tego za dużo, ale zawsze to jakaś motywacja...30 minut energicznego marszu (szłam szybko, tylko po to, aby zdobyć punkty)- 2 punkty50 brzuszków (w ramach zasłyszanych ćwiczeń ośmiominutowych)- 1 punktDo innych dodam także włażenie po schodach, chyba trzykrotne, naprawdę wysoko- 1 punkt.Podsumowując- 4 punkty za poniedziałek.Chciałam zacząć biegać, ale deszcz pokrzyżował mi plany. Może dobrze, bo nie wiem, czy na tom gotowa.Co do jedzenia- dziś było zdrowiej:1. czipsy- sztuk zero2. żelki- sztuk zero3. Śniadanie- maślanka o smaku pieczonych jabłek z bananem i połówką jabłka.4. Lunch, lub coś na ten kształt- dwie kromki chleba razowego z polędwicą, pomidor ze śmietaną dwanaście procent(wiem, wiem, powinnam zastąpić jogurtem naturalnym).5. Potem długie nic, bo mnóstwo zajęć i nie miałam czasu, więc dużo wody i pół jabłka.6. Na koniec jeszcze jeden smażony filet śledziowy w occie.7. Dwie kawy, być może o jedną za dużo, ale z tego nałogu nie uda mi się zrezygnowaćTakże chyba było nieźle, prawda?...
Wieczór ,sprawozdanie
( 2010-06-15 08:58:08 )
...Dziękuję za dobre słowa i wsparcie .Muszę się rozejrzeć po stronie jak to wszystko działa .Jak dodawać znajomych itd. No więc wieczór wczorajszy ,było nie żle .Zjadłam o 21 godz.jabłko i to wszystko .Za słodyczami to już nie tęsknię od dawna ,a byłam nałogowiec .Z tym  że to odzwyczajanie trwa już od dawna .Do niedawna jeszcze słodziłam kawę i herbatę ,zdarza mi się jeszcze rano osłodzić pół łyżeczki herbatę ,bo mi niedobrze jak piję gorzką .Ale jest na to sposób ,po prostu nie piję rano herbaty .Dziś drugi dzień .Idę do kuchni gotować dietetyczny posiłek ....
Kawa dziewczynki napisze w skrócie co u mnie :)
( 2010-06-20 10:32:11 )
...Wracam bardzo się cieszę ! bo już się za Wami ztęskniłam  piję teraz kawkę z mleczkiem i gotuje obiadek.Od wczorajszego wieczoru nie mogę sie pozbyć bólu zęba leczony był kanałowo ale pewnie żle.Teraz wziełam tabletkę to przestało. Pogoda okropna ,ale niech trochę popada to mi się tuje przyjma, które sadziliśmy z mężem przedwczoraj.Juz jestesmy odgrodzeni od sąsiadów tujami teraz tylko czekać aż urosną. kurs kosmetyczny  kończe w czwartek egzaminem trzymajcie za mnie kciuki. wszystkie zabiegi mam już zaliczone jeszce tylko face lifting,a nawet dostałam z wizażu celujący jako jedyna w grupiebardzo się cieszyłam bo jest pare dzieczyn które myślały że to one wszystko umieja najlepiej,a tu prosze szósteczkę dostałam ja. Na obiad standardowo rosół ziamniaki mizeria i mięso z sosem.Diete zacznę może za tydzień jak już dojde do ładu z warzywniaczkiem moim i domem. Tęskniło mi się za Wami bardzo,co prawda kurs jest świetny ale ciagnie mnie do Was. Zakupiłam sobie zestaw do robienia tipsów żelowych zobaczymy co z tego wyjdzie niby mnie to nie kręci ale spróbuje nie jest to trudne. Mam dziś jakiś dziwny nastrój ta pogod achyba  na mnie tak działa. stepperek odkurze i będe chodzić obiecuje  pa KOCHNE MOJE DOZO...
Zacznę od pon...od niedzieli!
( 2010-06-20 17:39:33 )
...Witam was moje drogie  Jest to mój pierwszy wpis dlatego bez specjalnych fajerwerków. Od dawna skłaniałam się do założenia pamiętnika na Viatlii. Zachęciło mnie przede wszystkim ogromne zaangażowanie zgromadzonych tutaj osób. Jestem pod ogromnym wrażeniem ile siły i wytrwałości każda z was wkłada w to aby osiągnąć swój wymarzony cel. Chciałabym tak jak wy stać się taka wytrwałą i upartą osóbką i w końcu poczuć się dobrze we własnym ciele. Postanowiłam,że dietkowanie rozpocznę od dzisiaj,a nie od poniedziałku. Zauważyłam,że jak tak sobie człowiek przekłada rzeczy na poniedziałek to albo ich nie rozpoczyna albo robi to byle jak. Pod względem ograniczenia kalorii dzień był taki sobie. Nie ustaliłam jeszcze dokładnego planu co jeść,a co ograniczyć natomiast wiem,że nie będę odmawiać sobię wszyskich słodkości ponieważ doprowadzi mnie to do załamania nerwowego (kwestia doświadczenia) i ogólnego schamienia się :) Jak to mawia mój tata- żryj połowę- a wyjdziesz na tym najlepiej. Tego będę się trzymać.Na zakończenie wstawiam zdjęcię mojej ukochanej kawy. Tak, tak jestem uzależniona od kawy, Dzień bez kawy to dzień stracony :)Jedna z moich ulubionych, Starbucks coffee- Cafe Latte.Trzymajcie się!...