14 miesiąc minął... czyli brzuszek dziś i kiedyś ;)
( 2010-05-10 13:12:51 )
...Witajcie:)Weekendu nawet nie poczułam Sobota jak wiadomo upłynęła na wyczekiwaniu na egzamin i imieninach babci K. Babcia jak to babcia wypraszała by próbować wszystkiego - na niektóre smakołyki się skusiłam, ale nie na wszystko. Zwyczajnie nie przypadają mi niektóre jej potrawy. No nie było najgorzej.Niedziela to odsypanie i egzaminu i tych imienin. W sobotę w ciągu doby byłam 21 godzin na nogach, a także cały zeszły tydzień jakoś nie miałam czau się wyspać, a jedynie przespać Po leniuchowaniu wieczorem wybrałam się z K. i przyjaciółmi na spacer z piwkiem w ręku. Potem zrobiliśmy mini piknik - było fajnie.Co prawda po sobotniej wadze (59,60kg) nie zostało już śladu... Trudno. Nie będę odkładać "życie" na kiedyś tam...Jak w tytule to już 14 miesiąc mojego nowego żywienia i zwalczania w sobie lenia i obecności na Vitalii.Waga z dziś: 60,10 kg więc całkiem ładna, nie tak piękna jak ta w między czasie się ukazująca ale w zestawieniu z poprzednim miesiącem odnotowałam spadek (-0,60kg) i to mnie cieszy. Domyślam się, że może to wydawać się śmieszne że w ciągu miesiąca chudnę nieco ponad pół kilo a ja jestem zadowolona. Ano jestem już tak długo zbijam wagę, jedząc naprawdę wszystko więc każdy spadek cieszy.Podsumowanie orbiterkowania od 9 IV do 5 V:ćwiczyłam przez 1159 minut i 3 sekundy "przejechałam" prawie 281 km spaliłam 13 001 kcal czyli jakieś niecałe 2 kg tłuszczu. Orbi dziś został oddany do serwisu, prawdopodobnie odbiorę pieniążki i kupię inny model, tak czy inaczej to dopiero za 2 tygodnie, tyle sobie zastrzega producent. Jakoś będę musiała wytrzymać .Mam w domu twister i agrafkę i w końcu są ćwiczenia na brzuch i na uda. Jakoś sobie czas zorganizuję .Muszę przyznać że widzę nieznaczną różnicę w wyglądzie ud po tym miesięcznym intensywnym ćwiczeniu. Jest lepiej a będzie jeszcze lepiej. Do lipca na 6 rocznicę naszego związku z K. będzie dużo lepiej. Jest tak: A jak było to w galerii fotki ;)Brzuch też wygląda coraz lepiej, choć nie ma jakiegoś spektakularnego efektu.Tak dziś przeglądając swój pamiętnik zauważyłam, że obecnie jest łatwiej "się trzymać" Pamiętam jak robiłam wpisy i miałam poczucie że nikt tego nie czyta, że nikt do mnie nie zagląda. Czasem tak dziwnie było. Czasem wiary brakowało... Obecnie nie mogę narzekać czuję Wasze wsparcie. No przynajmniej części z Was - za to wsparcie bardzo dziękuję.Buziak dla każdej wspieraczkiMiłego popołudnia vitalijki:) ...