Och, nie... I co teraz? :(
( 2011-05-03 13:30:52 )
...Witam, dziękuję serdecznie za wszystkie komentarze :) Prawdę mówiąc trochę sięzdziwiłam, bo zawsze myślałam że jestem klepsydrą, a tu nagle takie bum że jestem gruszką :D Ale siezdziwiłam... Na serio jestem gruszką? ;p I nie mogę też zrozumieć jak niektórym mogą podobać sie moje nogi... Są moją największą zmorą.. Wielgachne i galaretowate, fuuj ;/ W każdym razie ta wycieczka w góry wczoraj się bardzo opłaciła, bo z tego co dzisiaj rano pokazała waga nie muszę już mówić o 9 kg do Bułgarii, tylko 8,2 ;p Ale boję się, że jutro rano znowu będzie więcej, bo dzisiaj sobie pofolgowałam... Ech ech... I wiecie z kim byłam w góry? Pamiętacie jak kiedyś (tam na początku jeszcze ;p) pisałam o koledze z którym szłam na sanki? Otóż to z nim wczoraj poszłam w góry i musiałam oczywiście prawie że biec pod górkę, bo nie mogłam pokazać mu że jestem gorsza :D hehe ;p Bo on ma suuuuper kondycje, bo on normalnie wjeżdza na te góry na rowerze, a potem (jego hobby) zjeżdżanie jak szaleniec w dół.. Po tych wszystkich kamieniach i korzeniach i Bóg wie czym... ale on to kocha ;p Jak to widziałam to myślałam że dostanę zawału, ale co tam :D Dodam też, że się zrobił straaaaasznie przystojny... Ale ma dziewczynę ;p Kurcze, ale dzisiaj ględzę, nie? :D hehehe ;pAle do rzeczy. Pewnie zastanawiacie się, czemu taki temat... Otóż dlatego, że dzisiaj dowiedziałam się, że za jakieś 11 dni jadę do Włoch do mojej rodziny na komunię kuzyna... I tam mnie zobaczy caaaała rodzina... I pójdę na plażę... I się zmierzę z moją kuzynką... ŁEEEE... Z tą kuzynką to chodzi o to, że zawsze (od małego) byłyśmy mniej więcej tej samej tuszy... Ale rok temu ona zaczęła ćwiczyć siatkówkę i tak poleciała w dół że masakra... Wtedy jak siędowiedziałam to zrobiłam tą głodówkę przed wyjazdem do rodziny na wakację i byłyśmy mniej więcej takie same... Ale ja potem przytyłam (co wiecie) a ona wciążćwiczyła siatkówkę... I nawet boję się pomyśleć jak ona wygląda teraz.. Zawsze byłyśmy takie same! Pewnie teraz wydaje wam się śmieszne to że tak piszę, ale uwierzcie mi, to jest stresujące... No i jeszcse jak w tym czasie bd z moją dietą? No bo jadę te 2000 tys w jednąstr samochodem z rodzicami i co ja niby bd jeść? A na mijescu? Z tymi wszystkimi pysznościami? A na komunii, kiedy bd wyżerka przepysznych rzeczy? Kochane, co mam robić? :(Uchhh... rozpisałam się troszkę, ale jeszcze jadłospis dzisiejszy ;pŚniadanie:Omlet [150] z dżemem [150]II Śniadanie:Jogoella light [90] Po czym spaliłam 190 kcal na rowerku stacjonarnym.Obiad:Kolbka z kurczaka i dwa skrzydełka, wszystko z piekarnika, ale wgl nie zjadłam skórki a mięsa w tym było jak na lekarstwo, więc policzę malutko ;p [50] do tego przeeepyszny ryż dietetyczny z groszkiem i tuńczykiem [200] i trochę sałaty [100]Podwieczorek:Przepoyszna kawusia, ale przeeeepuzma, nie bd wam mówić jak ją robię chyba że chcecie wiedzieć:D[120]Suma: 860 kcal w rtym spaliłam troche na rowerku i coś jeszcze na kolację lekkiego zjem... Poza tym nie wiem, czy czegoś nie zaniżyłam ;p Ufff... mam nadzieję, że chciało wam się to czytać :)Pozdrowienia :*...