Wyniki wyszukiwania dla: Walka

Ciężko...
( 2010-05-18 10:15:39 )
...Sama nie wiem co się ze mną dzieję... Zagubiłam się w tej bieganinie i moja dieta poszła w zapomnienie. Zaczęło się od nieregularnych posiłków i pochłaniania rzeczy, które akurat były pod ręką. Przestałam zwracać uwagę na to co jem i kiedy. Jakie są tego rezultaty? Prawie kilogram przytyłam. Nie ma co owijać w bawełnę. Dałam plamę na całej linii. Najgorsze jest to, że codziennie rano powtarzam sobie, że muszę wziąć się w garść i znów trzymać dietę. Niestety na samych słowach się kończy. Wieczorem kładąc się spać jestem na siebie potwornie wściekła. Bo na kogo mam być zła? To tylko i wyłącznie moja wina. Poszłam na łatwiznę i teraz mam pod górkę. Nie mam pojęcia dlaczego tak się stało. Dzisiaj mówię kategorycznie STOP bezmyślnemu jedzeniu. Wracam do walki.Trzymajcie kciuki!...
Walka ze słodyczami!!!
( 2010-05-26 09:26:09 )
...Mobilizacja nie ustępuje, choć wiem, że mogłabym włożyć w odchudzanie więcej wysiłku. Ale jak zapowiedziałam wcześniej - tym razem chcę zrobić to małymi krokami, choć odstawienie słodyczy to był krok siedmiomilowy. Nie myślałam, że jest to możliwe, a jednak mi się udaje. To, że mam problem ze słodyczami, zauważyłam już dawno. Nie do pomyślenia było wypicie kawy bez słodkiego, ani dzień bez ciasteczek. Był czas, że jadłam tylko ciastka przez cały dzień, bo nie czułam głodu - błędne koło... Słodycze stały się moim uzależnieniem i moją zmorą.... Próbowałam zmniejszyć ich ilość spożywania na zasadzie warunków ustalanych przez siebie, np. tylko w weekendy, ale jak tylko weekend był zarwany, to odrabiałam sobie to w tygodniu, albo koleżanka przyjechała na kawę i już nie potrafiłam obyć się bez słodyczy. Potrafiłam zjeść naprawdę dużą ilość słodkiego i pomimo tego, że robiło mi się niedobrze - jadłam dalej. Aż przyszedł dzień 17.04.2010 i powiedziałam sobie DOŚĆ - od dziś nie będę jadła żadnych słodyczy już nigdy!!! Pomyślicie, że zwariowałam, ale ja naprawdę w to wierzę, bo tylko tak mogę z nimi skończyć. Nie uda mi się to, jak założę tylko jakiś okres, np. do czasu schudnięcia, bo wiem, że jak tylko wezmę coś słodkiego do buzi to zacznę od nowa. I już pierwszego dnia, gdy pojawiłam się u mamusi, a tam jakieś nowe ciacho na stole stoi już pojawiła się myśl - kawa i ciacho do niej , mniam. I dopiero po chwili się zreflektowałam, o kurczę, przecież rzuciłam słodycze. Mamusia namawiała mnie, żebym jadła tylko ciasto, albo założyła, że zjem tylko jeden kawałek dzienne, ale ja wiedziałam, że u mnie słodycze są jak u alkoholika alkohol - wystarczy jedna wymówka, by znaleźć kolejne i wpaść w błędne koło!!! Potem była sytuacja z niedokończonym batonikiem mojego dziecka, nieco zgniecionym, ale myślę sobie " No jak to mam wywalić??? Jakie marnotrastwo!!! To może zjem. Taki tam mały kawałeczek!!! Nic nie zaszkodzi!" Słowo honoru, że właśnie tak mi coś podpowiadało w głowie! Na szczęście przyszło opamiętanie, wyrzuciłam ten kawałeczek i ucieszyłam się jak dziecko, które wygrało zabawkę, bo wygrałam ze swoją słabością. I tak bywały jakieś chwile pokusy, ale się nie dałam - ani razu!!! Jedyną słodką rzeczą jaką jem, są lody,które bardzo lubię, ale nie potrafię zjeść ich kilogram, tak jak ciastek. Więc w chwilach załamania i największej ochoty na słodycze sięgam po prostu po loda i mi przechodzi. Stało się też tak, że ochotę na słodkie potrafię zaspokoić słodką gruszką lub jogurtem. Ostatecznie robię sobie miskę płatków Nesqik z mlekiem, bo są bardzo słodkie, ale nie przepadam za nimi, więc i tych nie zjem zbyt dużo. Od tych ponad 7 tygodni bez słodyczy zjadłam te płatki trzy razy, więc chyba nie jest najgorzej. Nie potrzebuje też innych przekąsek, którymi się objadałam po odrzuceniu słodyczy, czyli: paluszków, krakersów i orzeszków. Stąd też może brak spadku wagi przez ten cały okres. Ale teraz czuję, że jest ok. Nie mam takiej ochoty na słodkie, nie podjadam innych kalorycznych przekąsek i mam siłę by walczyć dalej. Także za mną dzień bez obżarstwa w sumie zjadłam 3 bułki z kiełbasą i zjadłam dwa talerze cienkiego krupniczku, do tego jogurt i gruszka. A na zakończenie dnia godzinna jazda na rowerku!!! Super!!!...
koniec diety
( 2010-05-28 14:01:08 )
...Witam no i skończyła mi sie już dietka na vitali zastanawiam sie nad wykupieniem mimo ze kserowałam wszystkie do tej pory wykupione ale jednak powiem wam moje drogie ze bardziej motywuje mnie jak mam na komputerze bo jednak trzeba podawac cotygodniowa wage i posiłki mozna sobie wymieniać a takze jest wykres dietki  .A wiem z doswiadczenia jak przerwałam diete to i do walki z kilosami mi było zawsze trudniej i waga szybko wracała chyba sie nie dam i wykupie Pozdrawiam...
Wiara we własne siły
( 2010-06-03 09:33:02 )
...            Uwielbiam chodzić z psem na spacery. Słoneczko świeci, wręcz parzy... może trochę tłuszczu wytopi;).. heh. Chodząc po lesie często do głowy przychodzą mi ciekawe myśli..            Rozmyślając o swojej wadze i o tym jak trudno mi pozbyć się nadprogramowych kilogramów, przypomniałam sobie film Sekret. Wystąpił w nim mężczyzna, który uległ wypadkowi, a lekarze stwierdzili, że już zawsze będzie poruszał się na wózku... Jednak stało się inaczej. Determinacja i wiara we własne siły sprawiła, że mężczyzna zaczął chodzić.             Doszłam do wniosku, że skoro można poruszyć nogami, dzięki własnej sile woli.. to schudnąć można tym bardziej... :) i chyba nowy duch we mnie wstąpił. Duch Walki ...
karol
( 2010-06-06 15:15:42 )
...przygotowuje sie psychicznie do walki z moja otyloscia.....zaczynam od jutra!!!...
Walka z kilogramami !!
( 2010-06-06 16:42:42 )
...Witam wszystkie osoby, które kiedykolwiek miały problemy z kilogramami - bo one najlepiej mnie zrozumieją Od jutra zaczynam walkę o moje wymarzone >50kg< !!!!Postaram się zrezygnować ze słodyczy, tłuszczów, fast-food itp.Będę starała się co 7 dni opisywać sukcesy i porażki.Ale do sukcesu potrzebuję Was, abyście dopingowały ale i nakrzyczały jeśli się złame.Wiem, że wspólnie możemy osiągnąć dużo.Tym razem, mi się uda !!Pozdrawiam ...
Hej!!!
( 2010-06-07 14:12:47 )
...Zaraz będę ćwiczyć godzinę! No, w porywach, jak mi się uda, to 1,5 h ;pPierwsze ważenie będzie w niedzielę. Już się nie mogę doczekać, kiedy zobaczę na wadze kilogram w dół! :)Pozdrowienia dla Vitakobietek i życzę powodzenia w walce z tymi okropnymi kilogramami!PP :)...