Z wagą i kalkulatorem...
( 2010-04-01 21:14:44 )
...Ponieważ moja waga jakoś dziwnie stoi w miejscu od jakiś 3 tygodni, a przy pierwszym "spotkaniu" z dietą Kwaśniewskiego pięknie spadała, pomyślałam, że robię coś nie tak . To nie tak, to to, że nie ważę i nie kalkuluję dokładnie tego co jem (haaa, myślała baba, że już taka mądra jest i nie musi, więc się mocno zdziwiła ) No i od dzisiaj zaczęłam, prawie, bo zjadłam jeszcze obiad z wczoraj bez dokładnego zliczenia ile BTW. Za to jutro będzie już wszystko tak jak trzeba . Od teraz będę zjadać 50g białka, do 100g tłuszczu i 50g węglowodanów, tak, by proporcje w posiłkach wynosiły 1;1,5-2;0,5-1. Jeśli waga zacznie znowu spadać, to znaczy, że to była przyczyna, a jak nieee... hmmm... to będę myśleć dalej co z tym fantem zrobić. Tabatę będę na razie ćwiczyć co drugi dzień (właśnie dziś przypada), bo albo wysiłek za duży, albo... no właśnie... odczuwam dyskomfort na przedniej stronie moich udek, coś jakby skurcz mnie łapie kiedy np. leżę na brzuchu albo kucam. Jeśli chodzi o efekty tabatowania (jeśli można mówić o efektach po 8razach ) to eM powiedział, że nogi mam chudsze, jak się przyglądam w lustrze to też odnoszę takie wrażenie. Oprócz tego nogi wydają mi się gładsze, ale czy to tylko moje widzenie albo chcenie widzenia takich gładkich i chudszych, tego nie wiem;))) Buziaki dla Was dziewczynki...