Wyniki wyszukiwania dla: Rehabilitacja

Słońce dodaje mi energii
( 2010-06-30 05:14:17 )
...O 6:00 otworzyłam jedno oko, a że zobaczyłam bardzo zachęcające słońce za oknem, zaraz wdziewam buty i idę pobiegać. Kurcze, kiedy zaczynałam, nie miałam pojęcia, że tak to pokocham! Kiedy neurochirurg powiedział, że przy odpowiedniej rehabilitacji mogę biegać na niewielkich dystansach, skakałam z radości. I pomyśleć, że kiedy na W-F kazali nam biegać, byłam chora na samą myśl ;) Człowiek mądrzeje z wiekiem ;)Marzy mi się jakiś półmaraton w przyszłym roku, ale nie wiem, czy z tym kręgosłupem (a innego niestety nie posiadam) będzie to możliwe. W końcu 20 km to nie 7, które zwykle biegam.Mam teraz bardzo fajną rehabilitantkę- Maję, ta dziewczyna działa cuda!! Najważniejsze, że nie boli, ze można ćwiczyć (przy odpowiednich modyfikacjach, prawie tak intensywnie jak wcześniej) i że moje rolki nie muszą się kurzyć. Właśnie, trzeba dzisiaj sprawdzić czy na Błoniach nadal jeździ się tak dobrze, jak ostatnio ;)Wczorajsze ćwiczenia:- PT- 60 min-bieganie-7 km- jakieś 45 min ...
rehabilitacja dzieci...
( 2010-10-19 07:32:37 )
...Już się tłumaczę. Jest to rehabilitacja patologii postawy i ruchu. Moje dzieci niestety mają to do siebie, że mają wiele wad postawy wynikających z ich takiej a nie innej "urody". Rotacje kręgosłupa w różne strony na różnych jego odcinkach, rotację bioder, wiotkość mięśni, np. różnicę w odwodzeniu nogi 40 stopni między kończynami (i tak jeszcze nie wszystko wymieniłam). Nierehabilitowane dziewczynek kończy się tym, że mają bardzo dużo wypadków. Przewracają się np. o własne nogi. Kiedy są regularnie ćwiczone, to przynajmniej nie mamy żadnych złamań ani szyć głowy. Gdy Starsza była malutka, to np. spadała z nocnika, bo nie była w stanie utrzymać pionu w pozycji siedzącej. Szukałam lekarza (bo widziałam, że coś jest nie tak) już jak miała 3 miesiące. Nie znalazł się żaden mądry. Potrafili brać jedynie za wizytę i 2x za USG, bo stawy biodrowe są dwa, więc za dwa płacić trzeba było...  Zdiagnozowaliśmy problem dopiero jak miała 1,5 roku. Ktoś dał mi nr telefonu do cudownej Pani Ordynator pewnego ośrodka, która ma rentgen w oczach... Musiałam córcię ćwiczyć trzy razy dziennie metodą Vojty. Jak weszła w wiek przedszkolny, to co 2-3 miesiące miała miesięczne cykle rehabilitacji całodziennej, jak teraz będzie miała właśnie Młodsza.Przy Młodszej byłam już mądrzejsza i lekarz z ośrodka obejrzał ją jak miała 3 tygodnie i od razu trafiła na terapię metodą Vojty.tak nieszczęśliwie wygląda dziecko podczas ćwiczeń met.Vojty1/2h takich ćwiczeń jest dla niego takim wysiłkiem jakby samo przebiegło 4kmwięc proszę nie piszcie, że to tylko rehabilitacja a nie operacja...myślę, że dorosły nie dałby rady...W czerwcu br. Młoda miała codziennie wyciągi i cały dzień ćwiczeń (indywidualnych i grupowych, i znów indywidualnych, i znów grupowych - kilka sesji naprzemiennie w ciągu dnia).  w bardzo niewygodnym i bolesnym naciągu dziecko musi wytrzymać w takiej klatce 45-60minDziecko po całym dniu w takim ośrodku jest jakby po nim przejechał czołg. Matkom chyba nie muszę tłumaczyć, jak miłe jest życie z takim zajechanym dzieckiem pod jednym dachem. No i to jest straszne, że tak będzie codziennie cały miesiąc. Jest to oddział pobytu dziennego, także śpimy w domu. Jednakże skasowano w ośrodku kuchnię i trzeba dziecku gotować w domu i przywozić z nim wszystkie posiłki na śniadanie I i II, obiad, podwieczorek. Ogólnie jak same widzicie, sporo z tym zabawy. (Starsza zresztą też ostatnio miała znowu miesiąc wyciągów i innych zajęć. Jej cykl zacznie się pod koniec listopada. Na szczęście jest już dzieckiem szkolnym, więc będzie miała tylko 3h popołudniami.)Efekty: widać, że "coś z nimi nie tak", dopiero jak staną bez ubrania. Chodzą na tyle prosto, że tego nie widać, skrzywień przez ubranie również nie dostrzeżesz, więc OKi. Lekarz Starszej zalecał wspinaczkę ściankową, ale nie znalazłam dla tak młodej - choć rozmiarami przecież niemałej [ma 8,5 roku, a ubrania kupuję jej dla jedenastolatek; rozmiar buta to 37...] - dziewczynki grupy z instruktorem, a sama się na tym nie znam. Tańce ludowe w zespole i basen (ktoś się dziwił, że moje dzieci mają tyle atrakcji) to są zalecenia lekarza. Jakoś nie pisałam o tym, bo jakoś nie pisałam......
50 %
( 2011-01-16 13:54:35 )
...Tylko 50% realizacji planów. Sobota minęła pod kątem "leki dla mamy - przychodnia". Zabrałam mamę taksówką a tam 2 godz. w kolejce - lekarka chora, błędnie wypisała skierowania i musiałam wraca do niej drugi raz (makabra). Ze spaceru nic nie wyszło, obiad z rybą (nie za lekki bo w sosie koperkowym - dobry!) Nie malowałam. Trochę porozciągałam się. Stres z nadmiaru obowiązków do wykonania w tym samym czasie - układanie planu tygodnia (konieczna pomoc rodziny przy realizacji procesu przygotowania mamy do operacji (10 luty 2011 r.) .Muszę wytrzymac i pogodzic pracę, dom, zajęcia angielskiego(są dla mnie przyjemnością) i  moją rehabilitację (kręgosłup szyjny)...
FOTOmenu i FOTOzakupy
( 2011-12-08 19:27:04 )
...Cześć Dupeczki! ;*   Specjalnie dla Was zdrobiłam dziś zdjęcia mojego papu. Ot taką miałam ochotę. także więc ...     10.15 -> śniadanie: bułka ciemna, 3/4 serka z łososiem i koprem (niemiecki z Aldi), 1/4 papryki czerownej, kawka z mlekiem 1,5%, herbata z siem.lnianego   14.00 -> jogurt '7 zbóż', łyżeczka siemienia, 2 łyżeczki otrębów żytnich, banan 16.40 -> po rehab. sok Hortexu - 400ml, pomarańczowy18.10 -> 2 jajka na twardo, pomidor, doprawione lubczykiem i pieprzem kolorowym świeżozmielonym, do tego kawa inka-korzenna ze spienionym mlekiem (ze 100ml mleka)     Po rehabilitacji jestem padnięta. Koszulka cała mokra, namęczę się przez tę godzinę. Łocho! Ale dobrze jest! Tak ma być! Ciekawe co jutro będzie mnie boleć ... ? :)W następnym tyg. pan Marcin wyjeżdza więc kolejne spotkanie dopiero 20 grudnia! Moje kolanko będzie tesknić! :)   Wracając z rehab. (wracam żółwim tempem bo inaczej moje kolano przeskakuje-takie jest zmeczone, no i ja nie mam sily!) weszłam do Rossmanna zrealizować kupony rabatowe z ich strony (wiecie te okazje dnia). Załapałam się na płyn do demakijażu (słyszalam ze dobry, zamiast 17 zapł.12) i zel tołpa antycell (uwielbiam tę firmę i korzystam z takim promocji bo jest za dorga po 'zwykłych cenach'!, zamiast 25-> 19zł). Ot, takie: balsam-zel użyję już dzis, płyn później bo jeszcze mam z AA :))   także to tyle na dziś ... Pozdrawiam i całuję serdecznie!buziak ;*...
Zdrowie... ile Cię trzeba cenić ten tylko się dowie, kto Cię stracił
( 2012-01-10 20:07:25 )
...Hmm... No i trafiłam dziś do fizjoterapeuty z tym moim kręgosłupem. Wiem już dlaczego mnie w krzyżach tak bolało. Zablokowała mi się miednica, czy coś. W każdym razie jest cały czas w zgięciu i się nie prostuje :-/ Coś mi nastawiał, więc teraz jestem wolna od bólu, ale jeszcze trzeba będzie nad tym popracować. Poza tym dowiedziałam się jeszcze o kilku innych rzeczach przy okazji :D no ale cóż.. przynajmniej jak się już zrehabilituje to moje ciało odmłodnieje :P Bo teraz jak tu boli, tam strzyka, to czuję się jak staruszka. A do tego wszystkiego powiedział, że muszę to wszystko doprowadzić do porządku zanim zajdę w ciążę. W przeciwnym wypadku w ciąży będzie mnie wszystko bardzo bolało, a po porodzie będzie z całym kręgosłupem sto razy gorzej. Motywacja więc jest nie do pobicia.Poza tym dziś już mi się nic nie chce. Dobrze, że ćwiczeń nie mam w grafiku.Pozdrawiam! :)...
Kilo w dół, ale...
( 2012-01-23 07:58:24 )
...Byłam wielce zdziwiona kiedy zobaczyłam na tarczy mojej wagi kilo mniej :-) Dlaczego. Bo teoretycznie (według internautów i częściowo książki) małe grzeszki mogą zrujnować całą ciężką pracę. No cóż. Mi się zdarzyło w tym tygodniu podjeść rzeczy zakazane, ale jak widać waga i tak poszła w dół :-) w ramach rehabilitacji parę dni będę z powrotem na samych proteinach, a później znów na zmianę z warzywkami. Ta dieta zaczyna mi się coraz bardziej podobać. Mam tylko problemy z przepisami... z jakiegoś portalu wzięłam przepis na pierogi - nie wyszło, makaron - nie wyszło. A może wy macie jakieś sprawdzone przepisy?...
Poćwiczyłam
( 2012-03-05 19:04:09 )
...Na rehabilitacji było przyjemnie, najpierw fizykoterapia, później ćwiczenia na sali. Zamknęli mnie w klatce ;), podwiesili nogi i kazali machać nimi. :) Szczerze przyznaję, że jak na moje odczucie, to właśnie ćwiczenia najwięcej mi dają. Szkoda że tak krótko trwają, a jeszcze gorzej, że ciężko je sobie w ramach funduszu załatwić. Tym razem, musiałam pokryć 50% kosztów, inaczej czekałabym do wakacji. Zależało mi, żeby się trochę podleczyć na wiosnę. Przecież kije czekają! :)Dziewczyny, czy może któraś z Was słyszała o tapingu, to takie plastry kolorowe. Mają tam w marcu promocję, ale nie wiem czy to cokolwiek może pomóc na kręgosłup, zwłaszcza w moim wieku? Na pewno mnie te plastry nie wyprostują, ale gdyby tak zmniejszyły trochę dolegliwości?Podobno..."Ludzka siła wyrasta ze słabości." (Ralph Waldo Emerson)Coś w tych słowach jest. ...
Przelatany dzień
( 2012-03-09 22:12:32 )
...Chyba nie mam już dzisiaj siły na długie rozpisywanie się. :) Miałam bardzo zabiegany dzień, ale może to i lepiej? Przynajmniej nie było kiedy pomyśleć o jedzeniu, co nawet w bilansie kalorii objawiło się spadkiem. Na plus mam to, że porozmawiałam dłużej z fachowcem od rehabilitacji i już nieco więcej wiem, co ewentualnie mogę robić i jak. A na dobranoc dzisiaj domot :)...
Pochmurny dzień w Krakowie
( 2012-05-15 11:58:06 )
...Witajcie moje drogie!Znowu mnie tu długo nie było, ale w końcu trzeba było wykorzystać majowy weekend, który w tym roku był dla mnie baaardzo długi i niezwykle przyjemny.Razem z mężem wybraliśmy się na wczasy pod gruszą w cudownej polskiej wsi Świetnie było budzić się rano, od wpadających do pokoju promieni słonecznych, a później wyjść na balkon z którego rozciągał się piękny widok na las. I jeszcze te śpiewające ptaki  Marzenie !!Porządnie odpoczęliśmy i naładowaliśmy akumulatory do dalszej pracy. Niestety wszystko co dobre kiedyś się kończy i trzeba było wracać do Krakowa . Bardzo lubię to miasto i nasze mieszkanko, ale niestety nie da się tu tak wypocząć jak na łonie natury, a balkon w mieszkaniu w bloku i widok na kolejny blok to nie to samo, co balkon, natura i widok na las.Pod względem wypoczynku ten urlop był super, ale niestety jeśli  chodzi o dietę, to popłynęłam i to całkowicie . Ilość zjedzonych przez ten weekend słodyczy to chyba pół roczny zapas, albo i lepiej no i niestety +2 kg. Ale to nic szybko się z tym uporam mam nadzieję .Poza tym po powrocie wreszcie otrzymałam wyniki z badan mojej nogi, no i się okazało, że to wcale nie było złamanie zmęczeniowe tylko nowotwór łagodny kości. Lekarz mnie jednak uspokaja, że ten rodzaj nie jest groźny i po wycięciu zmiany, co u mnie już miało miejsce, wszystko będzie się zrastać samo i nie powinno się już więcej przytrafić.No więc jestem dobre myśli i oby tak było. Teraz czeka mnie dalsze leczenie i rehabilitacja, przynajmniej do połowy czerwca. Coś czuję, że jak wrócę do pracy to będzie na mnie czekał papierek WYPOWIEDZENIE.Swoją droga coś ostatnio coraz częściej słyszy się o tym, że młode osoby mają jakieś nowotwory i poważnie się leczą, czym to jest spowodowane? Chemia w jedzeniu? Niezdrowy tryb życia? Nie wiem, ale przeraża mnie to...Przed wyjazdem dodałam wpis o mojej walce z cellulitem którą podejmuję. I muszę Wam powiedzieć, że stosując się do tych metod o których wtedy wspominałam pozbyłam się go już prawie całkowicie . Już nie mogę się doczekać, aż ta noga wyzdrowieje, bo chciałabym wrócić do ćwiczeń. W piątek idę na kontrolę więc wypytam mojego lekarza, jakie ćwiczenia mogę już wykonywać i zabieram się ostro za siebie bo do wakacji zostało już bardzo niewiele czasu.Ok, już Was nie zanudzam. A co u Was? Jak po weekendzie? Jakieś nowe postanowienia dietowe czy też ćwiczeniowe?Trzymajcie się ciepło i dbajcie o siebie !!!...