rehabilitacja dzieci...
( 2010-10-19 07:32:37 )
...Już się tłumaczę. Jest to rehabilitacja patologii postawy i ruchu. Moje dzieci niestety mają to do siebie, że mają wiele wad postawy wynikających z ich takiej a nie innej "urody". Rotacje kręgosłupa w różne strony na różnych jego odcinkach, rotację bioder, wiotkość mięśni, np. różnicę w odwodzeniu nogi 40 stopni między kończynami (i tak jeszcze nie wszystko wymieniłam). Nierehabilitowane dziewczynek kończy się tym, że mają bardzo dużo wypadków. Przewracają się np. o własne nogi. Kiedy są regularnie ćwiczone, to przynajmniej nie mamy żadnych złamań ani szyć głowy. Gdy Starsza była malutka, to np. spadała z nocnika, bo nie była w stanie utrzymać pionu w pozycji siedzącej. Szukałam lekarza (bo widziałam, że coś jest nie tak) już jak miała 3 miesiące. Nie znalazł się żaden mądry. Potrafili brać jedynie za wizytę i 2x za USG, bo stawy biodrowe są dwa, więc za dwa płacić trzeba było... Zdiagnozowaliśmy problem dopiero jak miała 1,5 roku. Ktoś dał mi nr telefonu do cudownej Pani Ordynator pewnego ośrodka, która ma rentgen w oczach... Musiałam córcię ćwiczyć trzy razy dziennie metodą Vojty. Jak weszła w wiek przedszkolny, to co 2-3 miesiące miała miesięczne cykle rehabilitacji całodziennej, jak teraz będzie miała właśnie Młodsza.Przy Młodszej byłam już mądrzejsza i lekarz z ośrodka obejrzał ją jak miała 3 tygodnie i od razu trafiła na terapię metodą Vojty.tak nieszczęśliwie wygląda dziecko podczas ćwiczeń met.Vojty1/2h takich ćwiczeń jest dla niego takim wysiłkiem jakby samo przebiegło 4kmwięc proszę nie piszcie, że to tylko rehabilitacja a nie operacja...myślę, że dorosły nie dałby rady...W czerwcu br. Młoda miała codziennie wyciągi i cały dzień ćwiczeń (indywidualnych i grupowych, i znów indywidualnych, i znów grupowych - kilka sesji naprzemiennie w ciągu dnia). w bardzo niewygodnym i bolesnym naciągu dziecko musi wytrzymać w takiej klatce 45-60minDziecko po całym dniu w takim ośrodku jest jakby po nim przejechał czołg. Matkom chyba nie muszę tłumaczyć, jak miłe jest życie z takim zajechanym dzieckiem pod jednym dachem. No i to jest straszne, że tak będzie codziennie cały miesiąc. Jest to oddział pobytu dziennego, także śpimy w domu. Jednakże skasowano w ośrodku kuchnię i trzeba dziecku gotować w domu i przywozić z nim wszystkie posiłki na śniadanie I i II, obiad, podwieczorek. Ogólnie jak same widzicie, sporo z tym zabawy. (Starsza zresztą też ostatnio miała znowu miesiąc wyciągów i innych zajęć. Jej cykl zacznie się pod koniec listopada. Na szczęście jest już dzieckiem szkolnym, więc będzie miała tylko 3h popołudniami.)Efekty: widać, że "coś z nimi nie tak", dopiero jak staną bez ubrania. Chodzą na tyle prosto, że tego nie widać, skrzywień przez ubranie również nie dostrzeżesz, więc OKi. Lekarz Starszej zalecał wspinaczkę ściankową, ale nie znalazłam dla tak młodej - choć rozmiarami przecież niemałej [ma 8,5 roku, a ubrania kupuję jej dla jedenastolatek; rozmiar buta to 37...] - dziewczynki grupy z instruktorem, a sama się na tym nie znam. Tańce ludowe w zespole i basen (ktoś się dziwił, że moje dzieci mają tyle atrakcji) to są zalecenia lekarza. Jakoś nie pisałam o tym, bo jakoś nie pisałam......