4. Grzeszność, żarłoczność, cienie byłych, sportowe dywagacje i motywacji ciąg dalszy :)
( 2010-07-28 09:47:55 )
...Jestem grzeszna. Jestem kobietą.Jestem grzeszną kobietą.W drodze do pracy musiałam MUSIAŁAM MUSIAŁAM kupić sobie poduszkowce i paluszki cebulowe. Śniły mi się.Zastanawiam się, czy mój organizm jest już aż tak wykończony dietą, że robi mi psikusy pt. "musisz do zjeść inaczej język ci do dupy ucieknie", czy to tylko inne (śmiem twierdzić, że wyższe) stadium kompulsów?Nie wiem. Ważny jest teraz ten czekoladowy smak w ustach. Mmm... I zagryzanie cebulką. Mmmm.W panice nawet liczę, czy oby czasem w brzuszku nie rośnie mi mała Agniesia. Ale nie. Maciek był u mnie 10-11 lipca, więc... No. Za wcześnie na pierwsze objawy ciąży ;)Zastanawiam się, gdzie uciekła moja motywacja i determinacja. Może akceptacja siebie i swojego ciała źle wpływa na odchudzanie? Chociaż nie, bzdura. Dalej chcę mieć piękne, jędrne ciało i być nazwana "łanią". Ale zmuszenie się do czegokolwiek... No nie umiem, just I can't.Jeszcze niedawno moim celem była szczęka Michała rozbita o chodnik na mój widok. Ale teraz to już mnie zwyczajnie nie kręci.Chciałam się podobać facetom. Ale już się podobam.Aaaargh! Trzeba znaleźć jakiegoś kopa motywacyjnego, bo wykituję!Swoją drogą - za często myślę o Michale. Ostatnio niemal modliłam się, aby się do mnie odezwał. Ale, zaraz później, przyszła refleksja. Że ja już nie mam o czym z nim rozmawiać. Że wyrządził mi ogromną krzywdę i świat bez niego wreszcie zaczyna nabierać sensu i pozorów równowagi. Ale... z drugiej strony... chciałabym, aby powiedział proste "żałuję". Żałuję, że cię skrzywdziłem, że zostawiłem, okłamywałem, raniłem, dawałem płonną nadzieję. Żałuję, bo dalej mi na tobie zależy.To wszystko, czego jeszcze od niego chcę.Może wystarczająca motywacja?Nie jestem głodna, a jem.Taaak... Będzie @. Czuję to.Chyba będzie trzeba przeprosić się z dietą ducanowo-montignacowo-1000kcal. Działała.Palić mi się chce, a nie mogę wyrwać się z biura. Moje Czarne Diabełki kuszą, aaach! Wszystko pachnie mi tytoniem. Nawet kawa. Ach!Sport. Ćwiczenia.Wymyślić coś, co mnie ruszy!Aerobik?W akademiku się aerobikowałam. I zrobiłam się nie dość, że szczuplejsza i jędrniejsza, to do tego taka gibko-zwinna.A kasa na coś wydana... no. Motywuje.Popatrzcie chociażby na częstotliwość moich notek :P500kcal spalane dwa razy w tygodniu, do tego codziennie spacerek około godzinki, wieczorami troszkę rowerku...Działałoby?Właśnie miałam małą rewolucję przy ekspresie do kawy.Najpierw stwierdził, że nie ma w nim wody. Dodałam.Póżniej marudził, że wanienka jest pełna. Opróżniłam.Następnie odkryłam, że nie ma mleka. Przyniosłam.Taaak... Jeszcze nie koniec.Potem mówił, że zbiornik na odpadki pełny, wyczyściłam.Na dopełnienie napisał na swoim zielonym ekraniku... Że nie ma kawy.Później jeszcze raz, żeby wody dolać.I w końcu se, kurcze, mogłam zrobić moje latte z aspiracjami na capuccino. Mry!Dobra. Motywujemy się:Tak chcę wyglądać. Wiem, że to tylko rysunek, ale jest na nim ujęte to, co mi się podoba.Krągłe ramiona, pełne piersi, szerokie biodra, umięśnione uda.I ten cudowny strój! Tak się będę ubierać!Ale czerwieni włosów nie zdradzę, o nie! Nevermore! ;)Miłego dnia! Odchudzam się bo......mój awataerk jest zajebiście seksowny ;)Podoba mi się......mój uśmiech - rozpromienia oczy jakimś dziwnym, niepojętym blaskiem.Lubię w sobie......siłę i determinację do walki. Uwielbiam walczyć!Chcę zmienić......swoją słabą silną wolę. Przecież paluszki i poduszkowce nie są takie smaczne... :(Dziwactwo na dziś:Nie lubię zagiętych firanek i niedomkniętych drzwi. Firanki zawsze prostuję a drzwi otwieram bądź zamykam :P MOTYWOWNIA!...