Wyniki wyszukiwania dla: Marsz

czwartek - 0 km
( 2010-05-20 19:10:30 )
...na rowerku, ale jakieś 8 km marszu- dość szybkiego...., i w końcu udało się wytrwać bez słodyczy....z czego ogromnie się cieszę.......
~ NiEnAwIdZę upałów !!! (+4 fotki) ~
( 2010-06-11 16:47:37 )
...(mój kwiatek balkonowy)Uff. Intensywny tydzień. Nie dałam rady pisać codziennie.W środę wreszcie spotkałam się z moją starą paczką na plaży.Wypiłam jedno piwko i Colę Light. Miałam ochotę na więcej Redd's'ów, no ale rozumiecie - kalorie :/ Codziennie starałam się chodzić do parku. Przeważnie było to ok 5000 kroków.Nie byłam wczoraj, bo miałam wieczorem sprawy do załatwienia oraz dziś, bo przez ten upał naprawdę źle się czuję. Jest mi bardzo słabo. O poceniu to ja nawet nie wspomnę. Bluzkę miałam całą do wykręcenia...Marzę tylko o jak najszybszym powrocie do domu i wejściu pod prysznic...Dzisiaj pojechałam tylko do marketu po Colę Light i makrelę wędzoną na śniadanie i kolację.      Waga nawet spada. Myślę, że to duża zasługa marszowych spacerów.Miłego weekendu ! Idę leżeć plackiem i się nie ruszać.Wtedy jest mi chłodniej.P.S. Nakarmcie psiaki kliknięciem ! To nic nie kosztuje !KLIKNIJ TU    Dziękuję :)...
~ Sobota + niedziela (+jak zwykle: fotki) ~
( 2010-06-13 14:21:13 )
...Siemanko!Jestem zadowolona. Waga spada (nawet za szybko!). Staram się codziennie chodzić na spacery dosyć szybkim krokiem.Wczoraj pojechałam autobusem do biblioteki, ale wracałam już na piechotę.Następnie zaliczyłam park i wstąpiłam do marketu po jogurt naturalny do truskawek.Zaliczone: ponad 9100 kroków.Nie wiem ile ponad, bo znowu w trakcie chodzenia wyzerował mi się licznik.Dziś się zdenerwowałam i ucięłam mu łeb (licznikowi) !Mianowicie przycięłam nożem ten gumowy przycisk, tak, że trzeba będzie precyzyjniej nacisnąć, żeby go wyzerować !(Jak zwykle zapodaję kilka fotek ze spaceru).Wczoraj byłam wyjątkowo najedzona, a miałam tylko 1140 kcal, a były w tym czekoladki na nadzieniem, cukierek czekoladowy, domowej roboty lody czekoladowe i mleko kokosowo-pistacjowe!Byłam taka pełna, że nawet wszystkich truskawek na kolację nie zjadłam!Dzisiaj rano, na czczo, jak w każdą niedzielę weszłam po schodach 15 pięter.Tętno miałam bardzo wysokie - 200, ale w ciągu niecałej minuty spadło do 120,nie miałam mdłości i szybko unormował się oddech! Nawet nie wiecie ile to dla mnie znaczy. Jeszcze półtora miesiąca temu na ostatnim piętrze prawie traciłam przytomność i mało nie zwracałam wnętrzności, a dojście do siebie trwało pół godziny!P.S. Do truskawek niby wolę śmietanę (18%, a najlepiej 30%). Jak próbowałam wczoraj tego jogurtu, to się skrzywiłam, ale jak dodałam standardowo cukrui jadłam razem z truskawkami, to okazało się, że prawie nie czuć różnicy!A kalorii oczywiście było dużo mniej :)* * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * *DZISIEJSZE MENU:ŚNIADANIE: chleb chrupki (2 kromki), Delma, kiełbasa żywiecka, ser żółty, pasta z makreli, ogórek, pomidor = 134 kcalOBIAD: kalafior z masełkiem, ziemniaki z masłem i koperkiem, jajko w koszulce = 318 kcalW PLANIE:DESER: domowe lody truskawkowe polane mlekiem kokosowo-pistacjowym = ok. 350 kcalKOLACJA: truskawki z jogurtem naturalnym i cukrem = ok. 200 kcal...
~ Podkoszona brew :-/ ~
( 2010-06-15 16:17:02 )
...       Wyjątkowo dobry dobry humorek dziś miałam, mimo, że ciężkiego wstawania (o 6:00).Kiedy natomiast przyjżałam się sobie rano w lustrze, to się przeraziłam.Pół lewej brwi mam podkoszone. Ups ! Wczoraj podcinałam sobie wreszcie grzywkę, a że mam włosy grube, sztywne i gęsteto nie robię tego nożyczkami, a maszynką. Jakoś tak zapomniało mi się przy brwiach odsunąć włosy i mam tego efekt.Dobrze, że całkiem tej brwi nie zgoliłam. Ale by było! Po rehabilitacji poszłam na piechotę do lekarza dermatologa, bo dostałam jakichś plam w różnych miejscach ciała    Ponoć to od upałów   Czy mnie zawsze musi się coś przypałętać ???!!!  Mam dziwnego, ale bardzo dobrego lekarza (z powołania) i dostałam od niego 3 leki, na 3 różne sprawy. Nigdy nie przepisuje drogich specyfików, ale mimo to nie wiem, czy będę miała je za co wykupić  Droga do dermatologa, trochę pod górę: ok. 1,2 km Po dermatologu udałam się do Silesii (City Center) do Tesco po coś do picia, a stamtąd już na piechotę do domciu - ok. 4 km. Dzięki temu nie będę już musiała iść do parku na spacer. Zaczęło się chmurzyć, więc pewnie i tak nic by z tego nie wyszło.Droga była prosta, ale bardzo ciężko mi się szło, bo miałam na sobieklapki japonki, ale takie luźne, że przy chodzeniu trzeba "trzymać" je palcami.Czy dzięki tej gimnastyce stópek spaliłam podczas spacerku dodatkowe kalorie??        ...
~ Melancholijnie [dół samotnościowy i nie tylko] ~
( 2010-06-18 15:07:00 )
...Rana na nodze mi się ślimaczy. Niedobrze...Pogoda do ... tyłka. Pada. I ma padać cały weekend. I jak tu spalać kalorie maszerując to tu, to tam?Dziś przeszłam niewiele - ok. 2,7 km, czyli 3 przystanki tramwajowe.Już drugi dzień jestem taka rozmemłana i chce mi się spać. Wczoraj po południu zasnęłam na kanapie.Tak w ogóle to znowu dopadł mnie dół "samotnościowy".Stara jestem i generalnie bycie singlem mi nie przeszkadza, ale mimo wszystko ciężko tak iść przez świat samemu :(W dodatku w poniedziałek miałam rozmowę o pracę. Myślę, że poszło mi naprawdę dobrze, mówiłam płynnie, bez zająknięcia.Padały wreszcie normalne, życiowe pytania, a nie typu "Co pani woli: butelkę, czy słoik?".Napaliłam się na tę pracę. Mieli do dziś dać znać. A nie zadzwonili :(Za kilka dni kończy mi się L4 i będę musiała iść na bezrobocie i nie wiem jak wyrobię za 600 zł.Wczoraj wydałam nieplanowo 60 zł w aptece na leki od dermatologa na wysypkę, o której Wam wspominałam ostatnio :(Poza tym ja jestem energiczną osobą, która potrzebuje pracy i kontaktów z ludźmi jak powietrza...Generalnie jest mi dziś wyjątkowo ciężko na duszy :(Poszłabym sobie na piwko, ale nie mam z kim :(((Życie jest niefajne...* * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * *MENU:ŚNIADANIE: Chleb chrupki + Delma +  ser żółty + kiełbasa żywiecka + pomidor + ogórek = 125 kcalII ŚNIADANIE: marchewka + orzeszki solone = 135 kcalOBIAD: zupa grzybowa z makaronem = ok. 300 kcalPODWIECZOREK: czekoladka + truskawki + jogurt + cukier + makrela wędzona + marchew =  380 kcalKOLACJA: gotowane skrzydełko z kurczaka + herbata z cytryną i cukrem = 155 kcalRAZEM: 1095 kcal* * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * *Miłego weekendu, życzy Wasz ProsiaczeQ.edit: Aaaaa pierniczę to wszystko! Co będę kisnąć przed komputerem i trzymać oczy na zapałkach!Idę do swojego pokoju poćwiczyć! I basta!...
szybkim marszem pokonałam rano odległośc 8 przystanków autobusowych
( 2010-06-22 09:38:30 )
...to tak w ramach dbania o formę[musiałam odebrac dziecko z rehabilitacji, auto mąż zostawił pod ośrodkiem, a mnie skusiła piękna pogoda - wróciłam już za kółkiem :-)]...
~ Nie ma to jak zdzielić obcego chłopa z rańca :D ~
( 2010-06-23 13:37:43 )
...   WAGA NADAL W MIEJSCU !!!Daję jej jeszcze dobę! Jak nie spadnie o co najmniej 100 g, to albo ona poleci za okno albo ja ! W ramach protestu zatem przyszłam dziś na piechotę do domu (z centrum Katowic do początku Chorzowa).Droga prosta, częściowo przy parku. Zahaczyłam tylko do Tesco po coś do picia.Przebyte: ok. 5,7 km = 8025 kroków = 10 przystanków tramwajowych.Przynajmniej wiem ile kilometrów robię chodząc po parku. Dotychczas liczyłam kroki, nie wiedząc jaki to może być dystans. Poza tym z obliczeń wynika mi, że średnio mój 1 krok marszowy ma ok. 70 cm.  ŚNIADANIE: deseczka + Delma + serek łososiowy = 61 kcalII ŚNIADANIE: 2 rzodkiewki + czekolada + krakersy = 201 kcalOBIAD: śledź w śmietanie i jogurcie + ziemniaki w obierkach + Delma = 375 kcalPODWIECZOREK: lody + 1 łyżka bitej śmietany [z okazji Dnia Ojca, nie mogłam odmówić :/] = ok. 430 kcalKOLACJA: łyżeczka pasty łososiowej = ok. 30 kcalRAZEM: ok. 1097 kcal Edit: Przypomniało mi się właśnie, że dziś z rańca zdzieliłam obcego chłopa w tramwaju.Prosto w karczycho. Dostał metalową, twardą bransoletką!Chłop w wieku ok. 26 lat, postawny, wysoki, ogolony na łyso. Tak jakoś przypadkiem dostał. Trzymałam się rurki, tramwaj szarpnął i ta moja ręka siłą rozpędu poleciałaaaaaaa. A chłopak zaczął krzyczeć na cały tramwaj: "KOBIETA MNIE BIJE !". O rzesz w mordę jeża!       ...
rowerek marszobieg i brzuszki to moj plan na ten tydzien
( 2010-07-26 19:14:54 )
...zoobowiazalam sie przed sama soba ze bede robila marszobiegi -przez ostatnie dni nie mialam czasu bo  mama miala urodziny i duzo roboty bylo ale teraz jest nowy tydzien i zaczynam od nowa! dzisiaj jezdzilam na rwerze ok 1h po miescie.Zapisalam sie do forum ;http://vitalia.pl/forum1,79146,0_400_pol_brzuszki__dziennie_od_jutra_kto_zemna.htmli bede robiła polbrzuszki ale nie wiem czy dam rade odrazu 400! zaczne od 100 rano i 100 wieczorem ;)a teraz ide sobie popedałowac;)    ...
Marsz
( 2010-11-16 13:37:49 )
...Chyba przeholowałam z maszerowaniem po mieście dzisiajNormalnie polowe z tej trasy robię autobusem, a tu mnie fantazja ułańska naszła i 2,5 godziny żwawego przebierania nóżkami się uzbierałoPewnie spaliłam to i owo ale do tego palą mnie mięśnie nóg i pośladków (znaczy,że chyba je mam) A jak już w temacie "palenia"  - oglądałam wczoraj przedziwny w klimacie film z Edwardem Nortonem  "Leaves of Grass".Majstersztyk aktorski ,  trudny do sklasyfikowania gatunek i nie głupi do tego A z półki w księgarni już na mnie kiwał nowy Murakami ale obiecałam sobie, że najpierw doczytam do końca ostatni nabytek czyli "Ulissesa z Bagdadu" bo się ostatnio wżarłam mocno w pisanie pana Schmitt'a i prawie wszystko już wchłonęłam  Oglądanie filmów i czytanie książek jest mi niezbędne w diecie, bo wtedy nie jem ...
Powoli, ale stale do przodu:)
( 2010-11-17 17:08:08 )
...Cóż, że powoli - najważniejsze, że stale do przodu, nie? Nie przejmuję się już, jak na początku, że waga momentami przystaje. Faktem jest, że nie przestrzegam już tak restrykcyjnie diety, stąd wolniejszy postęp. Z drugiej strony lubię czasem zjeść coś słodkiego, czy wypić parę lampek wina w dobrym towarzystwie i nie chcę z tego rezygnować. Wszystko, w rozsądnych ilościach jest dozwolone. Nie mogę sobie na pewno zarzucić braku ruchu. Codziennie chwytam za kije i wyruszam na intensywny marsz. Tak naprawdę to nie dieta, a ruch powoduje, że tracę wyhodowany tłuszczyk. Z dnia na dzień czuję się coraz lepiej - i fizycznie i psychicznie.Ostatnio oglądałam jakiś program dotyczący odchudzania i powiedzieli tam coś bardzo ważnego. Mianowicie dowodzili, że odchudzanie należy zacząć od pokochania siebie. Kurczę to prawda, ale jak wszędzie wiszą zwały tłuszczu, to jest to naprawdę trudne... Teraz jest mi łatwiej, bo schudłam i staram się sprawiać sobie w nagrodę drobne przyjemności. Kupiłam np. sokowirówkę (no, może raczej dużą przyjemność :)), żeby moja rodzinka piła tylko świeżo wyciskane soki. Takie przyjemne z pożytecznym. Zdrowa przyjemność :) A soki - pycha. Szczególnie te z marchewki - mniam, mniam :)No, dobrze. Podsumujmy. Dieta -różnie ;). Sport - dobrze. Waga - 57,4kg - dobrze, ale mogłoby być lepiej. Wnioski - do roboty!...