Wyniki wyszukiwania dla: Foto

54 sekundy
( 2010-05-04 10:22:07 )
...Tyle zabrakło do mojego wymarzonego wyniku!! Moj czas na wczprajszym Silesia Półmaratonie to 2:00:54!!! Dwie godziny nie pękły co prawda, ale za to jest życiówka i poprawa od zeszłego pólmaratonu (miesiąc temu) o ok 2 min:))) I tak jestem przeszczęśliwa!!! Wiem, że dałam z siebie wszystko i pierwszy raz "świadomie" pobieglam na wyścigu (tzn z pilnowaniem czasu na każdym kilometrze). Biegłam niemal równiutko przez obie polówki: piersze 10.5 km w 1h20sek, drugie w 1h34sek!Na trasie caly czas biegłam rowno i mocno (jak dla mnie;)) tempem ok 5:30 do 5:50 min/km, czyli zakładanym tempem, zeby złamac 2h. Dwa razy na punkatach z piciem przeszłam do marszu na kilka sekund, zeby dobrze napić się wody, bo mialam cale usta zaklejone żelem energetycznym. Niee umiem się jakoś napić z tych kubków na trasie biegnąc... Trasa cala była, jak na mój gust, nieźle pofałdowana, non stop łagodnie pod górę albo w dół. Niby te Katowice takie płaskie mały być, a wyszło nie całkiem.. Ewidentnie czułam na ostatnich bój w nogach w mięśniach czworogłowych!!! Podejrzewam, że przez te górki! Bolalo konkretnie, bo ciezko mi bylo przyspieszyc ostatnie 2-3 km nawet jak końcówka była lakko w dół! O dziś już nie wspomnę.. schodzenie po schodach - masakra:/// Energetycznie - po raz pierwszy nie zabrakło mi sił praktycznie do samej mety. Czy jednak opłacało się sporo (całkiem sporoo i niezdowo!) przez ostatnie dnie przed starem!Podsumowując..1. Cyferki:czas: 2:00:54hm-sce w kategorii kobiet K-20: 16 (na 35)m-sce wśród kobiet: 30 (na 75)m-sce open: 249 (na 374)Ogólnie to wydaje mi się, że całkiem nieźle jak na takiego klopsa;)2. Plusy:- życiówka- dałam z siebie tym razem naprawdę wszystko- nowa wiara w siebie i energia do dalszej pracy- bycie na fajowej imprezie- koszulka biegowa (po małych przeróbkach bedzie na treningi jak znalazł;))3. Minusy:- słaba rozgrzewka i nawadnianie- kilka odcisków (geniusz, ubrałam buty, w których nie biegałam od 5 miesięcy..)- ból czworogłowych straszny- ciągła świadomość, że trzeba kilka kg zrzucić, żeby było bardzo dobrze4. Fotorelacja;)Przebieranki przed starem.. (zapowiadało się na deszcz)  Na trasie. Kurtyna wodna na 14 kilometrze.Finisz. Na koniec próbuję tego gościa wyprzedzić, ale gość się spina (stąd ten ) się nie daje .Zgon na mecie. Plus mój najwierniejszy kibic.  Uff.. ale się rozpisałam;PP...
92.5 km
( 2010-05-09 18:39:56 )
...Tyle trwal moj dzisiejszy "trening" na utwardzanie tylka Ponad 5h samej jazdy, a cala wycieczka jakos ok 6.5h, z przerwa na kawke w Olawie. Generalnie fajnie mi sie jechalo, pogoda idealna, slonce, ale nie za cieplo, widoczki prawie non stop jak na zdjeciu ponizej. W 90% jechalismy asfalnem, troche terenem przez lasy. Mialam ochote zrobic stowke (specjalnie wydluzylam trase z przewodnika) ale wyszlo mniej, a potem trzeba bylo juz do psa wracac."Obrazen" wiekszych nie mam, troche tylek pobolewal, ale w granicach przyzwoitosci;) Troche rece i nadgarstki, ale mam jeszcze 3 tygodnie zeby nad tym popracowac;) Jak na razie jestem dobrej mysli, jak tylko reszta nie bedzie za bardzo cisnela nad tym Balatonem to powinnam przezycCo do jedzenia to wzielam wrecz idealna ilosc, wiem, prawie same wegle, ale na tym sie najlepiej zasuwa;) Staralam sie jest czesto i mniejsze ilosci i sie sprawdzilo:) Po drodze wyznaczalam sobi mini cele np za 30min batonik albo na 70km przerwa na costam. Naprawde sprawdza mi sie ta metoda, pozwala latwiej przebrnac taki dystans. Przy dlugch biegach albo na polmaratonie robie tak samoMilego wieczoru wszystkim! Do jutra! I Śn:2x vasa z lososiem, ogorkiem120II Sn: 150g twarogu chudego, banan, 2ł. miodu300(bike): Mestemacher z 1/2 pl sera, szynka, salata, ogorkiem  200(bike): jablko, batonik daktylowo-orz (self-made), 1/2 banana, 3 sezamki400(bike): Mestemacher z 1/2 pl sera, szynka, salata, ogorkiem200Kol: jablko, salatka z feta, kurczakiem, ciecierzyca + kilka orzechow i 20g zurawiny490 Razem : 1690Picie: 1.8 litra wody czystej + 2x zielona herbata + cola zero 18.30 A6W dzień 23 0:20 h    -19.30 wycieczka rowerowa 5:15 h    92.5 kmRazem:  5:35 h    -Osobisty fotograf na trasie - dobra rzecz!...
Po miejsku
( 2010-05-12 08:42:12 )
...Wczoraj po pracy jak założyłam, tak było 30 km dookoła Wrocka. Całkiem przyjemnie by się "zwiedzało" gdyby nie fakt, że czułam się strasznie zmęczona, a następnie pokłóciłam się z Facetem i jazdę kontynuowałam sama.. Dziś z rana wreszcie się wypogodziło, więc do pracy dotarłam mieszczuchem. Wreszcie mogłam się jakoś fajnie ubrać, pomalować i zrobić fryz Bo od 1.5 tygodnia dzień w dzień tylko lajkry Wieczorem chcę skoczyć pobiegać, możliwie najwcześniej po pracy, bo im później wychodzę tym szybciej jestem dętka:/ Jakoś nie przekonują mnie wieczorne aktywności.. ale przez to rowerowanie troche mi się pozmieniało. Uff jeszcze tylko 2.5 tygodniaW menu dziś mamy duuużo jedzonka:I Śn:2x vasa z 20g sera brie, sałatą, mango + gruszka210II Sn: Mestemacher z szynką z indyka, jajkiem (zapomniałam warzywka!)240Przekąska: jogurt gruszkowy + 10g pestek dyni + łyżeczka kokosu190Lunch: chilli con carne z indykiem + jabłko340Przekaska: marchewka + 8 orzechów laskowych (tak, tak, przeliczone;PP)100(pre-run): 100g twarogu chudego z 1/2 banana i łyżeczką miodu + biała kawka220(after-run): zupa jarzynowa z fetą200 Razem : 1400Picie: 0.5 litry wody czystej + 2x zielona herbata + ..6.30 A6W dzień 26 0:20 h    -9.00 rower do/z pracy (miejski) 0:50 h    12 km17.00 bieganie (jupiii!!! dyszka?) 0:00 h    -Razem:  1:10 h    12 kmCo sadzicie o tej sprinterce poniżej?? Wklejam fotkę z "sesji" weekendowej ku motywacji: widzę postęp, ale jest jeszcze nad czym pracować;))...
To sem ja - ZDJĘCIE
( 2010-05-13 13:48:54 )
...Zdjęcie specjalnie niewyraźne, wszak lubię status incognito :)Moje życie wcale a wcale się nie zmieniło a jestem z niego znów zadowolona :) jakie to mózgowina potrafi filmy kręcić, ech... Ale jak by stanąć w progu mojego hausa teraz, można by zauważyć: obiad ugotowany (dwudaniowy!), żureczek, wątróbka, ziemniaczki, mizeria (jestem gorsza od mojej mamy! ), pranie zrobione, rozwieszone, kuchnia odsprzątana (i ch..., że nie ma firanek), dziecko śpi, pani domu umyta, włosy ma wyprasowane, pazur pomalowany na krwisto, lekki brudek tylko w salonie, ogólnie sielana! Dziękuję Wam za maile i wiadomości. Nie zdawałam sobie sprawy ile z Was dotyka depresja albo stany jej pochodne... Trzeba z tym walczyć, zmusić się do wykonania jednego, małego prostego zadania. Ja wykonałam: wyartykułowałam sobie na głos, że czuję się najźlej na świecie, jest mi beznadziejnie, nie  mam żadnego celu w życiu....lista była długa. Ale powiedziałam to sobie i całemu światu: JEST MI SMUTNO, ŹLE I NIE OBCHODZI MNIE CAŁY ŚWIAT! I mam do tego prawo! Następnie wysłałam CV w sprawie pracy i moje życie odmieniło się w jedną godzinę. Znów wpadłam w wir zajęć. I co z tego, że nie dostałam tej pracy. Wykonałam zadanie. Czas na nowe cele. Cele są najważniejsze - trzeba zawsze jakiś mieć. Chociaż jeden. Buziak Dziewczęta!...
Leniwa sobota?
( 2010-05-15 21:36:19 )
...Dzis aktywnosci sportowej nie bylo prawie wogole. Co nie oznacza, ze siezialam na tylku w domu caly dzien Byc moze powinnam przed jutrzejszym dniem..Zalatwialam dzis klasyczne (moje) domowe sprawy: siaty zakupow, wybieganie psa, robienie jedzonka na przyszly tydzien. No i lazenie po sklepach dobre kilka godzin Kilka fajnych rzeczy kupilam, ale najbardziaj chcialam jakas duza torbe. Ta co kupilam, po dokladnym obejrzeniu w domu, nie podoba mi sie. Bede musiala ja jechac oddac I jeszcze jedne spodnie Grr.. nie lubie tak!Jutro z rana wyruszam na wycieczke rowerowa, prawdopodobnie najdluzsza w moim dotychczasowym zyciu Razem z moim Facetem i jego znajomymi bikeram. Trzymajcie za mnie kciuki zebym to przezyla!!! Planowana jest trasa do Sobotki, a nastepnie wjazd (teremem) na gore Sleze. Masakra! Pewnie na gore bede pchac ten rower..No nic! Spadam sie szykowac Branoc!Ja na codzien:)(rano): 2x vasa z 100g wiejskiego, pomidoerm, ogorkiem160I Śn: jajecznica z 2 jaj, vasa z szynka i pom, kawalek brownie350II Śn: 120g twarogu chudego z bananem i 2 lyzeczkami miodu270(na zakupach): 2 jablko + latte z chudem mlekiem z CH250Kol: 120g krewetek na salacie z pom. i sosem jogurtowym180Przekaska: jogobella light + 20g zurawiny170 Razem : 1380Picie: 1 litry wody czystej + 2x zielona herbata + lampka wina6.30 A6W dzień 29 (3x18) 0:20 h    -7.30 100 pompek (seria 4/1)  0:10 h    -Razem:  0:30 h    -...
Najgorsze 115 km w zyciu - relacja z wyprawy rowerowej.
( 2010-05-17 07:44:31 )
...Dostalam w dupe. Tak, ze prawie sie poplakalam na koniec. Nawet jak w wielkich bolach przebieglam maraton w 2008 roku to sie nie poplakalam, a wczoraj bylo blisko.Zrobilam wczoraj 115 km. Ale jakie 115km!!!! Wicher, deszcz, gory, doliny, tereny, zimno, mokro, bez sil. Marakra jakas!!!Wyjechalismy o 10. Niestety pogoda juz od rana nie zapowiadala sie dobrze: zachmurzenie i silny wiatr. Momentami na otwartych przestrzeniach baaardzo ciezko mi sie jechalo pod wiatr, a to zabiera cala przyjemnosc z jazdy. Ale nic, jakos sie jeszcze w grupie trzymalam az do samej Sobotki, czyli ok 50 km. Powinnam juz wtedy zawrocic, albo nawet wczesciej, w koncu jeszcze jakos trzeba wrocic. Ale nie. Cismiemy dalej.. pod gore najpierw asfaltem, do podnozy gory. Jakas jeszcze dalam rade sie utrzymac na rowerze, chociaz tempo mialam 6-7km/h. Czyli jak lepszy spacer. Pozniej zaczal sie podjazd w terenie. pchalam rower na sama gore czyli jakis 30 min. Rece mi juz odpadaly, nie mialam juz sily,  a z wscieklosci myslalam, ze zaraz cisne ten rower w krzaki albo zawroce. Z pewnocia bym to zrobila, ale nie mialam telefonu, zeby zadzwonic do reszty://W schronisku 2 barszczyki, kanapka, banan jakos postawily mnie do pionu. Ale perspektywa powrotu i tak byla przerazajaca. Z gorki w terenie znowu w tyle zostalam, bo sie balam pozpedzic na sliskich nierownych kamieniach. W dol po asfalcie tez. Tzn jechalam jakis 30-40km/h ale reszta oczywiscie szybciej. I tak sie juz ciagnelo do samego Wroc. Co jakis czas czekali na mnie.Ostatnie 25 km to jakis koszmar! Zaczelo padac, nie mialam juz jedzenia, sil tez coraz mniej i jeszcze zaczelo padac. Dodatkowo martwilam sie po biedny pies sam w domu przez 11h.. a ja nawet nie mialam sily pedalowac szybciej, zeby do niej dojechac.. Momentami pod wiatr po plaskim jechalam 7km/h czyli prawie w miejscu..Wiem, ze za malo zarcia mialam (jakis 1700kcal od rana), ale nie przewidzialam takiego hardcoru! Organizm co by nie mowic, tez mam zmeczony bieganiem i reszta, plus dieta.. Nie opychalam sie na trasie paczkami jak inni. Nie jezdze na rowerze tyle co reszta.. Wiem, wymowki, ale normalnie mam traume po tej wycieczce. Moj wyjad nad Balaton aktualnie stoi pod znakiem zapytania. ...
Nowy ciuch+foty
( 2010-05-18 13:29:36 )
...Kupiłam sobie w Szwecji tylko bluzeczkę i okulary.Jakoś nic więcej z ciuchów nie wpadło mi w oko.Zdjęcia robione telefonem bo bateria padła w aparacie po 2 zdjęciach :-/Dzisiaj jeszcze tylko trzeba jechać po odkurzacz,już naprawiony,do odbioru :-)Zrobić zakupy i może wieczorem wyskoczę do swojego centrum handlowego,które mam blisko bo podobno niezłe przeceny są.......
fotorelacja z Paryża :)
( 2010-05-20 16:36:02 )
...Czas na krótki relaks, wróciłam dziś wcześniej z laba, bo cholernie tam zimno. Odpocznę sobie i wieczorem wezmę się za dalsze pisanie magisterki:) A teraz w końcu czas na zdanie relacji z wypadu do Paryża :)dzień 1trzeba było wstać wcześnie i polecieć na tramwaj, a tu deszcz, zimno i w ogóle bee:( dotarliśmy na dworzec, zajęliśmy odpowiednie miejsca w pociągu (TGV ;P) i jazda!!!W Paryżu na szczęście nie padało, udaliśmy się więc na spacer w kierunku naszego hoteliku zwiedzając po drodze to i owo:po dotarciu do marnego naszego hotelu udaliśmy się na spacer w kierunku dzielnicy łacińskiej i katedry Notre Dame, i trafiliśmy do Panteonu :) w ogóle fajna sprawa, dla osób w wieku 18-25 z UE wejście za darmo:DNajważniejsze, że cały dzień nie padało, chociaż przyznam, że było już cholernie zimno!!dzień 2postanowiliśmy w całości przeznaczyć na zwiedzanie Louvre'u.oczywiście wróciliśmy mega zmęczeni, ale wyobraźcie sobie, że padało tylko i wyłącznie wtedy kiedy zwiedzaliśmy muzeum! Prawie cały dzień lało, a my w tym czasie podziwialiśmy różne ekspozycje :D i zostawiliśmy sobie troszkę na dzień następny, bo nas to zwiedzanie totalnie wykończyłodzień 3rano znowu Louvre, a później spacer tu i ówdzie, czyli opera, kościół św. Magdaleny, Obelisk, pola elizejskie, chata Sarkozy'ego ;), łuk triumfalny i wieża EifflaPrzy okazji załapaliśmy się na noc muzeów i liczne pokazy, my trafiliśmy akurat do Pałacu Inwalidów:) Niestety o godz. 23 byliśmy tak wykończeni tym dniem, że z ledwością wróciliśmy do naszego hotelu...dzień 4ostatnie chwile w mieście zakochanych:) pozwoliliśmy sobie pospać nieco dłużej i plan był nieco lżejszy. Udało nam się odwiedzić grób Chopina, ale niestety na Edith Piaf czasu zabrakło, i nam cmentarz zamknęli:(Następnie Sacre Coeuri zaraz potem plac Pigal oraz Moulin Rouge ;)i czas nasz się skończył, trzeba było iść na pociąg i wracać do domu (hmm, domu jak domu w sumie...)...
sukienka - proszę doradźcie!! pomocy!!
( 2010-05-21 18:52:12 )
...proszę, pomóżcie, co sądzicie o tej sukience? Spodobała mi się, ale nie jestem do końca przekonana, bo krótka troszkę (zazwyczaj noszę sukienki zasłaniające kolano...) no i kosztuje troszkę... 25 euro, tragedii niby nie ma, ale ja jestem w trakcie oszczędzania więc szaleć nie powinnam... kolory w rzeczywistości bardziej żywe, sorki, że zdjęcie takie byle jakie, ale żeby zrobić lepsze, musiałabym ją najpierw kupić :P...