Anoreksja – moja „najlepsza przyjaciółka”

13 grudnia 2005, Komentarzy: 186 4.554.554.554.554.55
Joanna Kopińska

Zaburzenia łaknienia, takie jak anoreksja, zalicza się do chorób na tle psychicznym. Zatem czy logika i perswazja są w stanie tutaj pomóc? Być może w późniejszym etapie tak, jednak na samym początku walki z chorobą najważniejsze jest zaufanie, bliskość i zrozumienie.

O anoreksji mówi się, że jest chorobą XXI wieku, bo nigdy wcześniej kult idealnego ciała nie był tak agresywnie promowany. Jeszcze do niedawna jadłowstręt psychiczny, bo tak definiuje się jej łacińską nazwę, był schorzeniem dotykającym określone osoby. Kto z nas chociaż raz nie widział przejmującego filmu opartego na kanwie wydarzeń z życia młodych baletnic, gimnastyczek czy modelek? Obecnie problem ten dotyka coraz większej rzeszy dorastającej młodzieży. Piszę „młodzieży”, bo raz na zawsze został obalony mit o tym, jakoby to tylko młode kobiety miały problem ze swoim zmieniającym się ciałem i tożsamością.

Wydawać by się mogło, że odmawianie jedzenia jest tylko fanaberią, chwilową zachcianką, która przejdzie z czasem. Tymczasem należy sobie zdać sprawę, że jeśli mamy do czynienia z osobą chorą, to ani prośbą ani groźbą nie jesteśmy w stanie namówić jej do jedzenia, a już na pewno nie uporamy się w ten sposób z problemem.

Przygotowując się do napisania tego artykułu natknęłam się na opowieści dziewczyn, którym udało się wygrać z anoreksją. Dopiero po ich przestudiowaniu dotarło do mnie, czym tak naprawdę jest ta choroba. Żadna encyklopedyczna definicja nie jest w stanie dokładnie określić tzw. grupy podwyższonego ryzyka, ani tym bardziej powiedzieć, co kieruje ludźmi świadomie skazującymi się na głodówkę. Żaden podręcznik nie jest w stanie oddać tego, co dzieje się w umyśle osoby, której nie ciało jest chore, ale dusza i umysł.

Dziewczyny mówią o niej „moja najlepsza przyjaciółka”, bo zawsze jest z nimi, o każdej porze dnia i nocy. Potrafi obudzić nad ranem i zmusić do wykonania nadludzkiego wysiłku w imię spalenia nadmiaru spożytych kalorii. Sprawia, że osoby chore są nadzwyczaj dokładne: każda porcja jedzenia musi być dokładnie zważona i zmierzona. Z jednej strony powoduje wzdryganie się na myśl jedzenia, z drugiej sprawia, że jest ono ulubionym tematem rozmów. Człowiekowi choremu na anoreksję nie jest potrzebny dietetyk, on sam najlepiej zna wartości kaloryczne wszystkich zjadanych przez siebie produktów. Co więcej, doskonale wie jak te spożyte kalorie spalić.


Dla każdej przeciętnej osoby jedzenie jest nie tylko paliwem dla pracy organizmu, ale także przyjemnością, więc nie istnieje żaden racjonalny powód, dla którego miałby jej sobie odmawiać. Chorzy na anoreksję mówią o sobie jak o zwycięzcach, bo każdy odmówiony sobie z trudem posiłek zbliża ich do doskonałości. Czują się niemalże nadludźmi, bo który przeciętny człowiek byłby w stanie odmawiać sobie tak długo jedzenia? Wydaje im się, że wszyscy wokół podziwiają ich za ich silną wolę, to złudzenie z kolei pozwala na odbudowanie swojego nadwątlonego ego i daje wrażenie „panowania” nad sytuacją. Choć ciało staje się coraz słabsze, ludzi chorych na anoreksję przepełnia poczucie siły. W skrajnych przypadkach niejedzenie daje poczucie czystości, wolności ciała od wszelkich „zanieczyszczeń”.

Mechanizm wyzwalający chorobę jest prosty, a sprzyjają mu stres, traumatyczne doznanie, zachwiana sytuacja rodzinna. Często jest tak, że skoro wszystko wokół się wali, to panowanie nad potrzebami własnego ciała chorzy chcą opanować do perfekcji. Zaczyna się najczęściej od opuszczenia kilku posiłków, bo „nerwy ściskają żołądek”. Później jeszcze kilku, a później zaczyna się wyścig z samą sobą: jak długo wytrzymam? Z czasem kontrolę przejmuje choroba zagnieżdżona głęboko w podświadomości.

Jak zatem można pomóc osobom cierpiącym na anoreksję? Ci, którym udało się wyleczyć mówią, że anoreksja jest jak nałóg i dopóki uzależniony sam nie dojdzie do wniosku, że chce z tym skończyć, nic z tego nie będzie. Inni uważają, że psychoterapia, rozpoczynana niekiedy nawet wbrew woli pacjenta jest w stanie przynieść efekty. Prawda jest jednak taka, że anoreksja jest chorobą osób nie wierzących w siebie, tzw. samotnych w tłumie przyjaciół, którym wydaje się, że dzięki zmianie wyglądu będą szczęśliwi, bardziej lubiani, popularni. Najważniejsze jest zatem wsparcie i akceptacja prowadząca do zaufania. Chory musi czuć się ważny i kochany przez swoich najbliższych. Bliskość, poczucie bezpieczeństwa, zrozumienie i wzajemny szacunek są początkiem długiej drogi powrotu do zdrowia i normalnego życia.




Ocena artykułu: 4.55 / 5 Głosów: 234

Twoja ocena:





Zasady dodawania komentarzy

1. Komentarz powienien zawierać informacje odnoszące się w bezpośredni sposób do treści artykułu.

2. W przypadku uzasadnionego zgłoszenia komentarza do moderacji, zostanie on usunięty wraz z przyznanymi w ramach Vita-Aktywności punktami.

3. Po 3 krotnym złamaniu zasad komentowania użytkownik zostaje zablokowany, co uniemożliwia jemu dodawanie jakichkolwiek komentarzy w serwisie.

4. Kopiowanie komentarzy znajdujących się już w serwisie równoważne jest z naruszeniem punktu 4 zasad dodawania komentarzy.
Dodaj komentarz
990288
Danusia93, 22 kwietnia 2010, 12:36
;)Anoreksja, bulimia, obie te choroby mogą doprowadzić do tego samego. Problemy w rodzinie na prawdę tego nie ułatwiają. Sama widzę po sobie, że coś się ze mną zaczyna dziać, bo myślę tyko o tym, żeby nie przekroczyć 1000 kcal. To jest chore, ja to wiem, ale łudzę się, że sobie sama z tym poradzę.
930959
Halinkaaa21, 17 kwietnia 2010, 17:55
:/Anoreksja to bardzo poważna choroba... Niestety dotyka ona naszych najbliższych :( Ja mam parę koleżanek anorektyczek i to jest bardzo smutne do jakiego ona stanu się doprowadzają...
0
Hani90 / 10.119.32.33, 4 marca 2010, 18:00
..pisałam pracę na temat anoreksji.. to jest naprawdę bardzo trudna choroba.. trudna dlatego, ze bardzo ciężko jest pomóc osobie chorej,, naprawdę nie umiem tego zrozumieć.. Jest to naprawdę bardzo silnie zakorzenione w psychice chorej osoby.. cięzko jest sobie wyobrazić o czym myśli dana dziewczyna.. anoreksja prowadzi do śmierci.. ale dla anorektyczki ciało jest wrogiem.. paradoksalnie im bardziej je niszczy tym bardziej czuje niesmiertelna.. a tak naprawdę coraz bardziej zbliża sie dośmierci.. mam nadzieję, że w końcu wynajdą jakiś sposób , by pomóc osobom chorym..
565651
efka777, 26 lutego 2010, 14:36
..Racja czasem to po prostu nagle bierze dziewczynę w swoje sidła i nie koniecznie jest od razu efektem wielkich problemów czy samotności. Miałam koleżankę która za cenę zdrowia chciała byc piękna i szczupła a potem po prostu się w tym zatraciła. Na szczęście wyszła z tego ale nadal ma lekką obsesję na punkcie wizerunku..
0
silvermiles / 10.119.32.34, 25 lutego 2010, 20:45
...Nie do końca zgadzam się z tym artykułem... Mam przyjaciółkę która ma anoreksję i w rzeczywistości to wygląda zupełnie inaczej. Dopiero jak ma się bliską styczność z tą chorobą można zobaczyc jaka jest straszna i jak potrafi całkowicie zdominować człowieka... A te różne blogi piszą często dziewczyny które kompletnie nie wiedzą jaka ciężka, tylko myślą że to sposób na schudnięcie... Takie jest moje zdanie...
992248
STREGA30, 16 lutego 2010, 19:30
Blogi proanaTrafiłam dzisiaj przypadkiem na jeden i oczy tarłam ze zdumienia-laska 14letnia mierząca 178 cm waży 58 kg i chce schudnąć,bo jest gruba.Głupota tej pannicy poraża,durne wierszyki o proana,pozostałe szkielety nazywa motylkami.Nasuwa mi się tylko jeden komentarz na temat jej inteligencji-całkowity brak inteligencji
0
paula4120 / 10.119.32.33, 7 lutego 2010, 01:11
.....NIgdy nie widziałam na żywo osoby chorej na anoreksję, ale czasami w głowie siedzi mi tak właśnie... Ale bardziej to ja wyglądające jeszcze szczuplej, tylko, że boję się zmienić siebie w coś takigo... No nie wiem. Straszna choroba, ciężko z nią walczyć tak jak z bulimią;/
0
marylulu / 10.119.32.33, 6 lutego 2010, 22:48
samisami jesteśmy sobie winni, wykreowany wizerunek szczupłej sylwetki jako nieskazitelne piękno - masakra - a tak na co dzień to ostatni widziałam gimnazjalistki wychodzące ze szkoły - wszystkie miały nogi jak moje ramiona albo jeszcze chudsze pośladków wcale, zaczytane i roześmiane nad jakimś kolorowym pismem strasznie mnie to uderzyło
924276
VickyCristinaBarcelona, 23 stycznia 2010, 21:43
...bardzo, bardzo smutne i bardzo, bardzo prawdziwe. Miałam niejednąznajomą, którą mania odchudzania zamieniła ze zdrowej, ślicznej i energetycznej dziewczyny w słaniającysię na nogach cień człowieka który w dodatku uśmiechał się tylko wtedy, kiedy udało się wyrzygać ostatni posiłek... przerażające? Wiem. Ale jednak prawdziwe.
909231
Upsasa, 17 stycznia 2010, 11:36
mamkoleżankę która już od 18 lat choruje na anoreksję... to co przeżywa jest koszmarem, a najgorsze jest to, że nie zawsze przyjmuje pomoc specjalistów. trzeba podkreślić, że anoreksja to nie wszystko, towarzyszą jej inne zaburzenia, np. nastroju - depresje, stany euforii.. tak łatwo jest zrobić ten jeden krok za dużo, ale później ciężko cofnąć się... by żyć normalnie..