Nasze historie odchudzania

Wtedy 85 kg

Teraz 72 kg

ico-kz

ico-kz

Moje boje, czyli trzynaście kilogramów na dobry początek

Imię: Jacek ()
Wiek: lat
Wzrost: cm
Początkowa waga: 85 kg
Osiągnięta waga: 72 kg
Schudła: 13 kg *
Stan na dzień: 31 sierpnia 2006

Jacek schudła z: Dieta Smacznie Dopasowana

Powtórz sukces Jacka. Wybierz dietę dla siebie.

* Użytkownicy będąc na diecie i fitness Vitalia.pl mogą się spodziewać utraty nawet 5 kg w 4 tygodnie.

"Mój spadek wagi zaczął być dostrzegany przez otoczenie. W pracy koledzy zaczęli żartować z moich pudełeczek z sałatkami, zajadając się kanapkami z boczkiem. Oczywiście żarty były delikatne, a nawet miłe oraz... dało się wyczuć delikatną nutę zazdrości."

W dzieciństwie z powodu mojej tuszy dokuczali mi koledzy, w dorosłym już życiu miałem nie najlepsze samopoczucie, kompleksy. Moja waga dochodziła w porywach do ponad 90 kilogramów, przy wzroście 164 cm. W wieku około 30 lat, czyli 10 lat temu, ważyłem raz mniej, raz więcej, ale zawsze w okolicach 85 kg. Dzięki Vitalii to się zmieniło.

Pierwsze próby
Odkąd sięgam nadgryzioną przez ząb czasu pamięcią zawsze miałem nadwagę, a wraz z nią większe lub mniejsze problemy. Około pięć lat temu dojrzałem do tego, by coś z tym zrobić. Niestety, próby, które podejmowałem trąciły amatorstwem i nieudolnością. A to jakaś pseudodieta gazetowa, a to dobre rady znajomych, których inni znajomi właśnie schudli, a to jakiś stacjonarny rower w dużym pokoju plus mój słomiany zapał. Jakieś dwa lata temu zainstalowałem program, który karmiłem danymi spisywanymi z opakowań zjadanych produktów oraz ilością owych produktów. Program każdego wieczora, podliczywszy kalorie, białka, tłuszcze i węglowodany krzyczał, że zjadłem za dużo, a ja przyjmowałem jego krzyki ze stoickim spokojem. Waga oczywiście nie brała w tej awanturze udziału i wciąż pokazywała wspomniane już 85kg. I tak pewnie żylibyśmy z owym programem we względnej symbiozie do dziś gdyby nie przypadek.

Znajoma z Vitalii

Na początku marca tego roku, w piątkowe popołudnie zadzwoniła do mnie znajoma i zapytała czy może skorzystać z komputera, bo u niej padła sieć. Po godzinie dzwonek do drzwi i szok… Nie widziałem jej może pół roku, a dziś przed drzwiami stoi ktoś jakby ona: głos ten sam, ale brakuje co najmniej jednej trzeciej. Nie zapytałem skąd ta zmiana, bo przyszło mi do głowy, że może jest na coś chora i jakoś tak niezręcznie pytać. Znajoma usiadła przed komputerem i po chwili poprosiła, bym podszedł. Była zalogowana w Vitalii, właśnie wpisywała wagę, po chwili kursorem pokazała mi swoją zmianę owej wagi – 15kg. Odetchnąłem z ulgą, że to jednak nie choroba i zacząłem ją przesłuchiwać na okoliczność stosowania diety. Pokazała mi swoją historię ważenia, plan posiłków, wskaźniki BMI i całą resztę. Powiedziała, że próbowała na wiele różnych, innych sposobów odchudzania, lecz dopiero ten okazał się skuteczny. Tego samego wieczora założyłem konto w Vitalii, wypełniłem ankietę i zrobiłem przelew – oczywiście zapłaciłem za miesiąc (pewnie wszyscy początkujący tak czynią).

Dieta i pierwsze efekty

W poniedziałek konto było aktywne i czekał na mnie jadłospis na bieżący tydzień – wybrałem dietę smacznie dopasowaną. Pewnie, że miałem obawy. Byłem łakomczuchem – lubiłem "pozmiatać" ciasteczka ze stołu, a gdy pracowałem w nocy to oczywiście przegryzałem to i owo, więc bałem się, że nie wytrzymam. Ale nic z tych rzeczy… ja po prostu nie czułem łaknienia, nie czułem głodu. Ba… po miesiącu konsultowałem się z Panią Joanną z Vitalii w kwestii zmniejszenia porcji, ponieważ nie byłem w stanie wszystkiego zjeść. Pani Joanna, jak zwykle (o czym kilka linijek niżej), szybko i profesjonalnie wyjaśniła mi, co i jak w tym temacie mam robić. Mój spadek wagi zaczął być dostrzegany przez otoczenie. W pracy koledzy zaczęli żartować z moich pudełeczek z sałatkami, zajadając się kanapkami z boczkiem. Oczywiście żarty były delikatne, a nawet miłe oraz… dało się wyczuć delikatną nutę zazdrości. Gdy zrzuciłem około 8 kg „sprzedałem” pomysł na chudnięcie kilku znajomym, którzy do dziś z powodzeniem stosują diety Vitalii.

Jak się powie A...

Postanowiłem pójść za ciosem. Zwiększyłem aktywność fizyczną (w marcu, kwietniu łyżwy, a gdy zrobiło się cieplej to rower), ale to było dopiero preludium. Najważniejszą decyzję podjąłem, gdy spadek wagi doszedł do 10 kg. Odstawiłem papierosy. Paliłem 25 lat, ostatnio około półtorej paczki dziennie. Zanim rzuciłem, konsultowałem się z Panią Joanną i za jej radą zmieniłem na okres dwóch tygodni dietę na „rzucam palenie”. Myślałem o rzuceniu od ładnych kilku lat, ale bałem się, że przytyję, co przy mojej, nabytej już otyłości byłoby mało estetyczne. Z Vitalią udało się bez najmniejszych problemów. Tak, jak przy rzucaniu złego odżywiania się nie czułem głodu, tak podczas rzucania palenia nie czułem głodu nikotynowego. Mogę zatem śmiało powiedzieć, że odniosłem podwójny sukces. Zrzuciłem 13 kilogramów (na początek – bo cel to 20) i odstawiłem papierosy. Jedynym kosztem, jaki ponoszę jest zakup nowych ubrań, ale z drugiej strony nie wydaję pieniędzy na papierosy.

Na koniec kilka rad

Po pierwsze, jeśli się wahacie czy warto zapłacić, czy nie jest to kolejna tak zwana pseudodieta… spróbujcie, ryzykujecie niewiele, a zyskać można naprawdę dużo.

Po drugie, gdy już zaczniecie… znakomitym pomysłem jest umożliwienie użytkownikowi układania sobie planu posiłków – po trzecim takim układaniu można dojść do niejakiej wprawy i zajmuje to kwadrans, a plan można ułożyć tak, by posiłki były i smaczne i wygodne w przygotowaniu.

Po trzecie, pytajcie pytajcie pytajcie (nie mnie oczywiście, lecz dietetyczek) – na każde pytanie otrzymacie szybką i fachową odpowiedź.

Po czwarte, nie wmawiajcie sobie, że to trudne i że na przykład bez czekolady nie możecie żyć. To nieprawda – chcieć to móc.

Po piąte, czasem trafia się jakiś grill czy rodzinna uroczystość u cioci… z autopsji wiem, że można "przyjąć" jakiś grillowany kawałek mięsa lub innego sernika, ale z głową i umiarem – od kilku gram czegoś, co wykracza poza plan posiłków nie przytyjecie z powrotem dziesięciu kilogramów.

Tego, co już osiągnąłem, nie uważam za jakiś wielki sukces… jestem wręcz zdziwiony, że tak łatwo mi to przyszło. Jestem też pewien, że osiągnę to, co zamierzam. I nie dlatego, że jestem jakimś wyjątkowym człowiekiem, który ma jakąś wyjątkowo silną wolę – tacy są raczej w telewizorze. Myślę, że to dlatego, iż diety Vitalii są prawdziwymi dietami, układanymi przez fachowców. No i… palenie da się rzucić jakoś tak bezboleśnie i bez tycia.