> Nigdy nie zrozumiem kobiet, ktore naciskaja faceta
> na slub. Nawet jesli ulegnie, to co to za
> satysfakcja brac slub ze swiadomoscia, ze facet
> robi to dla swietego spokoju/bo rodzina naciska/bo
> dziewczyna naciska, a nie z wewnetrzej,
> nieprzymuszonej woli?
Ja tez tego pojąć nie mogę. Nie wiem dlaczego ludzie tak boja się opinii innych, że żenią się bo już "nie wypada" tak długo chodzić ze sobą. Teraz pytają o ślub. Po ślubie będą pytac o dziecko, potem o kolejne. Nikt nie może dyrygowac naszym życiem - "bo nie wypada". Ja jestem ze swoim M. 3 lata i ani myśleć mi o ślubie. Wiele osób się dopytuje ale odpowiadam, że "na razie jest mi tak dobrze, a ślub będzie kiedy przyjdzie na to czas"
Przestań naciskać na niego przez pewien czas, nie poruszaj tematu ślubu przez kilka dni, zobaczysz jego reakcję. Nie można nic na siłę robić. A rok to bardzo długo.
ja chyba rozumiem.. chodzi o to zeby pozniej nie zalatwiac wszystkiego na odleglosc i zrobic to poki jest mozliwosc szybszego dojechania na miejsce..
Myśle ze jezeli przetrwacie rok rozłaki w narzeczenstwie, pozniej wspolne zycie u niego w narzeczenstwie to chyba nie bedzie duzej krzywdy jak wrocicie do Polski i poczekacie jeszcze rok na ten slub bo mniej wiecej tyle by zalatwienie wszystkiego potrwalo... Wiec ze spokojem kilka dni przerwy w rozmowach ślubnych i potem ewentualnie zpytaj jak on to widzi i czy w ogole to widzi :)
Życze powodzenia
ja chyba rozumiem.. chodzi o to zeby pozniej nie zalatwiac wszystkiego na odleglosc i zrobic to poki jest mozliwosc szybszego dojechania na miejsce..
Myśle ze jezeli przetrwacie rok rozłaki w narzeczenstwie, pozniej wspolne zycie u niego w narzeczenstwie to chyba nie bedzie duzej krzywdy jak wrocicie do Polski i poczekacie jeszcze rok na ten slub bo mniej wiecej tyle by zalatwienie wszystkiego potrwalo... Wiec ze spokojem kilka dni przerwy w rozmowach ślubnych i potem ewentualnie zpytaj jak on to widzi i czy w ogole to widzi :)
Życze powodzenia