nasi rodzice też powoli zaczynają przestać się dogadywac...niestety...najgorszy i tak jest mója teść, bo uparł się że musi zaprosić jakąś daleką rodzinę i nikt nie jest w stanie go przekonać....nawet mój narzeczony, który ma taki sam charakter i niestety w niektórych sytuacjach zachowuje się jakby był wszechwiedzacy. i taki jest mój przyszły teśc- owszem- jest starszy, przeżył więcej, ale jak zaprosi za dużo ludzi, to jego część rodziny, która przyjdzie ponad ustalone granice będzie chyba siedzieć przed salą, z mojej strony jest ok, więc o swoich gości niech on się martwi! tak się boję sytuacji, że przyjdzie więcej osób niż sala mieści, że szok. i nic mnie bardziej teraz nie martwi. ale stwierdziłam, że to jego goście i niech on się martwi gdzie ich pomieści! wrrr...normalnie jak o tym myślę, to ogarnia mnie taka złośc.
poza tym teść strasznie siędo wszystkiego wtrąca...jak zamówiliśmy zespól, to miał pretensje, że jego nie byo jak podpisywaliśmy umowe...chore!! w końcu to nasze wesele i mimo, że rodzice płacą, to w niektórych kwestiach nie powinni się wtrącać. ale on robił już wesela dwojgu dzieci i wszystko im załatwiał, dlatego teraz jak my sami robimy pewne rzeczy, to ma pretensje. szkoda gadać