7 marca 2010, 15:52
(List #1511)
Ja już wróciłam do domu, niestety... fajnie mi się jeździło, odbyło się prawie bez zakwasów (w każdym razie u mnie, bo reszta towarzystwa - która jeszcze 2 lata temu biła mnie na głowę - wymiękała), za to mam kilka niezwykle malowniczych siniaków na nogach. Jak zliczyłam czas z paragonów, to wyszło mi 20 godzin jazdy... powiedzmy, że z 5 trzeba odliczyć na wyciąg krzesełkowy, ale i tak uważam, że to całkiem niezły wynik.