23 kwietnia 2009, 22:58
(List #7)
Balonic, wiem o czym mówisz.. Pobudka 6 rano, szykować siebie, dwójkę dzieci, później przedszkole, praca, odebrac dzieci, w domu obiad dla męża (jak to dobrze że są duuże garnki), kolacja dla dzieci i jest po godz. 19-tej. Weekendy są cool.. odrobina wytchnienia ;) Ale.. jak zobaczyłam na wadze to coś, co mnie mało o zawał nie przyprawiło, powiedziałam dość.. Nie no.. tak nie moze być! Aż taka stara nie jestem, mogłabym się podobać - na poczatek sobie ;) I.. mimo że padam, mam dość, ochotę powyć do księzyca, to siadam na rowerek i pedałuje.. Jak na razie mi jakoś idzie, choć było lepiej ;)
To co dziewczyny.. jakie stawiamy sobie wyzwania?