Życie singla,czyli relacje damsko-męskie

  • Dostępność: Otwarta
  • Utworzona: 2 lata temu
  • Założyciel: paka83
  • Członków: 51 osób

Każdy powinien mieć kogoś, z kim mógłby szczerze pomówić, bo choćby człowiek był nie wiadomo jak dzielny, czasami czuje się bardzo samotny. ? Ernest Hemingway Zapraszam wszystkich singli:))

 

Nowy temat Lista tematów


Temat:

Sama


zagrubaania1982

Dołączył: 2010-08-29 15:56:50

Miasto:

Listów: 5

Napisano rok temu

(List #61)

witaj justwawa

GirlFromTheBar

Zdjęcie użytkownika

Dołączył: 2010-10-14 19:41:14

Miasto:

Listów: 1

Napisano rok temu

(List #62)

czesc jestem singlem i jestem z tego dumna!
kazdy facet z jakim zdarzylo mi sie byc wykorzystywal moja niepewnosc siebie i brak samozaparcia...
od dzis juz sie nie dam!
dzis jestem pania wlasnego losu

Pasek wagi

RomkaKromka

Dołączył: 2010-12-19 22:03:06

Miasto: Warszawa

Listów: 1

Napisano rok temu

(List #63)

Witajcie Laseczki :*
Ja tez jestem sama i ... doskwiera mi to już czasem nie mam sie komu wygadać ( bo przyjaciółek nie chce dreczyć ! :P) Piotrzebuje kogoś .hmmm  z kim mogę pogaac tak troche inaczej ?:) aChh a najbardziej wkurza mnie że co chwilę widzę zakochana parę spacerującą przez ulice !!! BLE ! Może lepiej być samym : P

Kara1234

Dołączył: 2010-12-26 23:34:02

Miasto: Łódź

Listów: 1

Napisano rok temuEdytowane przez Kara1234 rok temu

(List #64)

Pierdolcie to! :)

Też jestem sama. Co prawda jest jeden facet z którym się spotykam, jest miło, przyjemnie i wiadomo, ale nie darzę go szczególnym uczuciem. On mnie zresztą też. A jeśli tak, to bardzo dobrze się z tym kryje ;D Lubimy ze sobą gadać, wygłupiać się, całooooowaaaaać itp., ale nic z tego nie będzie. Nie jestem z tego powodu mega szczęśliwa, wolałabym, żeby komuś (niekoniecznie jemu) na mnie zależało, ale co zrobić?

Dziewczyny - faceci są źli :) Ogólnie. Wiadomo, że są nam potrzebni, chcemy, żeby nas kochali, my chcemy ich kochać, jest nam z nimi dobrze, zajebiście, ale oni są źli. :)

Nie wiem, czy tym postem, robiąc z siebie idiotkę, poprawiam Wam humor, (czy jak to na dyktandzie napisałam CHumor O.o) czy tylko pogłębiam Waszą depresję... W każdym razie chcę Wam tylko powiedzieć, że do tych spraw musimy podchodzić z dystansem. Jeśli jest obok nas ktoś (samiec), przy kim czujemy się dobrze, kto darzy nas uczuciem i kogo my też nim darzymy - to wspaniale :) Doceńmy to i starajmy się, aby to szczęście trwało jak najdłużej. Ale jeśli kogoś takiego nie ma - trudno. Nie możemy się tym załamywać. Jest naprawde (na prawdę????) wiele, ba!, MNÓSTWO ważniejszych rzeczy (* - odsyłam do końca postu, tam kończę tą myśl). Skupmy się na nich, a ktoś się na pewno znajdzie ;) Prawdopodobnie pierdolę zupełnie od rzeczy bo sama nie do końca wiem, co chciałam Wam przekazać... "I'm loosing my way", jak to powiedziała moja koleżanka szukając windy. (kolejna rzecz pierdolnięta od czapy).

Na koniec tego żenującego orędzia chciałam zacytować pewne zdanie z piosenki Marilyna Mansona - Minute of Decay. Prawdopodobnie nie ma ono nic do rzeczy, ale podoba mi się. No i on ma taki śliczny głos jak to śpiewa <3 I nie tylko to ;D

"I'm on my way down now, I'd like to take you with me, I'm on my way down...."

 

* - Wiem, że nie sprawiam wrażenia osoby uduchowionej (zaglądając na mój "profil", czy tam "pamiętnik" utwierdzicie się tylko w tym przekonaniu), ale przez jakiś rok doświadczyłam niesamowitej, najpiękniejszej i najbardziej nieskazitelnej miłości. Był to czas, dokładnie rok, przez który można powiedzieć, byłam nawrócona, miałam kontakt, bliski, z Bogiem. (od razu powiem, że nie jestem katoliczką, tylko protestantką - chrześcijanką ewangeliczną, i że raczej średnio wierzę w to, że katolicyzm może przybliżyć nas do tego uczucia, ale to już nie na to forum ;D)

Nie chcę Wam tu snuć kazań, tylko powiedzieć, tudzież napisać, że każda/y z nas ma jakąś pustkę w sercu. I nie ważne co zrobimy, nie zapełnimy jej żadnym "ludzkim" uczuciem. Może nam się wydawać, żę jesteśmy zupełnie szczęśliwe, że niczego nam nie brakuje, ale to tylko bullshit. Że tak kolokwialnie się wyrażę. To jest tylko pozorne szczęście. Tą pustkę może zapełnić tylko miłość do Boga. I powiem Wam, że ten rok, kiedy miałam niesamowite szczęście odczu (chwilę, bo zadzwonił najebany kolega i złapałam banię, muszę od początku przeczytać, żeby złapać wątek). Aaa, ok. W kązdym razie ten rok, kiedy miałam niesamowite szczęście odczuwać tą miłość, był niezaprzeczalnie najlepszym rokiem w moim życiu! I to nie jest takie byle co, tym bardziej, że w tym czasie (miałam jakoś 15-16 lat) miałam fatalny kontakt z mamą, babcią, które są moją jedyną rodziną, w tamtym okresie przeżyłam naprawdę dużo śmierci osób bliskich, jak i paru znajomych. Byłam wyrzucana z domu, miałam naprawdę dużo problemów, jak na tamten wiek i odporność psychiczną. I powiem szczerze, że jak analizuję to wszystko w upływem czasu, to dziwię się, że nic sobie nie zrobiłam. Co więcej - byłam wtedy w głębi duszy szczęśliwa. Owszem - płakałam, miałam "załamki", ale i tak byłam szczęśliwa przez tą miłość. To było niesamowite! Serio. I wiem, że porzucenie tego było najgorszą rzeczą, jaką zrobiłam. A teraz, tak jak jest to napisane w Biblii - staczam się. ;) Miewam depresje, bezsenność, życie się pierdoli jednym słowem. Źle w życiu, w szkole.

Ale jeśli Wy chcecie być w pełni szczęśliwe, to skupcie się na miłości do Boga. On Wam da to, czego zapragniecie i najbardziej zajebistego faceta, z którym będziecie miały raj na ziemi! Same sobie takiego nie znajdziecie. I nie popełniajcie tego błędu co ja ;)

Przepraszam, że zrobiłam taki wywód. Nie chcę nikogo zanudzać, ani do niczego nakłaniać. Jeśli to obraziło czyjeś uczucia, albo zupełnie nie nadaje się do tego wątku, to przepraszam ;)

Pozdrawiam.

 

madzialenkaaa1

Dołączył: 2011-02-12 21:44:06

Miasto: Warszawa

Listów: 1

Napisano rok temu

(List #65)

Witajcie, widzę, że już dawno nikt tu nie zaglądał. Szkoda bo chętnie bym z kimś pogadała, z kimś kto tak jak ja jest samotny. Dziś po trzech latach związku rzucił mnie facet i nawet nie wiem dlaczego. Ciężko mi bo poświęciłam dla niego wiele rzeczy i myślałam, że to ten jedyny na całe życie. Zdarzyło się dziś wiele rzeczy i padło wiele niepotrzebnych słów, które bardzo bolą, ale muszę z tym żyć. Dochodzę do wniosku, że nigdy nie ułożę sobie życia na nowo, że nic mnie już w życiu nie czeka. Pewnie powiecie, że gadam głupoty, ale ja dziś i pewnie przez wiele następnych dni będę tak czuła i myślała. Moje życie straciło sens, wszystkie plany i pragnienia prysły. Oszukuję samą siebie, że może wróci, ale zbyt wiele rzeczy się dziś wydarzyło, padło zbyt wiele słów i to niemożliwe. Straciłam osobę, która była dla mnie najważniejsza w życiu i nie wiem jak mam dalej żyć. Tęsknię, płaczę, myślę....

anusiak2607

Dołączył: 2011-02-14 08:38:34

Miasto: Zamość

Listów: 1

Napisano rok temu

(List #66)

Kochana ja przechodziłam to samo,po 4 latach,po zaręczynach usłyszłam nagle że moj pan nie jest gotowy i wszystko sie skończylo,myslalam ze nigdy sie nie podniose a jednak sie mylilam,minal rok od tamtego czasu i jest juz dobrze aczkolwiek nie jest tez rewelacyjnie,mam gorsze dni i wracam do tego co bylo ale to nie ma sensu bo to mi w niczym nie pomaga,uwierz mi bedzie dobrze,nie bedzie lekko ale po kazdej burzy wychodzi slonce i jestem happy singlem i mysle teraz tylko o sobie a facet? moze kiedys jakis sie znajdzie ale bedac w zwiazku zapomnialam o sobie,teraz zaczelam to zmieniac,glowa do o gory

angella1987

Dołączył: 2011-09-12 15:06:17

Miasto: Warszawa

Listów: 1

Napisano 9 miesięcy temu

(List #67)

Od listopada jestem sama. W sumie wiedziałam, że związek nie ma szans przetrwania i nie było mi szczególnie przykro jak się rozstawaliśmy. Właściwie traktowałam to jako lek po wcześniejszym związku. Postanowiłam, że zacznę bardziej świadomie i rozsądnie wybierać potencjalnych partnerów, żeby  ie tracic czasu na znajomości, które od razu skazane są a porażkę. I dlatego jestem sama. Próbowałam zrobić coś pożytecznego i nawet wiele rzeczy zrobiłam. Niestety właśnie teraz zaczęła doskwierać mi samotność. I to bardzo..Nie ma się co oszukiwać, potzrebuję męskiego ramienia, chcę poczuć się kobietą, bo teraz czuję się zbyt silna i samowystarczalna....

SnowAngel

Zdjęcie użytkownika

Dołączył: 2012-04-15 09:26:54

Miasto: Nowe Laski

Listów: 1

Napisano miesiąc temu

(List #68)

Witam! czy ktoś tu żyje? Chciałam dołączyć do jakiejś aktywnej grupy a tu proszę, wydaje mi się, że singielki wymarły. Bardzo chętnie bym sobie porozmawiała z innymi singielkami, ale widzę, że ostatni post 7 miesięcy temu... co jest dziewczyny?

Postanowienie noworoczne: uzyskać prawidłowe BMI do lipca!
Pasek wagi