Dołączył: 2010-04-06 14:29:43
Miasto: Warszawa
Listów: 4
Napisano 2 lata temu
(List #10)
Witam,
Droga anna844, prosisz o ewentualne rady, żadnej nie udzielę, ale w głowie kłębią mi się miliony sprzecznych myśli więc spróbuję coś napisać.
Samotni i samotne w sieci i w życiu? Czy nie jesteśmy samotne na własne życzenie? Czy nie udajemy, że jesteśmy silne, wszystko u nas dobrze i same damy sobie radę? Albo jeszcze gorzej – nie udajemy, jesteśmy właśnie takie, jesteśmy silne, przecież nikogo nie potrzebujemy, przecież nasze szczęście nie może być uzależnione od kogoś innego, to tylko od nas zależy to czy jesteśmy szczęśliwi. Wystarczy właściwie pokierować własnym życiem, wyznaczać sobie cele, dążyć do ich realizacji, daje to dużo satysfakcji i radości. Najbardziej obrazowy przykład: gdy jestem w górach, wyznaczam sobie trasę i cel, droga na szczyt jest męcząca i czasami trudna, czasami wydaje się, że już nie dam rady, muszę odpocząć, ale to nic w końcu i tak pójdę dalej. Zdobycie szczytu to wielka radość i satysfakcja, możliwość oglądania wspaniałego widoku, ale trzeba pamiętać o tym, że po drodze na szczyt też są piękne widoki, czasami piękniejsze niż ze szczytu i bardziej unikatowe, np. gdy wyjdzie się z lasu na zbocze góry i po przeciwnej stronie widzi się obłok niesamowicie otaczający sąsiedni szczyt. (Podobnie jest z odchudzaniem;-)
Byłam z kimś 5 lat. Nie było idealnie więc podjęłam decyzję o rozstaniu z przekonaniem, że skoro nie jestem szczęśliwa to jest to dobra decyzja. Byłam przekonana, że nie jestem szczęśliwa przez niego i że samej będzie mi lepiej, że na moje samopoczucie nie będzie już wpływać czyjeś zachowanie, nie będzie mnie denerwować, nie będziemy się spierać o codzienne czynności, nie będę od niego zależna, nie będzie mnie ograniczał. Narastała we mnie frustracja, im dłużej to trwało tym bardziej nie wiedziałam co powinnam zrobić, aż w końcu musiałam coś zrobić, no i w jednej chwili zakończyłam 5 lat miłości, bo to była, a może nawet ciągle jest miłość.
Od tego momentu minęło 5 miesięcy (chyba nawet dokładnie dziś mija), a ja ciągle nie mogę pogodzić się z własną decyzją, a raczej ciągle nie wiem czy była słuszna. Dziś wszystko wygląda inaczej. Chciałam, żeby moje życie było bardziej … (sama już nie wiem). Nie chciałam, żeby skończyło się tak, że wracam do domu i codziennie gotuję dla męża obiad, bałam się rutyny i nudy. Dziś wiem, mogłam o to zadbać będąc właśnie z Nim, razem mogliśmy o to zadbać, może nie udałoby się, może i tak by się rozpadło, ale może jednak…
Z drugiej jednak strony, gdybym nie podjęła tej decyzji, może nigdy nie przemyślałabym tylu spraw, choć i tak nie potrafię jeszcze sformułować wniosków.
Tak, jestem samotna, … wewnętrzna pustaka choć milony myśli.