widzę, że z tematu o "cenach" ślubu, zszedł temat na to jaki kościół jest zepsuty i okropny.
Jestem katoliczką, praktykującą i nie uważam się za osobę zaślepioną, albo taką która potrzebuje przebudzenia. a niektóre komentarze naprawdę mnie zabolały.
Kościół to nie tyle instytucja, co ludzie. Jeśli coś się w nim złego dzieje, to właśnie przez ludzi.
Nie można uogólniać, że jak gdzieś znalazła się zakonnica ze spiralką albo gdzieś jest podejrzany ksiądz o niezachowywanie celibatu, to cały kościół jest zły ( z drugiej strony większość takich sensacji, to czyste plotki, nie wiem skąd tyle złośliwości w ludziach).
Z drugiej strony zastanawia mnie, że właśnie osoby, które odcinają się kategorycznie od kościoła, twierdzą, że nie chcą mieć z nim nic wspólnego, zawsze są najlepiej poinformowane i tak bardzo udzielają się w takich dyskusjach.