Temat: Tygodniowe rozłąki z ukochanym ....

stazi24

Dołączył: 2010-03-02

Miasto: Gliwice

Listów: 3645

29 lipca 2010, 18:44 (List #1)
jak  w temacie moze ktoras z was wlasnie widuje swojego kochanego raz na tydzien  raz na dwa- jak sobie z tym radzicie - uwazacie ,ze to wzmacnia Wasze relacje czy raczje w druga strone...co myslicie o takich zwiazkach??
Początkowa sylwetka Obecna sylwetka Mój cel

andzia2803

29 lipca 2010, 18:47 (List #2)
ja w takim związku jestem już od 2 lat,czasami jest tak,że nie widzimy się cały miesiąc i powiem tylko tyle,że jest ciężko i choc wciąż ze sobą jesteśmy to chyli się stopniowo ku upadkowi

Fenii

Dołączył: 2010-07-19

Miasto: Tsarevo

Listów: 2403

29 lipca 2010, 19:01 (List #4)
zawsze jest lepiej miec kogos blisko przy sobie... ja sie codziennie z nim kontaktuje np za pomoca tel i tez mi to duzo daje... ;) ale jednak ciezko czasami
Pasek wagi

Menthe

Dołączył: 2010-04-27

Miasto:

Listów: 828

29 lipca 2010, 19:26 (List #5)
Odkąd mój facet wyjechał na studia do innego miasta (Olsztyn-Łódź) i dzieli nas tyle km, to widzimy się raz na kilka tygodni. Ostatnio był nawet czas, kiedy raz na miesiąc. Niestety nasze relacje się pogorszyły :( Staramy się jakoś to układać, robimy wszystko żeby nic nie zepsuć, żeby to się trzymało (bo od października ja też będę w Łodzi) ale ja czuję, że jest gorzej. Częściej się kłócimy, wkurzamy się łatwo na siebie.
To niestety nie jest fajne...
Postanowienie wakacyjne: ważę teraz 57 kg i nadal ćwiczę żeby mieć płaski brzuszek :)
Pasek wagi
Początkowa sylwetka Obecna sylwetka Mój cel

stazi24

Dołączył: 2010-03-02

Miasto: Gliwice

Listów: 3645

29 lipca 2010, 19:34 (List #6)
coz ja doswiadczam rozlaki nie dluzsze niz tygodniowe ale , ze wczesniej widywaismy sie czescie jest mi teraz smutno gdy tak dlugo Go nie widze a swoja droga mam delikatne wraznie ,ze jednak te rozlaki nieco wzmocnily nasz zwiazek to takie dziwne uczucie z jednej storny rozrywa mnie ,ze tak dlugo (dla mnie to dlugo) Go nie widze a z drugiej kiedy Go zobaczyc moge ogrania mnie taaka euforia bo jestem taka steskniona i widze ten blask w Jego oczach hmm sama juz nie wiem co lepsze ....ale reasumujac ogarnia Mnie dzika tesknota i z tym mi ciezko sobie poradzic....
Początkowa sylwetka Obecna sylwetka Mój cel

lesnakonwalia

Dołączył: 2010-06-21

Miasto: Mińsk Mazowiecki

Listów: 320

29 lipca 2010, 19:40 (List #7)
Mam dokładnie tak samo. Mnie i mojego faceta dzieli 60km w dodatku on pracuje 12 godzin dziennie, 2 razy na dzien chodzi do pracy. Zostają nam tylko weekendy a czasem i to nie. Ja wariuję z tęsknoty, zwłaszcza, że ten weekend pewnie nam razem nie wypali;/
Początkowa sylwetka Obecna sylwetka Mój cel

stazi24

Dołączył: 2010-03-02

Miasto: Gliwice

Listów: 3645

29 lipca 2010, 19:49 (List #8)

lesnakonwalia

widzisz Nas dzieli przez ten tydzien 300 km -cholerne delegacje...., do domu przyjezdza tylko na weekend - i spedzamy Go razem ale kiedy nadchodzi czas rozstania znow na kolejny tydzien chce mi sie ryczec ryczec ryczec...., kiedys napisal mi ,ze przerpasza ,ze placze przez NIego i ,ze cierpie ,ze mnie krzywdzi  coz zle zrozumial moje lzy nie plakalam przez Niego tylko za NIm z tesknoty i smutku .. znow jak glupia wyczekuje soboty , odliczam - wlasciwie nigdy nie sadzilam ,ze kiedykolwiek bede zdolna do tak mocnego uczucia i potrzeby Bycia z Nim...
Początkowa sylwetka Obecna sylwetka Mój cel

CzarnaOrchidea

31 lipca 2010, 14:16 (List #10)

Nas dzieli 350km.

Raz na tydzień? Chciałabym się z nim widzieć choć raz na tydzień! U nas średnia do raz na miesiąc, dwa :/


Prawie ciągle rozmawiamy przez telefon i trwamy tak już 14miesięcy, ale powoli ta rozłąka mnie wykańcza :(