90 minut jazdy z małą w wózku i dobre 1000 cal mniej
.
.


wyobrażacie sobie takie rozpędzone sto kilo żywej wagi na parkowej alejce!!!
albo ten huk jak już padnę na beton!!!
Dokładnie tak. Liczę to
jak dla jazdy na łyżwach, chociaż jest to duże uproszczenie i przybliżenie
(potwierdził to też mój dietetyk). Na łyżwach jest mniejszy wysiłek (moje
subiektywne odczucie, ale nie tylko moje). Poza tym w moim przypadku było tego
więcej. Jazda z obciążeniem, tj. pchałem przed sobą wózek z córeczką. Uwierz
mi, tylko na pozór wydaje się, że to żaden wysiłek. Już drugiego szkraba mam ze
sobą podczas śmigania na rolkach. Mam w tym jakieś doświadczenie. A mojego
trzylatka nie chciałbym już wozić. To już nie byłaby przyjemność, a katorga. Już
zeszłej jesieni, nie byłem z nim w stanie dłużej jeździć niż godzinkę. Nogi, a
właściwie uda odmawiały mi posłuszeństwa i łapały mnie skurcze. Aż w
samochodzie nie było za bezpiecznie.
Wydaje mi się, że można
zadać takie pytanie na forum. Może, ktoś się dogrzebał do właściwych danych.