Jessie - fajna metoda :) Kupować tylko jeden rodzaj czekolady i jeść aż do znudzenia.
Truskawkka93 - po przeczytaniu Twojej wypowiedzi i odpowiedzi innych doszłam do wniosku, że i ja jestem uzależniona od czeklady. Ja muszę mieć w domu czekoladę, bo inaczej czuję się tak, jakbym nie miała w domu wody, prądu lub okna :) Tylko, że ja mam w domu ciągle kilka rodzajów czekolad - od białej, przez gorzką, mleczną i całe spektrum nadziewanych. Lubię nowości, namiętnie kupuję te, których nie jadłam (choć chyba już nie ma takich) i próbuję. Ale ja próbuję po 1 kostce z każdego rodzaju (czyli łącznie na raz jem ok 3 kostki) i odkładam na później. Później, jak mam ochotę - a zwykle mam - jem znowu kostkę, może dwie czekolady, która mi najbardziej smakowała. I odkładam do następnego dnia. Dzięki temu jem dziennie ok 4 kostek czekolad różnych i to mi starcza :)
Kiedyś potrafiłam zjeść ich dużo więcej, szczególnie w weekendy - miałam takie postanowienie, że w ciągu tygodnia nie jem, a w weekendy tak i kończyło się na tym, że w weekend opychałam się czekoladą (czy generalnie słodyczami, bo to dotyczyło wszystkich słodyczy) bo wiedziałam, że od poniedziałku nie będę mogła. Teraz, kiedy ten zakaz zniosłam i wiem, że zawsze kiedy chcę mogę sobie skubnąć odrobinę czekolady wcale jej tak bardzo niepotrzebuję. Spróbuj i Ty dac sobie taki luz psychiczny, może Tobie też to pomoże.