Nowy temat Lista tematów


Temat:

Uzależnienie od czekolady - na poważnie.



Luiza88

Dołączył: 2011-12-01

Miasto: Lublin

Listów: 218

7 lutego 2012, 22:23 (List #11)
ciekawe.. ja mam to szczęście ze nie wyobrazam sobie zjeść całej tabliczki czekolady...nie to ze mi nie smakuje ale kojarzy mi sie to z bombą tłuszczu i cukrów.. inna sprawa że cista zjem spokojnie pół blachy a to tez cukry.. ;))
Pasek wagi
Początkowa sylwetka Obecna sylwetka Mój cel

Truskawkka93

Dołączył: 2011-11-28

Miasto: Białystok

Listów: 28

7 lutego 2012, 22:32 (List #12)
Och, jak bardzo Ci zazdroszczę. Zawsze nurtowało mnie to, jak to jest nie szaleć za czekoladą? ;) Chociaż, ciastem też nie pogardzę, ale przynajmniej umiem w pewnym momencie powiedzieć 'stop'. 
Pasek wagi
Początkowa sylwetka Obecna sylwetka Mój cel

jessie

Dołączył: 2005-11-26

Miasto: Poznań

Listów: 152

8 lutego 2012, 10:21 (List #13)
Truskawkka, ja Ciebie rozumiem, bo też mam ten problem, choć w dużo mniejszym stopniu. Na tyle mniejszym, że w domu mogę przechowywać czekoladę i nawet udaje mi się nie zjeść całej tabliczki od razu, jak ją rozpakuję. Miesiąc temu stwierdziłam, że przechodzę na dietę i w ogóle staram się jeść co najwyżej 1-2 kostki albo 1 ciastko z czekoladą (w ciągu tygodnia), ale w weekend sobie popuszczam i pół tabliczki dziennie plus cukierki (za Michałki dałabym się pokroić) to norma. Ale zauważyłam u siebie coś jeszcze przez ten miesiąc - kiedy już jestem w sklepie i wyląduję w tej "niebezpiecznej strefie", to wybrzydzam straszliwie. Uruchamia mi się logika, która mówi, że im więcej kakao, tym lepiej, więc szukam tych gorzkich, a jak poczytam skład, to się okazuje, że np. mają tego kakao za mało (w porównaniu do gorzkiej Wedla wszystkie inne standardowe gorzkie mają go mniej), a jak mają więcej, to albo już je sprawdziłam i wiem, że są niedobre (przynajmniej dla mnie), albo kosztują kupę kasy, bo to już wyższa półka. W ten sposób mam zawsze zapas kilku tabliczek gorzkiej Wedlowskiej, na którą już prawie patrzeć nie mogę, bo mi się nudzi, innych prawie nie kupuję, i w ten sposób udaje mi się jeść tego czarnego szaleństwa mniej. Ale jeżeli ktoś postawiłby przy mnie miskę z czekoladkami, to też bym zeżarła wszystko... :(
Postanowienie noworoczne: Nie pracować więcej niż 10 godzin na dobę...
Pasek wagi
Początkowa sylwetka Obecna sylwetka Mój cel

MartaF

Dołączył: 2005-12-06

Miasto: Warszawa

Listów: 26

8 lutego 2012, 13:46 (List #14)

Jessie - fajna metoda :) Kupować tylko jeden rodzaj czekolady i jeść aż do znudzenia.

Truskawkka93 - po przeczytaniu Twojej wypowiedzi i odpowiedzi innych doszłam do wniosku, że i ja jestem uzależniona od czeklady. Ja muszę mieć w domu czekoladę, bo inaczej czuję się tak, jakbym nie miała w domu wody, prądu lub okna :) Tylko, że ja mam w domu ciągle kilka rodzajów czekolad - od białej, przez gorzką, mleczną i całe spektrum nadziewanych. Lubię nowości, namiętnie kupuję te, których nie jadłam (choć chyba już nie ma takich) i próbuję. Ale ja próbuję po 1 kostce z każdego rodzaju (czyli łącznie na raz jem ok 3 kostki) i odkładam na później. Później, jak mam ochotę - a zwykle mam - jem znowu kostkę, może dwie czekolady, która mi najbardziej smakowała. I odkładam do następnego dnia. Dzięki temu jem dziennie ok 4 kostek czekolad różnych i to mi starcza :)

Kiedyś potrafiłam zjeść ich dużo więcej, szczególnie w weekendy - miałam takie postanowienie, że w ciągu tygodnia nie jem, a w weekendy tak i kończyło się na tym, że w weekend opychałam się czekoladą (czy generalnie słodyczami, bo to dotyczyło wszystkich słodyczy) bo wiedziałam, że od poniedziałku nie będę mogła. Teraz, kiedy ten zakaz zniosłam i wiem, że zawsze kiedy chcę mogę sobie skubnąć odrobinę czekolady wcale jej tak bardzo niepotrzebuję. Spróbuj i Ty dac sobie taki luz psychiczny, może Tobie też to pomoże.

 

Początkowa sylwetka Obecna sylwetka Mój cel

Truskawkka93

Dołączył: 2011-11-28

Miasto: Białystok

Listów: 28

8 lutego 2012, 21:51 (List #15)
jessie - właśnie tu leży problem - w powiedzeniu sobie "stop" w odpowiednim momencie, czyli po 3,4 kostkach. Jest to dla mnie nie wykonalne, bo ta myśl, że czekolada jest w pobliżu i czeka na mnie, nie da mi spokoju dopóki jej nie zjem. Wiem, bo sprawdzałam wiele razy ;)
Dzisiaj jest już mój trzeci dzień bez czekolady, bo podobnie jak koleżanka powyżej, założyłam sobie, że słodycze jem tylko w weekend. Ale faktycznie, kończy się to nieopanowanym obżarstwem, więc muszę chyba zmienić metodę. Może kupię sobie jutro tabliczkę gorzkiej i spróbuję, zbiorę wszystkie swoje siły, zjem dwie kostki i zostawię na kolejne dni...
Jutro dam znać, czy się udało ;> 
PS: już na samą myśl, że kupię jutro czekoladę robi mi się błogo, więc powstrzymanie się przed zjedzeniem całej będzie nie lada wyczynem! ;)
Pasek wagi
Początkowa sylwetka Obecna sylwetka Mój cel

jessie

Dołączył: 2005-11-26

Miasto: Poznań

Listów: 152

8 lutego 2012, 22:01 (List #16)
No ja w weekendy dietę odpuszczam sobie totalnie, zwłaszcza, że staram się wtedy spędzać czas z moim TŻ, a on mimo że sam ze słodyczy najbardziej lubi schabowe, zawsze dostarcza mi zapas czekolady/cukierków/ptasiego mleczka/itp. Do tego butelka/dwie/trzy wina, gotowany przez niego obiad, który do dietetycznych nigdy nie należy (zawsze coś smażonego, z dużą ilością sosu, sera itp.). Więc olewam wszystko i pakuję w siebie wszystko, na co mam ochotę, nie tylko słodycze. Może dlatego udaje mi się w tygodniu nie jeść aż tyle słodyczy. Np. dzisiaj - 1 kostka gorzkiej wedlowskiej. Pyyyszna była... :) Reszta wylądowała głęboko w szufladzie, za pudełkami z herbatą i waflami ryżowymi. No ale w tej samej szufladzie mam zestaw ciastek czekoladowych... Zbożowe bo zbożowe, ale długo one tam nie pobędą...
A Tobie oczywiście życzę powodzenia :)
Postanowienie noworoczne: Nie pracować więcej niż 10 godzin na dobę...
Pasek wagi
Początkowa sylwetka Obecna sylwetka Mój cel

Truskawkka93

Dołączył: 2011-11-28

Miasto: Białystok

Listów: 28

9 lutego 2012, 18:19 (List #17)
Według rady, kupilam dziś czekoladę gorzką o zawartości kakao 65%. Zjadłam jedną kostkę, ale nawet nie macie pojęcia jaką mękę przeżywałam, by nie jeść dalej. Potem trochę mi przeszło. Póki co, leży w półce w kuchni, i choć wracam do niej myślami średnio co 10 minut ;) to na razie daję radę.
Pasek wagi
Początkowa sylwetka Obecna sylwetka Mój cel

FlatStanley

Dołączył: 2011-10-27

Miasto:

Listów: 854

9 lutego 2012, 18:24 (List #18)
Czekolada gorzka zaczyna sie od 70% ale i tak 90% ma najlepszy smak. Super do kawy bez cukru (jak ktos pije kawe).
Początkowa sylwetka Obecna sylwetka Mój cel

Zoe23

Dołączył: 2009-09-22

Miasto: Gdańsk

Listów: 345

9 lutego 2012, 18:29 (List #19)
Mój faworyt to Dark 90% by Wawel

FlatStanley

Dołączył: 2011-10-27

Miasto:

Listów: 854

9 lutego 2012, 18:36 Edytowane przez FlatStanley 9 lutego 2012, 18:37 (List #20)
Czekolade gorzka trzeba jeszcze umiec jesc. Nie wkladamy kawalka do ust i gryziemy, tylko bierzemy maly kawaleczek na jezyk i czekamy az sama sie rozpusci. Musi pwoli nabrac temperatury aby jej aromaty mogly sie uwolnic, wtedy dopiero czuc jej smak.
Początkowa sylwetka Obecna sylwetka Mój cel
 

Najpopularniejsze słowa kluczowe na forum.