15 lutego 2012, 20:37
(List #13)
hmm powiem tak, pierwszy raz jak bylam na Kopenhaskiej schudlam 8 kg, najpierw schodzi woda, potem chwilowo sie zatrzymuje waga a potem leca kg... jedyne dobre co w niej bylo to to ze odechcialo mi sie przegryzac smieci, skurczyl mi sie zoladek troszke (zasuszyl), trzymalam sie jej w 100% bez zadnych odstepstw... wbilam sobie ja strasznie do glowy, wpadlam w rytm cwiczen i waga szla w dol juz na normalnym zdrowym jedzonku... ja wytrzymalam na niej, moja kolezanka mdlala wiec to nie jest dla kazdego. Sprawa druga, ze jak zaprzepascilam swoje wysilki bo zaczelam znowu jesc (facet mnie zostawil i mega dol spowodowal jedzenie na potege) to przytylam i jk znowu chcialam sprobowac z kopenhaska to organizm chyba wyczul co sie dzieje i ni cholery nie chcialy leciec kg jak wtedy wiec odpuscilam. A pdoejscia mialam 3-4. Teraz po prostu jem 5 malokalorycznych posilkow dziennie. Cwicze. Czekam na efekty. Ale przynajmniej nie czuje ze cierpie bo czegos sobie odmawiam. Jem zdrowo ale nie jalowo jak na kopenhaskiej. Trzeba sie nad tym dobrze zastanowic i tak jak ktos wspominl, nie powtarzac zbyt czesto.