No właśnie, cały czas usiłuję zbić "zbędne" kilogramy i co? I nic. Wskaźnik na wadze nawet nie drgnie.
BMI? Jak najbardziej w normie. Przy 178cm ważę ok.63kg. Niby wszystko ok, ale moją zmorą są.. UDA!!
94x64x98.. Wierzcie mi, że robiłam niemalże wszystko, żeby pozbyć się kilku centymetrów z okolic bioder, ale póki co, nic nie pomaga.
Wiem, powinnam biegać, ale nie mogę. Po kilku latach trenowania koszykówki jestem "kaleką", więc bieganie i jazda na rowerze odpadają..
Prawdę mówiąc sama już nie wiem, co zrobić, by latem móc się pochwalić nienaganną figurą i wreszcie założyć szorty, o których tak marzę.
A może któraś z Was borykała się z podobnym problemem? Jakieś rady? Sugestie?










