12 lutego 2012, 09:11
(List #1325)
MagicStars, prawda jest taka, że przed "odchudzaniem" zawsze miałam takie problemy (z powodów, eee, "psychicznych"), więc jestem po prostu przyzwyczajona. Na mojej żałosnej "diecie" się odzwyczaiłam, bo zaczęło wszystko pracować jak w zegarku. A teraz sobie "przypomniałam", jak to wesoło potrafi być. Niestety nie mam na to żadnej rady.
Middle. - napady szału, depresja, myśli samobójcze, "dzikie" pomysły - to mnie właśnie dręczy(ło) przez ten ciążowy brzuch, także rozumiem. Nie wiem, jak wytrzymałam.
Postanowienie noworoczne:
Get the hell out of here