sprzatanie na swieta zawsze bylo z awantuura bo zawsze bylo o zlej porze, a bo tata nie moze sniadania zrobic a bo tamto, a jak sie zbuntowalam to byly szantaze pasem i rzucanie rzeczami.
co u mnie? od 3 lat sie uspokoilo nie ma awantur w ogole o sprzatanie, tez od dluzszego czasu nie dostalam pasem
o tyle u mnie to bylo na plus ze wychodzilam kiedy chcialam i z kim chcialam tzn nie tlumaczylam sie gdzie i z kim, zadnych kar nie mialam rowniez za oceny












