Witajcie, otóż (jak mawia moj tato) w spadku rodzinnym dostałam genetyczne skłonności do powstawania zylaków. Możne zacznę od początku...

Od 17-stego roku zycia namietnie nosilam buty na obcasie, zmadrzałam dopiero w zeszlym roku, brałam połtora roku tabsy antykoncepcyjne, nie szczedzilam sobie spodni rurek, moim odruchem bezwarunkowym jest noga no nogę, dopiero jak zaczęły mi się pojawiać pierwsze niebieskie nitki w pachwinie kolanowej i po bokach powiedzialam ojcu co jest nie tak, dostalam opierdziel za tabletki obcasy etc.. Ginekolożka zapytala przepisując tabsy czy ktos ma problemy zakrzepowe, stwierdzilam że nie ( tak to jest jak sie ma slaby kontakt z rodzicami i jest sie mlodziutkim i niedoswiadczonym), teraz mam 21 lat, a nogi mnie jakby mrowią w środku, mam uczucie że coś mi "lata" w łydkach, żył zaczęło być więcej, zaznaczę, że obcasy zakładam okazyjnie, nie biorę juz dawno tabsów, nie biorę gorącej kąpieli ( bo nawet nie mam wanny tylko kabinę), Czy jest mozliwe, zeby od tych tabsow tak pogorszyl sie stan moich nóg? Jakie macie z tym doswiadczenia? Czy pora wybrac sie do chirurga naczyniowego na jakies leczenie?

Nie pytam dziewczyn, ktorych problem nie dotyczy.