 | | Patagonika, 27 października 2010, 21:46 | *Apetyt to koszmar -.- Czasem mam ochotę na coś tak strasznie, okropnie, że nie mogę sobie po prostu odmówić. Bo generalnie głód odczuwam bardzo rzadko, nawet jak jem 1200 kcal dziennie. Ale apetyt to niestety moja zmora :( | | | |  | | | głódpomocny artykuł :) praynajmniej teraz wiem jak oszukać swój głód pomocne wskazówki co do tych ostatnich to już kiedyś czytałam w gazecie o tym i ppwiedzmy że czasami je stosuje może oprócz tego ostatniego punktu | | | |  | | Grian, 3 października 2010, 08:03 | apetyt vs głódbywa tak, że nie jesteśmy się w stanie opanować a to za sprawą hormonów, podam przykład z autopsji... mam ochotę na orzechy, których nie wolno mi jeść ze względu na solną alergię, więc robię sobie popcorn beztłuszczowy i bez soli, aby pochrupać, ale to nie zdaje egz. nadal mam ochotę na orzechy... śnią mi się w nocy, mam natrętne myśli przez kilka dni... ulegam i dostaję ataku astmy alergicznej; niech mi teraz mądry człowiek wyjaśni i powie, czy można zapanować "czasami" nad apetytem, bo moim zdaniem to jest instynkt tak silny, że w pewnych sytuacjach to nie jest kwestia silnej woli, tylko mechanizmów sterujących naszą fizjologią min. bo silna alergia jest chyba wystarczającym powodem, żeby sobie czegoś odmówić, ale przychodzi sądny dzień i co wtedy...? | | | |  | | mikruska84, 2 października 2010, 15:31 | *NIestety tak jest , ze zeby mozg otrzymal informacje o tym ze zoladek jest juz najedzony trzeba poczekac jakies 20 minut. Dlatego wskazówka odnosnie wolnego przezuwania jest niezmiernie istotna, zeby jesc mniej. | | | |  | | | .artykuł trochę wygląda na niedokończony ale generalnie opisuje to co faktycznie powinniśmy robić.. bo przecież skoro się najedliśmy to co nam da to, że zjemy jeszcze kawałek? przedłużamy chwilę przyjemności? tak ale możemy to osiągnąć jedząc wolniej i delektując się każdym kawałeczkiem :-) | | | |  | | pysius, 13 września 2010, 09:20 | ...właśnie taki problem mam dość często - nie jestem głodna, ale pochłaniam ogromne ilości jedzenia, głównie słodyczy i tłustych przysmaków -z braku silnej woli... ale nie wiedziałam dotychczas, że to też jest kwestia apetytu... bo w takich momentach faktycznie głodu nie odczuwam, tylko po prostu "coś" mnie kusi... | | | |  | | MysiaKrolikowa / 10.119.32.33, 23 sierpnia 2010, 12:53 | :)Ataki małego głodzia da sie pzretrwać pijąc np. dużo herbatek czy zwykłej wody, jakoś ten żołądek mozna oszukać :) gorzej z apetytem, widzi sie tyle pyszności, tyle pokus jest w sklepie aż nieraz slinka cieknie i wola słabnie :( | | | |  | | Daydream84, 9 sierpnia 2010, 15:55 | HmmGdyby to było takie proste. Ale oprzeć się chęci na zjedzenie czegokolwiek po powrocie do domu po pracy to chyba największe wyzwanie. Ja od zawsze jadałam wolno i pomagało mi to najadać się do syta i nie podjadać. Teraz, przy zmienionym trybie pracy opanować się jest coraz ciężej. | | | |  | | agusia70, 19 lipca 2010, 17:16 | a ja tak lubiępodjadanie - małe kolorowe porcje, pięknie i kusząco pachnące - kawałki marchewki, kalarepki i kalafiora - byle nie dokładać selera naciowego;) Myślę, ze takie grzeszki nie są zgubne dla figury, choć naukowo podchodząc do diety, nie należy jeść zbyt często, nawet takich niegroźnych przekąsek. | | | |  | | Isabel1973 / 10.119.32.33, 12 lipca 2010, 10:03 | Jak zaspokoić głód, a nie skusić się namowom apetytu?bardzo dobrze postawione pytanie i naukowo wytłumaczona odpowiedź, lecz konkluzja "Na placu boju z apetytem pozostajemy sami." smutna, wszystko zależy od nas, od naszej silnej woli, konsekwencji i możliwości walki z umiarem...eh...gdyby to było takie proste:))) | | | | |